Niedziela
Czas świąteczny, więc z Polski poprzez internet przybyła kolęda. Specjalna. Bo to „Kolęda Warszawska 1939” napisana przez Stanisława Balińskiego. Teraz muzykę skomponował Zbigniew Preisner a wykonała znana z telewizyjnego programu „The Voice Of Poland” Margaret. Wykonanie… piękne i wzruszające, co warto zobaczyć samemu na YouTube klikając w wyszukiwarce „Margaret – Kolęda Warszawska 1939”.

Tekst Balińskiego w filmiku ilustrowany jest zdjęciami dokumentalnymi z wojennej warszawskiej pożogi lat 1939-44, choć są tam i zdjęcia poddających się obrońców Poczty Gdańskiej. Sam wiersz, pisany na emigracji w pierwszych miesiącach po katastrofie, jaką była niewątpliwie klęska z września 1939 r. brzmi niesamowicie i dzisiaj. Może nie w naszych miastach – czy to w Polsce czy w Ameryce – gdzie żyje nam się dobrze i dostatnio, ale… patrząc na bombardowane dzień w dzień miasta w Syrii, pomyślałem że może tam słowa uderzają najmocniej w to Boże Narodzenie. Choć może tam właśnie przede wszystkim powinna przybyć Boża Dziecina? Ostatecznie czyż Jezus, Zbawca Świata, nie narodził się wśród zimna, głodu i strachu, aby wybawić grzesznych, chorych, słabych, nieszczęśliwych?

O, Matko odłóż dzień narodzenia
Na inny czas
Niechaj nie widzą oczy stworzenia
Jak gnębią nas
Niechaj się rodzi Syn Najmilejszy
Śród innych gwiazd
Ale nie tutaj, nie w najsmutniejszym
Ze wszystkich miast

Bo w naszym mieście, które pamiętasz
Z dalekich dni,
Krzyże wyrosły, krzyże i cmentarz
Świeży od krwi
Bo nasze dzieci pod szrapnelami
Padły bez tchu

O, Święta Mario, módl się za nami,
Lecz nie chodź tu

A jeśli chcesz już narodzić w cieniu
Wojennych zgliszcz,
To lepiej zaraz po narodzeniu
Rzuć go na krzyż

Poniedziałek
Na marginesie wczorajszego wpisu. Jednak poezja, dobra poezja, raczej klasyczna niż to postmodernistyczne badziewie (z małymi wyjątkami) zachowuje siłę w lapidarnym, celnym opisie rzeczywistości i zdarzeń. Jak choćby Herbert ze swoją „potęgą smaku” czy „idź wyprostowany wśród tych co na kolanach” albo takim cudem siły w lapidarności:

pozostało mu niewiele
właściwie tylko
wybór pozycji
w której chce umrzeć
wybór gestu
wybór ostatniego słowa

Piszę o tym dlatego, że i Stanisław Wyspiański „wielkim poetą był” i choć nie zawsze pisał wierszem, to prawie wszędzie trafiał w sedno. Przywołał go ostatnio Maciej Pawlicki a propos histerii rozpętanej przez zawodowych histeryków i histeryczki z polityki i polskich mediów wiodących, w sprawie rzekomych gwałtów na Konstytucji i wolnościach obywatelskich w Polsce. To, że krzyczą, gdy tracą wpływy i pieniądze – normalne. To że wzywają na pomoc międzynarodówkę mądrali, medialnych demiurgów, przekrętaczy i „ciepło-posadkowców” z tzw. „Zachodu” fajne już nie jest. No więc rzeczony Maciej Pawlicki zadedykował tej trzódce fragment „Wyzwolenia” z monologu Konrada:

„Warchoły, to wy! – Wy, co liżecie obcych wrogów podłoże, czołgacie się u obcych rządów i całujecie najeźdźcom łapy, uznając w nich prawowitych wam królów. Wy hołota, którzy nie czuliście dumy nigdy, chyba wobec biedy i nędzy, której nieszczęście potrącaliście sytym brzuchem bezczelników i pięścią sługi. Wy lokaje i fagasy cudzego pyszalstwa, którzy wyciągacie dłoń chciwą po pieniądze – po łupież pieniężną, zdartą z tej ziemi, której złoto i miód należy jej samej i nie wolno ich grabić. Warchoły, to wy, co się nie czujecie Polską i żywym poddaństwa i niewoli protestem. Wy sługi! Drzyjcie, bo wy będziecie nasze sługi i wy będziecie psy, zaprzęgnięte do naszego rydwanu, i zginiecie! I pokryje waszą podłość niepamięć!”. Koniec cytatu.

Mocne. Czy celne? Rozstrzygnijcie sami, Drodzy Czytelnicy , Drogie Czytelniczki. Do siego Nowego Roku!