Najmilsi: Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się to ujawni, będziemy do Niego podobni; bo ujrzymy Go takim, jakim jest.

1 J 3,1-2

W Ewangelii na dzisiejszą niedzielę słyszymy słowa Jezusa: „Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje owce Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce”. Życie Jezusa, Jego śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie są uwiarygodnieniem powyższych słów. Chrystus po zmartwychwstaniu ukazał się uczniom nad Jeziorem Galilejskim i zapytał Piotra: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?” Piotr Mu odpowiedział: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. A wtedy Jezus powierzył mu władzę pasterską nad swoją owczarnią, swoim Kościołem: „Paś baranki moje!” Piotr z miłością prowadził owczarnię Chrystusową w bardzo trudnych czasach i oddał swoje życie za Chrystusa i Jego owczarnię. Wraz ze śmiercią Piotra i innych apostołów, Chrystus dalej kieruje swoją owczarnię przez następców apostołów.

Papież Benedykt XVI powiedział: „Pan dał początek Kościołowi, powołując Dwunastu, którzy reprezentowali przyszły Lud Boży. W duchu wierności poleceniu otrzymanemu od Pana Dwunastu najpierw – po Jego wniebowstąpieniu – wybiera Macieja na miejsce Judasza, uzupełniając w ten sposób swe grono, a następnie przyłącza stopniowo innych i powierza im funkcje, by kontynuowali ich posługę. Sam Zmartwychwstały powołuje Pawła; Paweł jednak, choć powołany na apostoła przez Pana, porównuje swoją Ewangelię z Ewangelią Dwunastu, stara się przekazać to, co otrzymał, a przy rozdzielaniu zadań misyjnych zostaje przyłączony do apostołów wraz z innymi, na przykład z Barnabą.

Jak u początków bycia apostołem jest powołanie i posłanie przez Zmartwychwstałego, tak późniejsze powołanie i posłanie innych dokona się – mocą Ducha Świętego – za sprawą tych, którzy już zostali powołani do posługi apostolskiej. W ten sposób będzie kontynuowana posługa, która później, poczynając od drugiego pokolenia, będzie się nazywać posługą biskupią”. Jest to sukcesja apostolska, która polega na nieprzerwanym łańcuchu nakładania rąk przez biskupów od czasów apostolskich do dni dzisiejszych.

Świadomość sukcesji towarzyszyła Kościołowi od samych jego początków. Św. Ignacy Antiocheński (ok. 30–107) nazywał rzymski kościół „przewodzącym w miłości”. Św. Ireneusz biskup Lyonu, ok. 180 roku napisał o naczelnym zwierzchnictwie rzymskiego kościoła: „Z tym bowiem kościołem dla jego naczelnego zwierzchnictwa musi się zgadzać każdy kościół, tj. wszyscy zewsząd wierni”. Św. Klemens Aleksandryjski (150–212) nazwał św. Piotra „szczególnie wybranym i pierwszym z uczniów Chrystusa”. Św. Cyprian (ok. 200–258) nazwał rzymski kościół „głównym, z którego jedność kapłańska powstała – matką i korzeniem Kościoła katolickiego”.

Św. Bazyli Wielki (ok. 330-379) uważał, że biskup Rzymu posiada rozstrzygający głos w sporach dogmatycznych, i stwierdził, że Chrystus wyznaczył św. Piotra Apostoła pasterzem całego kościoła powszechnego. „Powszechny” z języka greckiego „katholikos” znaczy katolicki. Można przytoczyć dziesiątki wypowiedzi w podobnym duchu. Stąd też trudno się dziwić, że ataki sił wrogich wyznawcom Chrystusa najczęściej uderzają w papieża, biskupa Rzymu, który kieruje kościołem katolickim. Przepowiedział to wcześniej Chrystus: „Jest bowiem napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce”. Mówił w pierwszym rzędzie o Sobie, gdy zostanie zabity, uczniowie zwątpią w Niego. Te słowa odnoszą się także do tych, którzy w imieniu Chrystusa sprawują władzę pasterską w Jego Kościele.

Problem ataku na pasterzy Kościoła poruszany był na łamach Rzeczpospolitej w artykule „Władza, pieniądze i seks w Kościele”. Bardzo często przeciwnicy Kościoła w walce z nim posługują się mitami i stereotypami. Dr Sylwia Bedyńska pisze: „Stereotypy powstają wtedy, gdy brak wiedzy uzupełniamy domysłami albo schematami myślowymi, które są w nas wdrukowywane od najmłodszych lat.

Ogromną rolę w powstawaniu mitów odgrywają media, gdyż nie jesteśmy w stanie, albo nie chcemy, weryfikować informacji, które podają „. Dzisiejszemu pokoleniu „wdrukowują” schematy myślowe o Kościele środki masowego przekazu, które w większości prezentują nieprzychylny, czy wręcz wrogi stosunek do wartości chrześcijańskich.

W mediach coraz częściej powtarzane są negatywne stereotypy na temat Kościoła. Natrafiają one na podatny grunt, ponieważ wiedza o Kościele większości, nie tylko Polaków, jest bardzo marna. Zamiast zdobywania wiedzy na ten temat wolą oni powielać mity o Kościele. „Większość informacji, które ukazują się na temat Kościoła w mediach, ma charakter negatywny.” – mówi prof. Andrzej Szpociński, socjolog z Collegium Civitas. Zaś ks. Dariusz Madejczyk, redaktor naczelny „Przewodnika Katolickiego” dodaje: „Temat Kościoła pojawia się głównie w kontekście skandali. Sprawa biskupa, który ma problem alkoholowy, czy skandal pedofilski z udziałem księdza stają się tematami numer jeden. O codziennej działalności Kościoła, np. pomocy ubogim czy chorym, nie mówi się niemal wcale. I to mimo, że pierwsze zjawiska mają charakter marginalny, a drugie nie”.

Szef KAI Marcin Przeciszewski mówi o stereotypach na temat Kościoła w mediach: „W tym celu kreują one obraz Kościoła jako instytucji bogatej, walczącej tylko o swoje interesy, chcącej podporządkować sobie państwo, nieakceptującej pluralizmu. Takie stereotypy są chętnie nagłaśniane przez media, gdyż łatwo je sprzedać”. Andrzej Grajewski, publicysta „Gościa Niedzielnego” dodaje: „Część mediów pisze źle o Kościele z premedytacją. Jest to ich strategia walki z Kościołem”.

Często powtarzanym mitem w Polsce jest zarzut pazerności Kościoła. Kościół ma być pazerny i chciwy, bo upomina się o zwrot dóbr zabranych mu po II wojnie światowej. Wobec tego mitu bezsilny jest argument, że jest to tylko niewielka część dóbr, która została zabrana z pogwałceniem nawet peerelowskiego prawa, a jej wartość szacuje się na ok. 5 mld zł. Innym często powielanym stereotypem jest pedofilia w Kościele, ukazywana jako powszechne zjawisko.

W USA, gdzie doszło do największych nadużyć seksualnych księży, duchowni katoliccy są sprawcami niecałych 2% wszystkich przypadków nadużyć seksualnych wobec nieletnich, większość nadużyć ma miejsce w rodzinach. Wbrew tym statystykom, „dzięki” mediom powielającym stereotypy to nie na ojca i wujka, ale na duchownego patrzą niektórzy jako na potencjalnego pedofila. Oczywiście w Kościele nawet 2%, to wielkie zło i krzywda wołająca o pomstę do nieba.

Tę wyliczankę stereotypów, powielanych przez media, którą można mnożyć w dziesiątki zakończę słowami patrologa ks. prof. Józefa Naumowicza: „Te oskarżenia pod adresem chrześcijaństwa to nic nowego pod słońcem. Większość z nich istniała od początku chrześcijaństwa. Smutne jest to, że często sami chrześcijanie w sposób bezrefleksyjny powtarzają mity o Kościele, nie wnikając głębiej w to, jak jest naprawdę”.

Gdy będziemy szczerze i pobożnie zgłębiać Kościół Chrystusowy znajdziemy w nim pasterzy na miarę Chrystusa. Trafią się także najemnicy, ale nawet oni nie będą w stanie sprowadzić nas na manowce, gdy będziemy zapatrzeni w Pasterza, który mówi o sobie: „Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce”. Podążanie z tym Pasterzem czyni nas dziećmi bożymi o czym pisze św. Jan: „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy”.

Niedzielne rozważania w wersji audio znajdują się na stronie www.ryszardkoper.pl w sekcji Audio-Video