Kurier Plus - 27 CZERWCA 2009, NUMER 773 (1113)
- Z Polski:
- Brakuje 50 miliardów Niestety Polska nie wyjdzie obronną ręką z kryzysu finansowego, albowiem będzie musiała załatać dziurę budżetową, która wynosi obecnie 50 miliardów złotych. (Eryk Promieński)
- Z USA:
- Gra o Iran Ogłoszony zwycięzcą wyborów prezydenckich w Iranie Mahmud Ahmadineżad zażądał od prezydenta Obamy przeprosin za ostre komentarze na wtorkowej konferencji prasowej. (Adam Sawicki)
- Edukacja:
- Galeria Kuriera Plus (460) Katie Holten ma 33 lata. Nie maluje obrazów. Nie rzeźbi. Nie fotografuje. A jednak jest artystką. I reprezentuje sztuki plastyczne. Katie pochodzi z Irlandii, a do Nowego Jorku przyjechała po raz pierwszy w 2004 roku.
Wygrała wówczas stypendium fundowane przez Bronx Museum of Arts, Wave Hill oraz Park’s Department nowojorskiego Urzędu Miejskiego. Stypendium pomyślane było pierwotnie jako grant dla twórcy reprezentującego lokalne środowisko artystyczne. (Bożena Chlabicz)
- Refleksje:
- Kartki z przemijania Irytujące są te prawdy niecałe Aliny Całej. Owszem zaprzeczyć się nie da, że był w Polsce antysemityzm, owszem niektórzy księża publikowali idiotyczne broszury antyżydowskie, owszem podczas okupacji szmalcowników było o wiele więcej niż bohaterów ratujących Żydów, owszem nierzadkie były donosy do gestapo na tych, którzy ich ratują, ale nie uprawnia to jednak do oskarżania całego narodu o współudział w Holokauście. Alina Cała słusznie zarzuca Polakom, że nie traktowali Żydów jako współobywateli, zapominając jednak, że i sami Żydzi nie postrzegali siebie jako części polskiego społeczeństwa i na ogół wcale nie mieli ochoty przynależeć do narodu polskiego. Pani Cała bada od lat antysemityzm polski opisując wiele jego aspektów, jednej rzeczy, jednak - jak do tej pory nie dostrzegła - że mimo wszystko nie wziął się on jednak z powietrza. Patrząc na stronniczość badań tej pożal się Boże naukowczyni, nie mam już wątpliwości, że ona nigdy tego nie dostrzeże. Nienawiść jej na to nie pozwoli. (Andrzej Józef Dąbrowski)
- O życiu pół żartem, pół serio:
- Bańki mydlane
Właśnie minął - jak zwykle bez echa - kolejny Father’s Day, czyli amerykański Dzień Taty. Niektórzy panowie dostali z tej okazji kolejne do niczego nieprzydatne poliestrowe krawaty. Inni wybrali się z dziećmi na mecz bejsbola albo koszykówki. Ale tylko nieliczni. Bo nawet w tej dziedzinie ojców skutecznie zastąpiły matki. Nie bez powodu wymyślono przecież określenie soccer’s moms. Ojcostwo coraz bardziej ogranicza się bowiem w naszych czasach do zarabiania na rodzinę. A jeszcze częściej do skromnych alimentów, o których nierzadko trzeba jeszcze tatusiowi przypominać za pośrednictwem komornika... (Marian Polak)
- Moim zdaniem Jednemu z moich lokatorów popsuła się rozkładana kanapa, więc obiecałam mu nabyć nową. Po obejściu kilku okolicznych sklepów (kanapy były, ale brzydkie, wielkie i drogie) i większych domów towarowych (duży wybór kanap, wszystkie bardzo brzydkie, bardzo wielkie i bardzo drogie) postanowiłam w tej sprawie udać się na wycieczkę do jednej z podparyskich IKEA, zwłaszcza że akurat dostałam stamtąd ofertę dziesięcioprocentowej zniżki na wszystko! Mój Exio, czyli były mąż, zaofiarował się służyć jako szofer i tragarz, a i mój synalek też chciał przyłączyć się do wyprawy - bez potrzeby kupowania czegokolwiek, ale ot tak, dla zakosztowania atmosfery rodzinnej. Dołączyła też do nas moja synowa, (od drugiego syna), która chciała nabyć dużą donicę do kwiatka, który to kwiatek z poprzedniej doniczki wyrósł. (Krystyna Mazurówna)
- Podwójne życie Weroniki Here comes the rain again. Falling on my head like a memory. Falling on my head like a new emotion. I want to walk in the open wind. I want to talk like lovers do. I want to dive into your ocean. Is it raining with you? ** (Weronika Kwiatkowska)