„Prawda przebudziła się, by przeciąć tę historię. Ze wszystkich dawnych złudzeń układam stos, niech spłonie. Podszyty kłamstwem cios, nie zdoła przebić mojej tarczy. Od miecza ginie ten, kto wciąż podnosi go i walczy”- to słowa najnowszego singla Edyty Górniak, na który publiczność czekała całe wieki. Nie dość, że wokalistka muzycznie brodzi od lat w płyciźnie, to od przeboju „To nie ja byłam Ewą” z tekstem Jacka Cygana, okazuje się, że osiągnęła również dno…liryczne. Choć sądząc po stopniu egzaltacji, z którą wykonuje utwór na scenie, jej samej wydaje się pewnie, że przekaz to głęboki – żeby nie powiedzieć – (bez) denny.
*
Przed laty obiecał I’ll be back. I wrócił. Arnold Schwarzenegger, aktor i były gubernator Kalifornii, wystąpił w kolejnej odsłonie „Terminatora: Genisys”. Wszelkie informacje o fabule są ściśle tajne, ale sądząc po zwiastunach, reżyserzy wracają do historii z początków cyklu. Fani już zacierają ręce, bo dla wielu, „Terminator” to film kultowy. Tymczasem na Facebooku mały skandal z udziałem naszego rodaka. Kiedy w zeszłym tygodniu ogłoszono, że decyzją amerykańskiego Sądu Najwyższego małżeństwa homoseksualne będą legalne we wszystkich 50 stanach, na portalach społecznościowych pojawiła się aplikacja, za pomocą której można było nałożyć na zdjęcie profilowe tęczowy filtr, znakiem poparcia dla środowisk LGBT. Tak uczynił Schwarzenegger i spotkał się z krytyką ze strony młodego Polaka. What’s wrong with u Arnie? I have to unlike (Co z tobą Arnie? Muszę cię od-lubić)- napisał pod zdjęciem Jakub Bielawski. Komentarz aktora był krótki: Hasta la vista.

*
„Na takie spotkanie dziennikarz nieraz czeka całe życie”- wyznała Małgorzata Domagalik, redaktor naczelna miesięcznika „Pani”, która wspólnie z Jakubem Błaszczykowskim napisała autobiograficzną książkę o jednym z najwybitniejszych polskich sportowców. „Po raz pierwszy zainteresowałam się Błaszczykowskim, kiedy usłyszałam, że mój niemiecki mąż mówi o nim: „nasz Kuba”. Później było Euro 2012, a jeszcze później dowiedziałam się o tragedii, którą przeżył jako jedenastoletni chłopiec: w jednej chwili tracąc ukochaną mamę i w jakimś sensie również ojca.”- opowiada Domagalik. W książce sportowiec otwarcie mówi o traumie, która stała się jego udziałem, kiedy ojciec na jego oczach zamordował matkę. „Jest taka scena, która za każdym razem robi na mnie wrażenie – wyznaje dziennikarka. Żyje jeszcze mama Kuby, rozwiązuje krzyżówkę, a on w tym samym pokoju układa puzzle. W pewnym momencie podbiega do mamy, zaczyna płakać i mówi: „Mamo, nie wiem co bym zrobił, gdyby ciebie zabrakło”. Jakby intuicyjnie przeczuwał tragedię, która już wkrótce miała się wydarzyć.” – opowiada Domagalik. Książka nosi tytuł „Kuba” i – jak napisał jeden z komentatorów sportowych – „wciąga i masakruje”.

*
Filmowych powrotów ciąg dalszy. Niemal czterdzieści lat po premierze pierwszej części, do kin trafi niebawem kolejna odsłona historii Rocky’ego Balboa. Sylvester Stallone tym razem nie będzie się bił w ringu, tylko wystąpi w roli trenera młodego boksera. Premiera w USA zapowiadana jest na 25 listopada. Ale to nie koniec. Niebawem na ekranie zobaczymy 53-letniego Toma Cruisa, który ponownie wcieli się w porucznika Mavericka Mitchella, z legendarnego obrazu „Top Gun”. Akcja filmu – jak wszyscy dobrze pamiętają – rozgrywała się w środowisku pilotów elitarnej szkoły lotniczej w czasie Zimnej Wojny. Nowa odsłona ma pokazać myśliwce piątej generacji, drony i inne nowoczesne wynalazki. Producenci obiecują spektakularne efekty specjalne, seksowne uniformy, okulary przeciwsłoneczne i niestarzejący się uśmiech jednego z najsłynniejszych scientologów. I zgodnie z zasadą, że publika lubi te filmy, które już kiedyś widziała, spodziewają się równie spektakularnych wyników finansowych.

*
Jeden z największych hitów eksportowych polskiej popkultury, gra „Wiedźmin” jest uwielbiana przez graczy na całym świecie. W roli głównej występuje Geralt, długowłosy wojownik z literackiej sagi Andrzeja Sapkowskiego. Do sklepów trafiła właśnie trzecia część „Wiedźmina” i – podobnie, jak dwie poprzedni e- z miejsca stała się bestsellerem, zbierając zasłużone pochwały, ale… nie tylko. Okazuje się, że nowej produkcji „brakuje wrażliwości globalnej”, ponieważ nie występują w niej ciemnoskórzy bohaterowie, a kobiety traktowane są w sposób seksistowski. Recenzja, która pojawiła się w amerykańskim serwisie „Polygon” wywołała lawinę komentarzy. Internauci tłumaczyli, że gra opowiada o świecie dawnych Słowian, którym rządzili biali mężczyźni, a wzorem dla tego rodzaju fantasy jest średniowiecze, gdzie maniery wyglądały nieco inaczej niż dziś. Choć większość fanów rozbawiły nieuzasadnione, żeby nie powiedzieć – idiotyczne – zarzuty wobec ich ulubionej gry, twórcy mogą się jednak obawiać dyktatury poprawności politycznej, która coraz częściej sama staje się narzędziem dyskryminacji.
m