Opłakiwanie Jezusa - Fra Angelico.

Opłakiwanie Jezusa – Fra Angelico.

Chrystus Jezus istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w tym co zewnętrzne uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg wywyższył Go nad wszystko i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych, i aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca.

Flp 2,6-11

Tytuł tych rozważań zaczerpnąłem z wczesnochrześcijańskiego hymnu modlitewnego Te Deum laudamus – Ciebie Boga wysławiamy. Tradycja przypisuje ten hymn świętemu Ambrożemu i świętemu Augustynowi. Według niej pieśń została napisana z okazji chrztu św. Augustyna, którego udzielił mu w 387 roku św. Ambroży. Dzisiaj uważa się, że jego autorem był bp Nikita z Remegiany w Dacji (Rumunia). Hymn ten śpiewany jest w najbardziej uroczystych momentach życia Kościoła, jak wybór papieża, msza rezurekcyjna, czy odpust parafialny. Ze szczególną radością śpiewaliśmy go z racji beatyfikacji, a później kanonizacji św. Jana Pawła II. Hymn składa się z trzech części. Pierwsza ukazuje mieszkańców nieba, pielgrzymów ziemi i całe stworzenie uwielbiające wszechmocnego Boga, Stworzyciela i Ojca. W drugiej nasze uwielbienie kierujemy ku Chrystusowi, Synowi Bożemu, za dzieło odkupienia, którego dokonał przez tajemnicę Wcielenia. Ostatnia część hymnu ma charakter błagalny. Prosimy w niej Boga o najważniejsze dary, o dopuszczenie grzechów, o umocnienie w dobrym, o obronę przed złem. Każdą z tych łask otrzymujemy w mocy Ducha Świętego. Dlatego radośnie śpiewamy: „Tobie, Panie, zaufałem, – nie zawstydzę się na wieki”.
Jednak bezpośrednim impulsem takiego tytułu była książka ks. abp. Stanisława Wielgusa „Tobie, Panie, zaufałem, nie zawstydzę się na wieki. Historia mojego życia”, wydana nakładem Wydawnictwa Sióstr Loretanek. Książka została prawie kompletnie przemilczana przez media, z wyjątkiem „Naszego Dziennika”. Jest to o tyle dziwne, że nie tak dawno, na przełomie 2006 i 2007 r. sprawa abp. Wielgusa była obecna we wszystkich mediach. Jak zapewne pamiętamy ks. abp Wielgus został mianowany przez papieża Benedykta XVI pasterzem archidiecezji warszawskiej. I wtedy rozpoczęła prawdziwa histeria w mediach oraz pewnych kręgach władzy i kościoła. Domagano się rezygnacji ks. abp Wielgusa z przyjęcia tej godności, zarzucając mu rzekomą współpracę z esbecją. Rozpowszechniano kłamliwą opinię, że tej rezygnacji domagał się ojciec święty. Na stronie Katolickiej Agencji Informacyjnej 12 stycznia 2007 roku pojawiła się informacja: „Nuncjusz Apostolski w Polsce, arcybiskup Józef Kowalczyk w wywiadzie dla KAI przyznaje, że abp Stanisław Wielgus zataił przed Ojcem Świętym fakt swej współpracy ze służbą bezpieczeństwa PRL”. Było to kłamstwo. Ponadto w prasie ukazywały się oświadczenia, o których ks. abp Wielgus dowiadywał się z mediów. Takich fałszywych informacji było wiele.
Utkwiła mi w pamięci scena z katedry warszawskiej, kiedy to abp Wielgus sponiewierany i opluty przez media, i nie tylko media ogłosił rezygnację. Prezydent Rzeczpospolitej Polski z nieukrywana radością pierwszy zaczął bić brawo. Dziś, gdy stanął na sądzie bożym, wspominając to wydarzenie nie mógłby zapewne powiedzieć: „Tobie, Panie, zaufałem, nie zawstydzę się na wieki”. Tamte wydarzenia kojarzą się mi ze słowami psalmu, który śpiewamy w Niedzielę Męki Pańskiej i odnosimy je do cierpiącego Chrystusa: „Sfora psów mnie opadła, otoczyła mnie zgraja złoczyńców”. A jakże one pasują do Jego sługi ks. abp Stanisława. Dzisiaj ta „zgraja złoczyńców” milczy wobec prawdy zawartej w książce ks. abp Wielgusa. Warto przeczytać tę książkę, aby wiedzieć dlaczego milczy. Ks. abp Wielgusa znam osobiście i bardzo cenię za jego prawość, ducha bożego, inteligencję, erudycję, błyskotliwość, elokwencję, wyrazistość poglądów i oddanie Kościołowi. Taka jest opinia ludzi dobrze znających tę sprawę i tych którym naprawdę dobro kościoła jest drogie. Ks. abp Wielgus upatruje przyczyn tej nagonki w zakulisowym działaniu masonerii i innych środowisk, którym nie odpowiadał hierarcha o tak jednoznacznych i wyrazistych przekonaniach, otwarty sympatyk Radia Maryja. Był on nie do strawienia dla lewicowych salonów, polityków obozu postmagdalenkowego, czy kościelnych liberałów. Teraz gdy ucichła ta wrzawa i został w tej sprawie tylko sąd Boży, arcybiskup spokojnie może napisać: „Tobie, Panie, zaufałem, nie zawstydzę się na wieki”. Zaś „zgraja złoczyńców” ma jeszcze czas nawrócenia, aby pieśń z tytułu tych rozważań uczynić pieśnią swojego życia.

W Niedzielę Męki Pańskiej trzymamy w ręku przepiękne polskie palmy i słuchamy Ewangelii o uroczystym wjeździe Jezusa do Jerozolimy. Ci, którzy chociaż raz odbyli pielgrzymkę do Ziemi świętej, słysząc tę Ewangelie wracają myślą do niewielkiego kościółka w Betfage, na zboczu Góry Oliwnej i widzą w nim kamień, na którym, według tradycji Jezus postawił stopę, dosiadając osiołka. A potem tłumy zdążały za Jezusem, wspinając się na szczyt Góry Oliwnej, z której rozciągała się przepiękna panorama Jerozolimy, w której wybijała się majestatyczna budowa Świątyni Jerozolimskiej. To do niej zdążał Jezus. Schodził z Góry Oliwnej i przez Dolinę Cedron szedł ku Złotej Bramie, zwanej także Bramą Mesjasza. Dzisiaj ta brama jest zamurowana. Według tradycji żydowskiej tą bramą ma wjechać oczekiwany Mesjasz, który z najstarszego cmentarza żydowskiego na Górze Oliwnej oraz z Doliny Cedronu poprowadzi w dniu ostatecznym zmartwychwstałych do Świętego Miasta. Według niektórych tradycji chrześcijańskich, Chrystus powtórnie wjedzie tą bramą do świętego miasta. Muzułmanie grzebią swoich bliskich w pobliżu Bramy Złotej, wierząc, że właśnie tutaj będzie miał miejsce Sąd Ostateczny. W roku 1967, premier Izraela zwiedzający Plac Świątynny polecił otworzyć wewnętrzne portale Złotej Bramy, mówiąc: „Tę stronę możemy otworzyć my, tę drugą może otworzyć tylko Mesjasz!”.

Dla nas, chrześcijan ta druga strona bramy została już otwarta. Chrystus stał się otwartą bramą zbawienia. Wiwatujące tłumy przy wjeździe do Jerozolimy wskazują na Chrystusa jako Mesjasza. Ewangelia mówi, że ludzie rozścielali przed Jezusem płaszcze i rzucali pod Jego nogi zielone gałązki wołając: „Hosanna. Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie. Błogosławione królestwo ojca naszego Dawida, które przychodzi. Hosanna na wysokościach”. Jednak prawdziwa godność królewska i mesjańska Jezusa objawi się w innych okolicznościach. Ten wiwatujący tłum w niedługim czasie będzie żądał Jego śmierci. W Ewangelii o Męce Pańskiej czytamy: „Piłat ponownie ich zapytał: Cóż więc mam uczynić z Tym, którego nazywacie królem żydowskim? Odpowiedzieli mu krzykiem: Ukrzyżuj Go! Piłat odparł: Co więc złego uczynił? Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: Ukrzyżuj Go! Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił im Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie”. Tłum nie był w stanie powiedzieć za co Chrystus ma być ukrzyżowany, jedynym argumentem tłumu była nienawiść i niechęć. Postawią nawet fałszywych świadków, aby skazać Jezusa. Jezus umierając na krzyżu powiedział: „Ojcze, w Twoje ręce, powierzam ducha mego”. Te słowa odbijają się echem w pieśni, którą z wiarą śpiewamy: „Tobie, Panie, zaufałem, nie zawstydzę się na wieki”. Męka Chrystusa, nie tylko mówi o wielkiej miłości Boga do nas, ale także stała się niesamowitym tłem kontrastującym z niewyobrażalną chwałę zmartwychwstałego Chrystusa.

W życiu spotkamy złych, zawistnych ludzi, doświadczymy bardzo trudnych sytuacji życiowych, dotknie nas choroba lub inne nieszczęście, stajemy w perspektywie śmierci. To wszystko, w mocy Chrystusa zmartwychwstałego możemy przekuć na zwycięstwo. Aby tego doświadczyć, słowa hymnu: „Tobie, Panie, zaufałem, nie zawstydzę się na wieki” winny się stać pieśnią naszego życia.

Niedzielne refleksje w formie audio są umieszczone na stronie: www.ryszardkoper.pl w sekcji Audio- Video > Słowo na niedzielę.

Niedzielne rozważania w wersji audio znajdują się na stronie www.ryszardkoper.pl w sekcji Audio-Video