Środa
Pro domo sua. Z reguły na drugiej stronie w tygodniku mam sąsiada przez plecy. To szanowny Andrzej Józef Dąbrowski i jego „Kartki z przemijania”. Generalnie smaczne co tydzień, ale ostatnie wydania wprost przepyszne. Wspomnienia z balkonu Pana Redaktora, refleksje przy okazji Powstania Warszawskiego – wszystko to smakowite, literackie dania. Tak więc, Drogi Czytelniku, koniecznie sięgnij po kolejne wydanie „Kartek…”. Wzrok Ci się od tego nie zepsuje, a jest gwarancja umysłowej stymulacji. (Od redakcji: Dziś musieliśmy przenumerować strony, ale Kartki, jak zwykle na str. 8)

Czwartek
W końcu! Nareszcie! Po ponad dwóch miesiącach od wyboru, mamy nowego Prezydenta RP. Andrzej Duda złożył właśnie przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym. Słuchać przemówienia-orędzia było naprawdę miło. Ponad dwadzieścia minut bez kartki, z głowy (dodam – widać, że mądrej i poukładanej), głównie o potrzebie budowy nowej, polskiej wspólnoty. Prezydent Duda mówił w Sejmie RP: – Dziękuję moim rodakom – tym, którzy są blisko, ale i daleko – poza granicami kraju – którzy łączą się z nami za pomocą mediów, internetu i duchowo. Dziękuję, że jesteście ze mną i mnie wspieracie – mówił Duda.
Nie zabrakło też sentymentalnego wspomnienia: – Ale w szczególności chciałem podziękować temu, którego nie ma już wśród nas – panu profesorowi prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Państwo może pamiętacie, że w czasie mojego wystąpienia na mojej pierwszej konwencji powiedziałem, że przed laty zaprowadziła mnie do niego droga mojego wychowania, przygotowania uniwersyteckiego, doktoratu. Zaprowadziła mnie do niego i wtedy, obok niego, dojrzewałem do polityki. Polityki rozumianej jako troska o dobro wspólne – w znaczeniu dobra narodu, państwa sprawiedliwego, które broni słabszych i nie musi bać się silnych – mówił prezydent RP Andrzej Duda w orędziu.

I dalej padły ważne słowa o „wspólnocie”. – Polacy mówili mi o swoich troskach, o tym, jakiej Polski by chcieli. Ja im odpowiadałem i uczyłem się przy nich tego, czego potrzebuje Polska – uczyłem się w sposób namacalny, w bezpośrednim kontakcie. Jednym z podstawowych oczekiwań jest to, byśmy zaczęli odbudować wspólnotę – ludzie marzą o wspólnocie, jaka powstała w latach 80., w czasach „Solidarności”.

Mówię do ludzi o różnych poglądach, wierzących i niewierzących: proszę o wzajemny szacunek, proszę, byśmy szanowali swoje prawa. Mówię do polskich polityków, mówię to także do siebie. Budujmy wzajemny szacunek – tylko wtedy, gdy jesteśmy wspólnotą, możemy naprawić Polskę. A Polska i Polacy potrzebują tej naprawy w wielu obszarach – mówił Duda.

Następnie było symboliczne przejęcie zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi RP. Podczas uroczystości na placu Piłsudskiego w Warszawie prezydent Duda przyklęknął przed sztandarem i go ucałował. Następnie na maszt wciągnięto proporzec prezydenta, który symbolizuje jego zwierzchnictwo nad wojskiem. – Żołnierze, dziś rozpoczyna się nowa prezydentura, dziś wita Was i wy witacie nowego Zwierzchnika Sił Zbrojnych, które składają się ze wspaniałych żołnierzy, oddanych polskiemu państwu, i narodowi, żołnierzy, którzy są gotowi bronić ojczyzny i jej służyć. Chcę Wam i waszym poprzednikom oddać szacunek – mówił Duda. – Dziś obowiązkiem polskich władz wobec was i Rzeczpospolitej jest modernizować polską armię, uzbrajać w najdoskonalszą broń, nie tylko byście mogli walczyć sprawnie, ale i byście byli bezpieczniejsi. To zadanie na najbliższe lata, bowiem musimy mieć silną armię, która będzie w stanie stanąć w obronie ojczyzny. Oczywiście jesteśmy w NATO, i to dobrze, ale jak każde państwo, które ma ambicje, powinniśmy mieć silną armię, silną, sprawną i dobrze wyposażoną. Bo żołnierzy wspaniałych nam nie brakuje.

I na koniec cytat, który z pewnością ucieszy – ze względu na słowo „kultura” – redaktor „Kuriera Plus” Zofię. Wypowiedziane do setek, jeśli nie tysięcy zwolenników przed Pałacem Prezydenckim.: – Rzeczywiście możemy utracić, może nie gwałtownie, ale tracimy powoli nasz kraj, gdy znikają koleje instytucje, czy to połączenia komunikacyjne, czy szkoły, muzea, instytucje kultury, domy kultury. To się dzieje, może nie w Warszawie, ale wystarczy pojechać do mniejszych miast, do byłych miast wojewódzkich, by to zobaczyć. I dalej: – Naprawa Polski jest możliwa, zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby zrealizować to, co obiecałem. Nie żartowałem, ten pałac będzie otwarty na duże inicjatywy społeczne, na postulaty obywatelskie, ludzie muszą mieć poczucie, że mają coś do powiedzenia w swoim państwie.

*
Cytatów dużo, ale potrzebne. Bo Duda to „nowe”, ale „stare” oczywiście nie daje o sobie zapomnieć. To Donald Tusk, który w środę rozesłał przez swoich medialnych urzędników-klakierów mejle do dziennikarzy w Brukseli, że „Duda go nie zaprosił” na uroczystości. Były szef PO chciał błysnąć, ale oczywiście minął się z prawdą i to dwa razy: to nie Duda wysyłał zaproszenia (ale peowska Marszałek Sejmu RP we współpracy z rządowym MSZ) a zaproszenie Tuskowi wysłano. Po wczorajszym „fochu” Tuska, dzisiaj jego kumple z Platformy (a przynajmniej kilku) głośno buczało w trakcie prezydenckiego przemówienia. Obraz uzupełniał widok w pierwszym rzędzie rozwalonego jak w knajpie posła Stefana Niesiołowskiego i Janusz Palikot (również rząd pierwszy), który przyszedł w tiszercie i wyglądał jak menel. Ale to wszystko piana, która szybko spłynie.
Dzisiaj jak na dłoni było widać, że Prezydent Duda reprezentuje dynamiczną przyszłość, podczas gdy złośliwcy z PO to jedynie statyczna, stetryczała Przeszłość, która miejmy nadzieję na jesieni zamieni się w opozycję także rządową. Że Duda chce zakasać rękawy i wzywa do pracy Polaków, podczas gdy oponenci chcieliby wciąż prowadzić wczorajsze bitwy i przedwczorajsze spory z tym straszliwym „kaczyzmem”…