Rodzice chcieliby przychylić nieba dzieciom. Pragną, żeby dzieci były szczęśliwe, wesołe, żeby nie cierpiały, nie przeżywały porażek, zawodów, nie zetknęły się z ciemną stroną życia.

Wydaje się im, że osiągną to, jeżeli spełnią zachcianki dzieci, dadzą im wszystko, czego niegdyś im samym brakowało. Tymczasem dawka frustracji i bólu jest konieczna do normalnego rozwoju i dojrzewania młodego człowieka. Każdy musi nauczyć się radzić sobie z negatywnymi doznaniami i emocjami. Doza niedoboru pozwoli cieszyć się i docenić to, co będzie się miało w przyszłości.

Pozwólmy dziecku marzyć
Finansową edukację dziecka warto zacząć zanim będzie ono w stanie liczyć czy pojąć koncept pieniądza. Zacząć warto od tego, by nie spełniać zachcianek dziecka, gdy ono tylko czegoś zechce, a nawet zanim ono zacznie marzyć. Dawanie rowerka dwulatkowi, czy trzylatkowi komputera nie ma sensu, gdyż dziecko jeszcze nie odczuło potrzeby posiadania tych przedmiotów. Jeśli dziecko bez wysiłku otrzymuje to, co zechce, a nawet zanim zechce, to zabijamy w nim naturalnie motywowane impulsy, które wiodą do działania. Uczymy je wtedy, że wszystko w życiu pojawia się samo, bez wysiłku.

Jeżeli zarzucamy dziecko materialnymi przedmiotami, zanim nawet odczuje potrzebę ich posiadania, to odbieramy mu okazję do marzeń. Rodzice powinni dawać dziecku okazję do marzenia o czymś tak intensywnie, by dziecko dążyło do spełnienia tego marzenia. Pragnienia i dążenie do ich spełnienia uczą życia i zaradności, wzmacniają i wzbogacają emocjonalnie.

Dajmy dziecku skarby… niematerialne
Najważniejszym naszym zadaniem jako rodzica jest wypełnić życie dziecka bogactwem niematerialnym. Najważniejsze wartości, to nie gromadzenie martwych przedmiotów, lecz miłość i szacunek w rodzinie i wśród przyjaciół. To radość dzielenia się swoją radością z innymi.

Matka, która przywołuje dziecko do porządku przestrogą, że jeżeli nie będzie grzeczne, to ona mu już nic nie kupi, daje dziecku do zrozumienia, że miłość mierzy się ilością materialnych przedmiotów.

Nauczmy dziecko nie marnować
Od najwcześniejszego wieku uczmy dziecko, by nie marnować jedzenia, wody, elektryczności i czasu. Dla dziecka powinno stać się naturalne, że bierze się na talerz tylko tyle, ile się zje, że nie leje się wody bez potrzeby, że nie zostawia się włączonego światła w pustym pokoju, nie bawi się w piaskownicy w nowym ubranku. Dziecko samo spostrzeże, że można rysować po dwóch stronach kartki papieru, że nie trzeba niszczyć zabawek.

Jeżeli będziemy konsekwentni, dziecko jak gąbka wchłonie zasady unikania marnowania rzeczy, środków i pieniędzy i te reguły pozostaną mu we krwi na całe życie. Będzie rozumieć, że zasoby na ziemi są limitowane, a ludzi dużo.

Co to ma do finansów? Otóż to, że dziecko nauczone szacunku do tego, co je otacza, nie będzie domagać się zakupów, które stanowią marnowanie pieniędzy. Będzie rozumieć, że wielu rzeczy po prostu nie potrzebuje. Pod warunkiem, że widzieć będzie logikę w postępowaniu. A więc:

Logicznie argumentujmy odmowę
Dziecko musi rozumieć słowo „nie”. A zrozumie wtedy, gdy odmowa będzie logicznie uzasadniona. Na zapytanie dziecka: „dlaczego”, nie odpowiadajmy „bo ja tak chcę”, czy „bo tak ma być i koniec”. Spokojnie powinniśmy wyjaśniać powody nawet najmniejszym dzieciom. Powodem odmowy powinien by zdrowy rozsądek oraz naturalne limity: mama nie ma na to teraz pieniędzy. Masz już taką zabawkę, więc kupno drugiej byłoby marnowaniem pieniędzy. Nie powinniśmy kupować lodów teraz, przed obiadem, a ponadto mamy lody w domu.

Jako rodzice wiemy, że materialne rzeczy nigdy nie zastąpią stabilnego, kochającego rodzicielstwa. W drodze do emocjonalnego dojrzewania dziecko musi otrzymać odpowiednią dozę miłości i ograniczeń.

Nauczmy dziecko dawania
Dziecko powinno zasłużyć na to, co otrzymuje. Ponadto powinno wiedzieć, że dawanie daje więcej satysfakcji niż egoistyczne branie. Jeśli rodzic uczy „zapracuj na to, co otrzymujesz, i bądź zadowolony z tego, co posiadasz”, to pomaga dziecku zrozumieć, ze świat nie jest mu niczego dłużny.

Należy dziecko uczyć zadowolenia z tego, co posiada, dzielenia się i pomocy tym, którzy mają mniej. Dlatego warto od czasu do czasu razem z dzieckiem przejrzeć jego szafę i razem zanieść do kościoła czy sierocińca ubranka i zabawki, z których wyrosło. To dziecko samo powinno zdecydować, z czym się rozstać, a co jeszcze zatrzymać.

Dajmy dziecku kieszonkowe
Gdy tylko dziecko zaczyna liczyć pojęcie pieniądza przestaje być abstrakcją – to dobra pora, aby dać dziecku kilka drobniaków. Dodawanie i odejmowanie monet staje się oznaką pewnej dojrzałości i często znakiem zaufania dorosłych. Pierwsze kieszonkowe to pewnego rodzaju autonomia – nasza pociecha może iść i bez pytania nikogo o zdanie kupić sobie lizaka.

Dawajmy dzieciom przykład
Praktykuj to, co wyznajesz. Dzieci budują swoje pierwsze zachowania i wartości na podstawie obserwacji rodziców. Jeśli rodzic osądza kogoś na podstawie tego, co ta osoba posiada, a nie na podstawie tego, jakim jest człowiekiem, dziecko wyrośnie w poczuciu konfuzji między wartościami moralnymi a materialnymi. Jeżeli wizyta dziadków zawsze wiąże się z prezentami, to dziecko jest uczone, że uczucia wyrażane są tylko przez dawanie materialnych rzeczy. Pamiętajmy, ze milusińscy widzą nawet wtedy, gdy nie patrzą, słyszą, nawet wtedy, gdy nie słuchają.

Podejmowanie decyzji finansowych odnośnie własnego dziecka jest rzadko łatwe. Ale rodzic który, trzyma się powyższych praw pomaga wzmocnić dziecku charakter, a potem rozsądne, zadowalające zarządzanie tym, co posiada.

Internet pomaga
W sieci można znaleźć wiele ciekawych witryn, które uczą finansów dzieci w każdym wieku. Zacząć można nie od wykładów, lecz od finansowych gier, których nie brakuje w sieci.Szukaj money games for children.

Wnioski
Uczenie dziecka prawidłowego podejścia do pieniądza nie jest łatwe. Niemniej postępowanie z dziećmi od wczesnego dzieciństwa według sugerowanych reguł z pewnością zaowocuje. Wiemy przecież, że czym skorupka za młodu nasiąknie…

Pamiętajmy, że edukacja finansowa jest jednym z najlepszych prezentów, jaki możemy ofiarować dzieciom. To prezent, który będzie im służyć do końca życia.