Recenzja filmu "Child 44"

Recenzja filmu “Child 44”

„Child 44” należy do dziwniejszych filmów, jakie można zobaczyć w kinie. To produkt globalny, ale ukazuje dylematy moralne oficerów KGB w stalinowskiej Rosji.

Fabuła opiera się na powieści pod tymże tytułem Toma Roba Smitha, który jest synem szwedzkiej matki i angielskiego ojca. Scenariusz został napisany przez Richarda Price, który przedstawia się jako żydowski chłopiec z klasy średniej z Bronxu w Nowym Jorku. Reżyser Daniel Espinosa jest Szwedem pochodzącym z Chile. Jednym z producentów jest Ridley Scott, wybitny reżyser amerykański.

Występują głównie angielscy aktorzy i jeden francuski, a mówią po angielsku ze sztucznym akcentem rosyjskim.

Czy w takich okolicznościach jest miejsce na ukazanie głębi rozterek duszy rosyjskiej? Niby nie, jednak film został tak dobrze zrobiony w Anglii według receptur Hollywood, że daje się oglądać z zaciekawieniem i wielkimi emocjami.

Jest rok 1952 w Moskwie. Leo Demidow (Tom Hardy) jest zdolnym oficerem KGB u szczytu kariery. Dostaje do rozpracowania zagadkę śmierci chłopców na torach kolejowych. Przełożony uprzedza, że w sowieckim raju morderstwa są wykluczone, bo to przejaw burżuazyjnej zgnilizny. W grę wchodzą tylko nieszczęśliwe wypadki. Ale ginie też syn jego przyjaciela a ślady wskazują na zbrodnię pedofilską. Leo upiera się przy ujawnieniu prawdy. Za karę zostaje zesłany z żoną na głęboką prowincję do milicji. Tam jednak również giną chłopcy. Dzielny Leo dalej bierze sprawy w swoje ręce. Do tej intrygi kryminalnej dochodzi dramatyczy wątek miłosny, zaś całość ukazuje zakłamanie i ohydę stalinowskiego systemu. Warunkiem kariery a nawet zwykłego przetrwania jest gotowość donoszenia na najbliższe sercu osoby.

Fabuła zaczyna się na Ukrainie podczas wielkiego głodu, kiedy śmierć rodziców zostawiła setki tysięcy bezdomnych dzieci. Część z nich stała się janczarami systemu stalinowiskiego. Chowani w domach dziecka chłopcy zasilali z czasem kadry KGB, jak Leo.

Niestety, film zawiera nieprawdopodobieństwa. Główny bohater Leo wykazuje samodzielność obywatelską niemożliwą w czasach stalinizmu. Jego śledztwo prowadzone na własną rękę w sprawie mordów na chłopcach wywodzi się z ducha zachodniego aktywizmu, ale nie z rosyjskiej beznadziei wobec wszechmocy państwa. Kiedy mówi z rosyjskim akcentem, że chce mordercę bring to justice, można się tylko roześmiać. Nie było czegoś takiego w stalinowskim ZSRR, jak wymiar sprawiedliwości niezależny od poleceń władz. Jednak zastosowanie recept z Hollywood w postaci głównego bohatera i sensacyjnego przebiegu fabuły ma szansę przyciągnąć masową publiczność na Zachodzie, dla której film utrzymany w duchu rosyjskim były niezrozumiały. W zamian ujrzy kawał prawdy o klimacie tego nieludzkiego systemu.

Już w pierwszej scenie film okazuje pogardę dla człowieka sowieckiego. Historyczne zdjęcie zatknięcia czerwonej flagi na gmachu Reichstagu po zdobyciu Berlina ostatniego dnia II wojny światowej trzeba powtórzyć, bo na ręce krasnoarmiejca widać kilka ukradzionych zegarków. Dalej jest coraz gorzej. Przed oczami widza otwiera się obraz nędzy, strachu, kłamstwa, zbrodni, ludobójstwa. To jeden z najczarniejszych wizerunków ZSRR w kinie, bardzo dotkliwy dla Rosjan.

Władze w Moskwie zakazały dystrybucji filmu, choć został już zdubbingowany i miał mieć premierę 16 kwietnia. Minister kultury wydał jednak oświadczenie, że „to nie jest kraj ale Modor (ponury nieużytek w książkach J. J. R. Tolkiena), w fizycznie i psychicznie uszkodzonymi pod-ludźmi, krwawa miazga orków i ghouli, to jest typ kraju, w którym rozwija się akcja filmu w latach 1930 – 1950. Tak pokazuje się nasz kraj, który wygrał wielką wojnę, stał się światowym liderem i miał wkrótce wysłać w kosmos pierwszego człowieka” oburza się minister Władimir Medinski.

Rzeczywiście film wymierza ciężki cios rosyjskiej dumie, zwłaszcza że prezydent Putin uznał kilka lat temu upadek ZSRR za największą katastrofę geopolityczną XX wieku. Jednak dobrze wiemy, że system stalinowski był katastrofą humanitarną na miarę nazizmu, a może nawet większą, gdy porównać liczbę ofiar Hitlera i Stalina.