Środa

Niby inteligentny, a gada jak potłuczony. Ale cóż, Janusza Palikota, nowoczesnego, lewaka z Biłgoraju, trudno traktować poważnie. Ale… spróbujmy choć na chwilę. Powiedział: “Ja chciałbym zaproponować inny podział: na Polskę tradycyjną i Polskę nowoczesną.

Polska tradycyjna – tu Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński vel Andrzej Duda są do siebie uderzająco podobni – widzą świat w XIX- i XX-wiecznych kategoriach, gdzie podmiotem politycznym jest naród, a polityka to kontynuacja wojny innymi środkami, która ostateczne zaplecze znajduje w zdolnościach militarnych państwa. Stąd to niezwykłe skupienie na armii, szkoleniu i sojuszach militarnych, które odbiło się w tekście prezydenta Komorowskiego, gdy – wymieniając czynniki gwarantujące Polsce bezpieczeństwo i pomyślność – wejście do NATO umieścił przed dołączeniem do Unii Europejskiej”.

Zatrzymajmy się na chwilę, bo warto przyjrzeć się temu lewackiemu bełkocikowi, którego trefniś Palikot jest dzisiaj wyrazicielem. Wobec machającego szablą tuż za polską miedzą Putina, zagrożeń związanych z islamskim dżihadem, zdolności militarne takiego państwa jak Polska, w miejscu gdzie się Polska znajduje, mają pierwszorzędne znaczenie.

Lewacy zdają się nie rozumieć, że to nie kwestia „tradycji”, ale życiowego wyboru. Słabość tylko zachęca agresorów, a silne, sprawne siły zbrojne mogą stanowić poważny czynnik odstraszający przed agresją.
Dalej Palikot: “Polska nie potrzebuje trzech nowoczesnych okrętów ani pięciu samolotów. Potrzebuje nowoczesnej edukacji i nauki, opieki społecznej z prawdziwego zdarzenia, europejskiego prawa, konkurencyjnej gospodarki i wyższych wynagrodzeń.

Walka o to, by Polacy to dostali, to jedyna droga, aby zapewnić Polsce prawdziwe bezpieczeństwo i wykorzystać tę ogromną szansę, której Polska jeszcze nigdy nie miała”. I znowu naiwna, lewacka wiara, że „nowoczesna edukacja”, „opieka społeczna z prawdziwego zdarzenia” czy „europejskie prawo” uchronią nas przez barbarzyńcami. Są to rzeczy ważne, ale najpierw trzeba zapewnić bezpieczeństwo kraju, bo bez tego być może Polska straci dużą część samodzielności. Ale Palikot i spółka albo tego nie rozumieją, albo cynicznie grają pod niszę, która pozwoli wyskrobać kilkuprocentową pulę głosów wyborczych.

*

Prezydent Barack Obama prezentował swoje dokonania polityki zagaranicznej, jako przemyślaną strategię „strategicznej cierpliwości”. Być może w kategoriach pięćdziesięciu lat ta strategia by coś przyniosła, ale trudno w to uwierzyć, bo na świecie co chwila gdzieś wybucha chaos. Właśnie zawalił się w drobiazgi Jemen, gdzie popierany przez Arabię Saudyjską prezydent musiał salwować się ucieczką przed rebeliantami wspieranymi przez Iran. Razem z nim musieli uciekać czy raczej „ewakuować się” amerykańscy doradcy wojskowi oraz żołnierze sił specjalnych.

Ponoć w ręce rebeliantów wpadło dużo dokumentów wywiadowczych zostawionych przez Amerykanów. Iran, którego głównym hasłem jest „śmierć amerykańskiemu diabłowi” rozszerza swe wpływy na terytorium Iraku i Syrii, gdzie walczy z Państwem Islamskim (ISIS). ISIS z kolei nie odpuszcza, ale wręcz poszerza swe działania o czym świadczą zamachy w Libii i Tunezji oraz fakt, że nigeryjscy terroryści z organizacji Boko Harum poddali się ich władzy.

O coraz bardziej agresywnej postawie Rosji a także Chin nawet nie wspominam. A tymczasem dla administracji Obamy priorytetem są negocjacje z Teheranem w sprawie powstrzymania Iranu przed posiadaniem broni nuklearnej. Na drodze do porozumienia stanął premier Izraela Netanjahu, więc Biały Dom nieomal nie ukrywał, że robił wszystko, aby pomóc w porażce wyborczej krnąbrego premiera państwa izraelskiego. Nie udało się, Netanjahu będzie premierem, ale Obamowcy dalej nie ustają w naciskach, aby coś podpisać.

Zapewne Obama odrąbi wielki sukces negocjacji, choć osobiście myślę, że ajatallochowie z Teheranu podpisany traktat potraktują jak papier toaletowy. Iran wbrew politycznie poprawnemu, naiwnemu lokatorowi Białego Domu, uprawia politykę realną: co widać na polach Syrii, Iraku i Jemenu. I to nie jest dobra informacja, bo obecna administarcja udaje że nie wie, że te działania mają bardzo realne, antyamerykańskie ostrze.

*

Urna z czaszką ostatniego partyzanta podziemia niepodległościowego Józefa Franczaka pseudonim Laluś, została złożona w grobie na cmentarzu w Piaskach (Lubelskie). Czaszka przez wiele lat była w zbiorach Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Uroczystości dochówku czaszki ostatniego partyzanta odbyły się według ceremoniału wojskowego.

Dlaczego czaszka? Otóż ostatni Żołnierz Wyklęty został zastrzelony w 1963 r. podczas obławy urządzonej przez funkcjonariuszy ZOMO i SB. Pochowali oni wtedy zwłoki bez głowy, którą odcięli w celach śledztwa. Po czym wymacerowana czaszka trafiła jako eksponat do Uniwersytetu Medycznego.

Ostatni Żołnierz Wyklęty, dopiero po 42 latach doczekał się godnego pochówku. W tym samym czasie wypasione byczki, co rzuciły ulotkę czy dwie za komuny, pławią się w laurkach i peanach, jak to, och, oni jedyni, wywalczyli nam „wolność”, „złoty wiek Polski”, nie widziany od czasów jagiellońskich… Wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego zawsze na czasie:

Raz – dwa – trzy – cztery –
niech ambasador nosi ordery,
nam jedna szarża do nieba wzwyż,
i jeden order nad grobem krzyż.

Raz – dwa – trzy – cztery –
niech pan minister nosi lakiery,
nam dziury w butach, głodno i chłód,
lecz wolność lepsza niż głupi but.

Raz – dwa – trzy – cztery –
niechaj homara jedzą frajery,
to chociaż kamień do gęby włóż,
lecz za toś, bracie, żołnierz, nie tchórz.

Raz – dwa – trzy – cztery –
woda czy góra, leź do cholery,
z naszych to ramion czy tak, czy siak,
wytryśnie Polska wolna jak ptak.