Nowy prezydent Andrzej Duda zaskarbia sobie sympatię coraz większej ilości Polaków.

I to nie tylko tych, którzy na niego głosowali, także dotychczasowych zwolenników innych partii i innych kandydatów, nie wyłączając Ruchu Kukiza. Sympatia ta wzrośnie zapewne po orędziu inaugurującym jego prezydenturę wygłoszonym w Parlamencie bezpośrednio po ceremonii zaprzysiężenia przed Zgromadzeniem Narodowym. Andrzej Duda wygłaszał je bowiem pewnie, dobitnie i z wewnętrznym przekonaniem, które mogło ująć nawet tych, którzy wynik wyborów prezydenckich przyjęli z niezadowoleniem. Nie posługiwał się przy tym kartką z tekstem orędzia, czy choćby tylko z wypunktowanym zagadnieniami, co świadczy zarówno o jego intelektualnej sprawności, jak i odwadze. Poza gospodarką i nauką poruszył w nim bodaj wszystkie najistotniejsze kwestie, które mają być priorytetami jego polityki. Są one niemal identyczne z tymi, które poruszał podczas kampanii prezydenckiej; tym razem jednak dodał do nich problemy, z jakimi borykają się ludzie kultury.
Na pierwszym miejscu wymienił konieczność zmiany kwoty wolnej od podatku i konieczność ponownej reformy emerytalnej. To były najbardziej chwytliwe obietnice składane w czasie walki o prezydenturę, przez wielu poddawane w wątpliwość, zatem nie sposób się dziwić, że teraz zostały wymienione jako zadania najpilniejsze. Z innych zamiarów wymienionych w orędziu podkreślić trzeba pragnienie odbudowania wspólnoty społeczeństwa, takiej choćby jaka była za czasów pierwszej Solidarności. Prezydent zaapelował o wzajemny szacunek wśród osób różniących się między sobą przekonaniami politycznymi. Jest to bardzo ważne przesłanie, albowiem brak tego szacunku, nie tylko uniemożliwia jakiekolwiek współdziałanie, ale także doprowadził do nieprawdopodobnej wręcz eskalacji nienawiści, która przerodziła się w wojnę polsko-polską. Kolejnymi zadaniami, jakie stawia przed sobą prezydent są: reforma służby zdrowia, poprawa sytuacji rodzin najbiedniejszych, osób niedojadających i młodzieży, która musi emigrować za chlebem. Prezydent podkreślił, że w tej mierze będzie niezłomny.

Mówiąc o sukcesach Polski po 1989 roku Andrzej Duda wyszczególnił fakt, iż Polacy weszli do NATO i Unii Europejskiej. Przyszła polityka zagraniczna powinna być w jego przekonaniu nie rewolucyjna, ale jednak bardziej aktywna i kreatywna, prowadząca do pełnego bezpieczeństwa. Jego podstawowym warunkiem będzie, nie tylko jak najściślejsza współpraca z NATO i przyciągnięcie tego sojuszu do Polski, ale przede wszystkim budowa własnej silnej i dobrze wyposażonej armii. Jest to „najważniejsze zadanie dla nas wszystkich” – podkreślił z naciskiem nowy prezydent. Zapowiedział również poprawę stosunków z sąsiadami i tworzenie w ramach UE wspólnoty od Bałtyku do Adriatyku.

Wśród swych celów Andrzej Duda wymienił wzmocnienie kontaktów z Polonią na całym świecie, zwłaszcza z młodymi Polakami na Zachodzie i rodakami na Wschodzie. Trzeba pomagać tym, którzy chcą powrócić lub zamieszkać w ojczyźnie. Prezydent zapowiedział także pomoc dla przedsiębiorstw tworzących miejsca pracy, zwłaszcza dla młodych. Zapowiedział również pomoc artystom, którzy w nowej rzeczywistości ustrojowej pozostawieni zostali samym sobie. Jego celem będzie też rozwój kultury w powiatach, gdzie ona obecnie „się zwija”. Kolejnym zadaniem będzie obrona dobrego imienia Polski i Polaków i kształtowane stosunków z sąsiadami w oparciu o prawdę.

Andrzej Duda zapewnił, że będzie politykiem niezłomnym w dążeniu do celu, kierującym się dewizą Jana Pawła II, że „trzeba wymagać od siebie, nawet wtedy, kiedy inni nie będą od nas wymagali”. Chce on uczynić możliwym to, co inni uważają za niemożliwe. „Wiele jest możliwe, jeśli działamy razem i w zgodnie” – powiedział prezydent w konkluzji.

W orędziu nie zabrakło podziękowań dla poprzednich prezydentów, ze szczególnym uwzględnieniem Lecha Kaczyńskiego, co posłowie i senatorzy z PiS przyjęli gromkimi oklaskami. Oklaskami wszystkich zgromadzonych przyjęte zostało całe przemówienie nowego prezydenta. I bynajmniej nie były to oklaski kurtuazyjne.

Oklaski i okrzyki witały później Andrzeja Dudę w drodze do katedry na uroczystą mszę, w drodze na Zamek Królewski, gdzie zostały wręczone mu insygnia władzy i Kapituły Orła Białego oraz w drodze do Pałacu Prezydenckiego. Wszystkie punkty uroczystości przejęcia władzy odbyły się sprawnie i elegancko. Sam prezydent, jego żona, córka i rodzice prezentowali się także bardzo elegancko, żeby nie powiedzieć – byli w najlepszym stylu.

Pożegnanie prezydenta Komorowskiego wraz z małżonką oraz przywitania z członkami obecnego rządu, na czele z Ewą Kopacz wypadły naturalnie. Być może dlatego, że dzień wcześniej w specjalnym przemówieniu przed kamerami telewizji, dziękując Bronisławowi Komorowskiego za pięcioletnią prezydenturę, zadeklarowała jednocześnie współpracę z Andrzejem Dudą w imię tych samych wartości, które „określają dziś polski patriotyzm: dumę z Polski: historii i jej ostatnich osiągnięć”. Wiarygodnie zabrzmiało także zapewnienie prezydenta o współpracy z Tomaszem Siemoniakiem wicepremierem i ministrem obrony narodowej w sprawach obronności i armii.

Wielu zgromadzonych pod Pałacem Prezydenckim nie kryło wzruszenia, wielu machało radośnie flagami, nie brakowało okrzyków „nasz prezydent”. Podczas przejęcia zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi i nad głowami osób zebranych na placu Piłsudskiego widniał transparent „Habemus Presidentem”. Nic dodać, nic ująć.