Kurier Plus - Na drogach Prawdy Bozej

Widzimy Jezusa, który mało od aniołów był pomniejszony, chwałą i czcią ukoronowanego za cierpienia śmierci, iż z łaski Bożej za wszystkich zaznał śmierci. Przystało bowiem Temu, dla którego wszystko i przez którego wszystko, który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika ich zbawienia udoskonalił przez cierpienie. Tak bowiem Chrystus, który uświęca, jak ludzie, którzy mają być uświęceni, z jednego są wszyscy. Z tej to przyczyny nie wstydzi się nazwać ich braćmi swymi.

Hbr 2,9-11

„Możecie rozerwać swoje fotografie i zniszczyć prezenty. Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia i próbować dzielić to, co było dla dwojga. Możecie przeklinać Kościół i Boga. Ale Jego potęga nie może nic uczynić przeciw waszej wolności. Bo jeżeli dobrowolnie prosiliście Go, by zobowiązał się z wami… On nie może was ‘rozwieść”. To zbyt trudne? A kto powiedział, że łatwo być człowiekiem wolnym i odpowiedzialnym. Miłość się staje Jest miłością w marszu, chlebem codziennym. Nie jest umeblowanym mieszkaniem, ale domem do zbudowania i utrzymania, a często do remontu. Nie jest triumfalnym ‘TAK’, ale jest mnóstwem ‘tak’, które wypełniają życie, pośród mnóstwa ‘nie’. Człowiek jest słaby, ma prawo zbłądzić! Ale musi zawsze powstawać i zawsze iść. I nie wolno mu odebrać życia, które ofiarował drugiemu; ono stało się nim”. Tak pisał o małżeństwie Michel Quoist, francuski duchowny katolicki i pisarz.

Takie patrzenie na małżeństwo to nie wymysł papieża, biskupa, kapłana, czy kogokolwiek z ludzi. Te słowa kieruje do nas Chrystus w dzisiejszej Ewangelii: „Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem”. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela”. Tajemnicę jedności małżeństwa w sposób obrazowy ukazuje pierwsza Księga Biblii, Księga Rodzaju. Czytamy w niej: „Wtedy to Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadził do mężczyzny, mężczyzna powiedział: ‘Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała. Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta’. Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem”.

Gdy asystuję narzeczonym przy ołtarzu w czasie przysięgi małżeńskiej: „ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci” nie mam najmniejszej wątpliwości, że w tym postanowieniu pragną oni wytrwać do końca życia, widzę także jedność ich serc, dusz i ciał w każdym spojrzeniu i geście. Przysięga małżeńska przy ołtarzu przetłumaczona na język codzienności mogłaby brzmieć: „Ślubuję Ci, że zrobię wszystko, abyś była szczęśliwa w naszym małżeństwie, będę przy tobie w chwilach radości i smutku”. Brak tłumaczenia uroczystego ślubowania przy ołtarzu na język codzienności sprawia, że małżeństwa nie wytrzymują próby i powielają historie małżeństw ukazanych przez węgierskiego dramaturga Jánosa Háy w sztuce „Ślubuję ci miłość i wierność”. Analizuje on zachodzące zmiany między partnerami po kilku, kilkunastu latach związku małżeńskiego. Pokazuje jak współczesny świat przy biernej postawie małżonków zmienia relacje najbliższych sobie osób: rozchodzenie się dróg i oczekiwań partnerów, poszukiwanie innych wrażeń, zawiedzione nadzieje, niespełnienie, nuda, pustka emocjonalna, nieczułość, wypalenie, niezrozumienie i samotność w związku. Pozostają związki bez miłości i wzajemnego wsparcia. Żadna historia nie kończy się optymistycznie. Autor nie podaje gotowego rozwiązania, jak ratować rzeczywistość wyrażoną słowami przysięgi małżeńskiej. Nie odpowiada też na żadne pytanie. Sztuka jest wezwaniem do spojrzenia na siebie, na swój związek. Może wtedy odkryjemy, że jesteśmy na równi pochyłej tracenia miłości i sakramentalnej mocy małżeństwa. I uświadomimy sobie, że można jeszcze wszystko odwrócić i rozpocząć wspinaczkę do ołtarza, gdzie z promiennymi sercami bożej mocy ślubowaliśmy sobie dozgonną miłość i wierność. Jeśli tego nie uczynimy wtedy zostaną nam słowa z „Wesela” Wyspiańskiego: „Miałeś, chamie, złoty róg, / miałeś, chamie, czapkę z piór: / czapkę wicher niesie, / róg huka po lesie, / ostał ci się ino sznur, / ostał ci się ino sznur”. Słowa o złotym rogu, który miał poderwać naród polski do wyzwoleńczej walki, możemy odnieść także do tych, którzy beztrosko trwonili miłość małżeńską, aż w końcu ją utracili.

Św. Jan Paweł II, którego papież Franciszek ogłosił patronem rodziny powiedział: „To prawda, że w świadomości uczniów Chrystusa nierozerwalność małżeństwa została dodatkowo potwierdzona przez jego charakter sakramentalny, znak oblubieńczego przymierza między Chrystusem a Jego Kościołem. Ale ta wielka tajemnica nie wyklucza, a przeciwnie zakłada, istnienie etycznej zasady nierozerwalności także na płaszczyźnie prawa naturalnego. Niestety ‘zatwardziałość serc’ piętnowana przez Jezusa utrudnia powszechne przyjęcie tej zasady lub tworzy sytuacje, w których jej przestrzeganie wydaje się wręcz niemożliwe. Kto jednak rozumuje spokojnie i ma przed oczyma ideał małżeństwa, z łatwością dochodzi do wniosku, że trwałość węzła małżeńskiego wypływa z samej istoty miłości i rodziny. Kocha się naprawdę i do końca tylko wówczas, gdy kocha się na zawsze, w radości czy smutku, bez względu na dobro, czy zły los”.

W ostatnim czasie papież Franciszek wydał dwa dokumenty, motu proprio Mitis Iudex Dominus Iesus oraz motu proprio Mitis et misericors Iesus, które poruszają między innymi sprawę małżeństw i rozwodów. W mediach pojawiło się sporo powierzchownych artykułów na ten temat, które sprowokowały wiele pytań. Ich wielość świadczy o tym, że osoby które doświadczyły tragedii rozpadu małżeństwa chcą swoje potargane życie układać w bliskości Boga. Wśród tych pytań padały i takie: „Od kiedy będą rozwody w Kościele katolickim?” W Kościele katolickim nie ma rozwodów, a zasadniczym powodem są słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: „Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela”. Gdy jednak sakramentalne małżeństwo rozpada się, to rodzą się pytania, czy małżeństwo było ważnie zawarte, czy nie zaistniała kanoniczna przeszkoda zrywająca (informacje o przeszkodach znajdziemy na stronie internetowej www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TA/TAI/pr_malzenskie_04.html.
Jeśli zaistniała taka przeszkoda, to wtedy małżeństwo od samego początku jest nieważne. Nie jest to jednak rozwód, nawet nie jest to unieważnienie małżeństwa tylko stwierdzenie nieważności małżeństwa. Papież Franciszek pisze o pewnych ułatwieniach w procesie stwierdzenia nieważności małżeństwa. Ksiądz dr hab. Janusz Gręźlikowski, oficjał Sądu Kościelnego Diecezji Włocławskiej powiedział: „Należy podkreślić, że papież Franciszek poprzez te dokumenty niczego nie zmienia w nauczaniu Kościoła o małżeństwie, nie wprowadza ‘kościelnych rozwodów’, a tylko ze względów duszpasterskich upraszcza niektóre procedury kanoniczne. Znaczącą innowacją jest ustanowienie tzw. procesu skróconego. Proces skrócony nie będzie się odnosił do wszystkich wnoszonych do sądów kościelnych spraw, ale tylko do tych, dla których będą istniały jednoznaczne, jasne, oczywiste i pewne dowody oraz przesłanki wskazujące na nieważność małżeństwa, takie np., jak krótkie pożycie małżeńskie, pozostawanie w związku pozamałżeńskim w chwili zawierania małżeństwa lub zaraz potem, zatajenie niepłodności, poważnej choroby zakaźnej, bądź faktu posiadania dzieci zrodzonych z poprzedniego związku albo pobytu w więzieniu, przemoc fizyczna i niepoczytalność potwierdzona orzeczeniem lekarskim”.

A na zakończenie słowami papieża Franciszka niech przemówi bardziej miłość i miłosierdzie niż prawo. Papież podkreślił, że Kościół jest powołany, aby zawsze był otwartym domem Ojca, w którym jest miejsce dla każdego, także dla tych poranionych rozpadem małżeństwa. Na zakończenie katechezy o rozwiedzionych powiedział: „Zwłaszcza rodziny chrześcijańskie mogą współpracować z Nim troszcząc się o rodziny zranione, towarzysząc im w życiu wiary wspólnoty. Niech każdy wypełnia swoją rolę, podejmując postawę Dobrego Pasterza, który zna każdą ze swych owiec i żadnej nie wyklucza ze swej nieskończonej miłości!”

Niedzielne rozważania w wersji audio znajdują się na stronie www.ryszardkoper.pl w sekcji Audio-Video