Prezes PiS Jarosław Kaczyński w „Rozmowach niedokończonych” emitowanych przez Telewizję „Trwam” nazwał debatę prezydencką zorganizowaną przez Telewizję Polską „bezsensowną”.

W jego przekonaniu sens miałaby debata między dwoma kandydatami: Andrzejem Dudą i Bronisławem Komorowskim. W ocenie Kaczyńskiego debata ta była niezbyt porywająca i stała się mieszaniną „niekoherentnych wypowiedzi na różne tematy”. Jego zdaniem Andrzej Duda nie mógł w niej rozwinąć skrzydeł. Mógł pokazać więcej, gdyby mu na to pozwolono, gdyby miał obecnego prezydenta za przeciwnika i mogliby ze sobą rozmawiać na argumenty. Zatem, skoro telewizyjna debata nie przyniosła spodziewanego przez PiS efektu, najmocniejszym akordem końcowym kampanii kandydata tej partii stało się uroczyste jej zakończenie. Odbyło się ono w Reducie Banku Polskiego przy ul. Bielańskiej w Warszawie.

Sztab Andrzeja Dudy przygotował z tej okazji specjalną konwencję, która zgromadziła kilkaset osób – głównie zwolenników PiS. Organizatorzy podkreślali symboliczną wymowę tego miejsca. Liderzy partii przed wejściem na salę złożyli kwiaty pod pomnikiem przy Reducie. Konwencję prowadził Rafał Bochenek. Żona Dudy została okrzyknięta „pierwszą damą”. – Wiecie państwo, dlaczego to jest finał kampanii prezydenckiej? Bo wygrywamy w pierwszej turze! – zapewniał Bochenek, rozgrzewając atmosferę spotkania do stopnia wrzenia.

Był także odpowiednio ułożony program artystyczny, w którym wystąpił m.in. chór dziewczęcy z zespołu szkół w Kisielicach śpiewając „Pierwszą brygadę”, a potem także „Warszawskie dzieci”. Sam Andrzej Duda poprosił wprost o wsparcie wyborców i zapewnił, że razem ze swoimi zwolennikami jest bliski zwycięstwa i że wspólnie z nimi naprawi Polskę.

Z kolei na konferencji prasowej w warszawskiej siedzibie Prawa i Sprawiedliwości zostało przedstawione hasło finału kampanii Andrzeja Dudy, które brzmi – „Godne życie w bezpiecznej Polsce”. Zaprezentowali je rzecznik PiS Marcin Mastalerek oraz szefowa sztabu wyborczego Andrzeja Dudy Beata Szydło.

Mastalerek podkreślił, że hasło kandydata PiS, w przeciwieństwie do hasła głównego politycznego rywala, mówi o Polakach i jest o Polakach. Oznajmił także, że to hasło jest wynikiem ćwierci tysiąca spotkań w powiatach, dziesiątek tysięcy uściśniętych dłoni i tysięcy rozmów, które Andrzej Duda odbył w tej kampanii z rodakami. Sam Duda zapewniał, iż wierzy „że już niedługo zaczniemy naprawiać Rzeczpospolitą. Polska potrzebuje dziś prezydenta aktywnego, który nie boi się obywateli, który nie boi się skarg i tego, że są ludzie, którzy protestują. Nie boję się tych, którzy przychodzą na moje wiece, którzy krzyczą – ja wtedy schodzę z podwyższenia, podchodzę do nich i dziękuję, że przyszli. >Wiem, że macie inne poglądy i lidera, ale cieszę się, że jesteście – mogę się z wami nie zgadzać, ale szanuję Was i waszego lidera!< Szacunek – bardzo tego potrzebujemy!”

Duda przypomniał również swój zamiar odbudowy polskich stoczni i polskiego przemysłu. Obecnej władzy zarzucił, iż obraca się tylko wokół swojego towarzystwa – a rozsądna polityka to troska o dobro wspólne a nie ekipy partyjnej, czy biznesowej, która kręci lody kosztem reszty polskich przedsiębiorców, którzy nie mogą dopchać się do przetargów. Duda zapewniał także, że ma wizję odbudowy państwa i że konkretne projekty konsultował z ekspertami. Dodał przy tym, że ma absolutną wolę, by sprawić, żeby młodzi ludzie przestali wyjeżdżać i odzyskali to, co się im należy! „Dotrzymam słowa, bo jestem człowiekiem, który ma swoje słowo za świętość. To moja odpowiedzialność, którą ja na siebie biorę” – oświadczył w konkluzji. Przypominając przebieg swej kampanii zaakcentował w niej trzy momenty, które uświadomiły mu, że musi wygrać. „Pierwszym była wspomniana konwencja, drugim był film z Krakowa, gdzie nieznani mi młodzi ludzie trzymali kartki z napisem: „Andrzej, musisz”, gdy góral wyszedł i powiedział: >Andrzej, bądź jak Janosik, daj ludziom odzyskać wiarę!<. A trzeci moment był dla mnie szczególnie wstrząsający – byłem po ogromnej liczbie spotkań, miałem przegląd całego kraju – bo przejechałem od Ustrzyk Dolnych poprzez Suwałki i Szczecin do Krakowa. Wszędzie były spotkania, były ich setki – poznałem problemy ludzi i widziałem, jak wygląda Polska, jak brakuje zrównoważonego rozwoju. Ludzie pokazywali mi zlikwidowane zakłady pracy.”

Jednocześnie wypowiedział się publicznie Piotr Duda, przewodniczący „Solidarności”, który oznajmił w Gdańsku, iż „>Solidarność< pozdrawia Warszawę, a Piotr Duda pozdrawia Andrzeja Dudę! Przyszedł czas na zmiany – a gwarantem tych zmian dla Polski, dla Polaków i polskich pracowników jest właśnie Andrzej Duda. Umowa programowa, którą „Solidarność” podpisała z Andrzejem Dudą gwarantuje to, że polscy pracownicy mogą patrzeć dumnie w swoją przyszłość. Jako szef >Solidarności< mogę głośno powiedzieć do polskich pracowników, nie tylko związkowców – nie wyobrażam sobie innego głosu oddanego jak na człowieka, który chce zmian, a tym człowiekiem jest Andrzej Duda”.

W tym miejscu trzeba przypomnieć, że „Solidarność” zawarła strategiczne porozumienie ze sztabem wyborczym Andrzeja Dudy, w myśl którego członkowie tego związku zobowiązali się do głosowania na niego właśnie, przy jednoczesnym zapewnieniu, że niezależnie od dalszego rozwoju sytuacji nie będą głosować na Bronisława Komorowskiego. Przypomnieć też trzeba, że głównym postulatem wyborczym kandydata PiS jest obniżenie wieku emerytalnego i kompleksowa reforma systemu ubezpieczeń społecznych. W wywiadzie udzielonym Wirtualnej Polsce Andrzej Duda oświadczył, że chce być prezydentem wszystkich Polaków.