Poniedziałek
Pogodne pomniejszanie. Pogodne porzucanie. Takie myśli chodzą mi po głowie. Pomniejszanie, porzucanie siebie. Porzucanie własnego ego, wycofanie z poczucia własnej wszechmocy. Pogodne, bo przecież nie zgorzkniałe – to naturalne uznawanie własnych ograniczeń. Po prostu, im dłużej żyję, tym bardziej mam poczucie, że mniej wiem. Kiedyś zabierałem głos na każdy temat, pisałem, mądraliłem. Ale im dalej, tym las jest ciemniejszy a ja sam mam wrażenie, że kroczę po omacku a i przecinki światła coraz rzadsze. Dlatego staram się porzucić pretensję, że ograniam wszystko, co wokoło mnie. Mądrość chcę czerpać z rzetelnego wykonywania obowiązków i pogodnego stawiania czoła wszystkim przeciwnościom.

*
Lubię czytać nekrologi, zwłaszcza te w formie krótkiej opowieści. Ostatecznie zamknięcie całego życia w kilku zdanich to wielka sztuka. Takie sześćdziesiąt lat życia, dajmy na to, 21,9 tysięcy dni i nocy a to z kolei 525 tysięcy godzin. Ile z nich wykorzystanych dobrze, ile zmarnowanych, ile wartych wzmianki… Zresztą wszystko zależy od punktu widzenia: dzieci inaczej, znajomi inaczej, wrogowie jeszcze inaczej opiszą nagle przerwaną śmiercią drogę… Więc czytam te nekrologi, próbując rozwikłać zagadkę „straconego” i „dobrze wykorzystanego” Czasu. Tu na Ziemi, tu i teraz, bez możliwości powtórki z życia, więc od razu trzeba „żyć na czysto”, bo nie wiemy przecież kiedy ta zabawa się skończy dla każdego z nas z osobna. Warto przy tym powtarzać sobie jakąś mądrą sekwencję. Ostatnio powtarzam sobie Herbertowskie „Przesłanie Pana Cogito”:

Idź dokąd poszli tamci do
ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją
ostatnią nagrodę

idź wyprostowany wśród tych
co na kolanach
wśród odwróconych plecami
i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać
świadectwo

bądź odważny gdy rozum
zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku
jedynie to się liczy

a Gniew twój bezsilny niech
będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych
i bitych

Przy czym za najważniejsze uznaję „ocalałeś nie po to aby żyć/ masz mało czasu trzeba dać świadectwo”. W tym sensie, że wielu bardziej wartościowych już wącha trawkę od spodu, więc i ja powinienem zrobić coś pożytecznego dla ogółu.

Wtorek
…a w tym wszystkim należy uważać na język. Zwłaszcza na „złe języki”, jak je opisuje Księga Syracha. A zwłaszcza na „trzeci język” czyli tego, który swoją opowieścią zasiewa niezgodę wśród w zgodzie żyjących. Oto cytat dosłowny (Syr 28, 13-19):
Przeklinajcie potwarcę i dwujęzycznego:
wielu bowiem zgubili żyjących w zgodzie.

Trzeci język wielu
uczynił nieszczęśliwymi
i skazał ich na tułaczkę
od narodu do narodu,
zburzył miasta potężne
i domy możnych obalił.

Trzeci język oddalił żony od mężów
i pozbawił je owocu ich trudów.

Kto nastawia mu ucha,
nie znajdzie spoczynku
ani nie będzie mieszkał spokojnie.

Uderzenie rózgi wywołuje sińce,
uderzenie języka łamie kości.

Wielu padło od ostrza miecza,
ale nie tylu, co od języka.
Szczęśliwy, kto przed nim
był zasłonięty,
kto nie doświadczył jego złości,
kto nie dźwigał jego jarzma
i nie był związany jego pętami.

Środa
Komentarz do dzisiejszych czytań. „Aby zbliżyć się do Boga i posiąść prawdziwą mądrość, trzeba stać się człowiekiem pokornym i nauczyć się prostoty miłości. Nieważne, jak słabi i mali jesteśmy, ważne, by Bóg był z nami. Patron dzisiejszego dnia, św. Bonawentura (ok, 1218-1274), franciszkanin, był jednym z najwybitniejszych teologów średniowiecza. Przez 16 lat był przełożonym generalnym swego zakonu. Umiał postępować roztropnie, jednocząc ludzi o różnych poglądach i prowadząc wszystkich do duchowego wzrostu. Jego mądrość wypływała z pokory i bogatego życia wewnętrznego. Gdy papież Grzegorz X w 1273 roku mianował go kardynałem oraz biskupem, wiadomość o nominacji zastała świętego przy myciu naczyń kuchennych w klasztorze. Prośmy za jego wstawiennictwem o pokorę i prawdziwą mądrość” – Katarzyna Zielińska, “Oremus” lipiec 2009, s. 66. Biskup co brudnym naczyniom się nie kłaniał, piękny symbol mądrości i prostoty życia w zgodzie ze sobą i Bogiem…