Jerzy Pilch nigdy nie ukrywał swojej wieloletniej walki z chorobą alkoholową. Na podstawie powieści „Pod mocnym aniołem” Wojciech Smarzowski nakręcił film, przez wielu uznany za kultowy.

Dziś pisarz choruje na parkinsona i na pytanie dziennikarza, czy nie boi się, że jego kolejne książki są teraz odbierane trochę tak, jak ogląda się zawody paraolimpijczyków – na zasadzie: lepiej, gorzej, ale dobrze, że w ogóle – odpowiada: „Oczywiście, że w takich sytuacjach zmienia się elektorat. Zaczynasz pisać tylko dla chorych. Czytają cię chorzy – parkinsonicy, alkoholicy. Ten rodzaj nieszczęścia znam od dawna. Ale gdyby brać pijąca naprawdę czytała, miałbym milionowe nakłady. Niestety, oni nie czytają – nawet etykietek na flaszkach. I to jest moja paradoksalna klęska”- zażartował. „Żyjemy w rzeczywistości, w której obowiązują dyskrecja i tabu na temat choroby, nie należy się do niej przyznawać. Co skutkuje tym, że masa ludzi idzie do doktora, kiedy już jest po meczu. Ja sobie dodam tej szlachetności, że moje książki z etapu chorobowego (a nigdy nie miałem zdrowego) komuś tam pomogą i pójdzie wcześniej”- dodał. Najnowsza powieść Pilcha już w księgarniach. Szczęśliwie dobremu pisarzowi nie przeszkodzi nawet „permanentny dygot”.

*
Claudia Cardinale, jedna z największych gwiazd włoskiego kina, zapytana o operacje plastyczne odpowiedziała: „Nigdy nie zrobiłam żadnej operacji. Czasem widzę, jakie potwory z kobiet robią kolejne zabiegi. Ja może i jestem potworem, ale przynajmniej z własną mimiką”.

Dawna muza Viscontiego i Felliniego pracuje ostatnio głównie z debiutującymi reżyserami. „Lubię młodych twórców. Szukam wyzwań, niezależnego myślenia. Mam 77 lat, muszę od kogoś czerpać świeżość i energię” – wyznała. Cardinale, obok Catherine Deneuve czy Hellen Miller pokazuje, że prawdziwe piękno nigdy się nie starzeje i w kinie powinno być miejsce również dla dojrzałych artystów.

*
W Polsce też widać pierwsze jaskółki zmian. Coraz więcej firm odzieżowych decyduje się na zatrudnienie modelek po 60-tce. Jedną z najbardziej rozchwytywanych jest 81-letnia aktorka Helena Norowicz.

Artystka wystąpiła w licznych sesjach fotograficznych, serialu, a ostatnio zadebiutowała na wybiegu. Nie byłoby może w tym żadnej sensacji, gdyby nie fakt, że wielopoziomowy wybieg liczył 270 metrów długości. Po pokazie Norowicz przyznała: „Byłam stremowana totalnie. Zagrać modelkę, a chodzić po wybiegu, to są dwie różne sprawy.” Aktorka poradziła sobie świetnie, a publiczność nagrodziła jej występ owacją na stojąco.

*
Nadal katuje pan swój głos?- zapytano Tomasza Knapika, jednego z najpopularniejszych lektorów telewizyjnych. Odpowiedział: „Mam nieustanne samobójcze skłonności, bo dużo palę. Dlatego, że lubię. Moją ukochaną osobą jest Maria Czubaszek. Ona o tym nie wie, że ją kocham miłością czystą i platoniczną. A kocham ją za tę miłość do papierosów”.

Knapik, który – jak się dowiadujemy – przez lata był wykładowcą na Wydziale Transportu Politechniki Warszawskiej, użycza czasem głosu do reklam. Po takim wyznaniu do lektora powinni zgłosić się czym prędzej przedstawiciele przemysłu tytoniowego. Kowboj przemawiający głosem Knapika to byłoby coś.

*
Justyna Steczkowska podbija Chiny! Piosenkarka wzięła udział w międzynarodowym festiwalu „Meet in Beijing 2015” i – jak opowiada – udało jej się zaczarować dalekowschodnią publiczność. „Chińczycy pokochali mój głos”- przyznała skromnie. „Im wyższe dźwięki śpiewałam, tym bardziej się podobało”.

W Chińskiej Republice Ludowej obowiązują jednak twarde przepisy: zanim artysta pojawi się na scenie, musi zdobyć zgodę komunistycznych władz. Sądząc jednak po sukcesie, który kilka lat temu na tamtejszym rynku muzycznym odniósł discopolowy zespół Bayer Full, chińscy cenzorzy nie mają dużych wymagań.

*
W londyńskiej Royal Opera House w Covent Garden, najznamienitszej scenie operowej świata, odbyła się premiera „Króla Rogera” Karola Szymanowskiego. W obsadzie przedstawienia wystąpiły największe międzynarodowe gwiazdy: począwszy od jednego z najwybitniejszych dyrygentów świata sir Antonia Pappany, przez polskiego śpiewaka Mariusza Kwietnia, po amerykańską sopranistkę Georgię Jarman.

Reżyserem jest sam dyrektor Royal Opera House – Kasper Holten. Publiczność zachwyciła świetna gra aktorska, bogata scenografia, a przede wszystkim piękno głosów. Premiera w Londynie to powrót Karola Szymanowskiego do światowego obiegu, a także wielka promocja języka polskiego, w którym wystawiana jest opera. Inscenizacja została już uznana za jedno z najważniejszych wydarzeń w historii kultury polskiej ostatnich dziesięcioleci. Aż trudno uwierzyć w ilość przymiotników zaczynających się od „naj” w jednej informacji. I to informacji dotyczącej polskiej sztuki na arenie międzynarodowej. Chciałoby się dodać: najwyższy czas!