Postanowienia na nowy rok? Przeczytać nie przeczytane, zobaczyć nie zobaczone, napisać nie napisane, wysłuchać nie wysłuchane, odpisać na nie odpisane. Ponadto – dokochać niedokochanych, opisać nieopisanych, znaleźć szukanych i dawać z siebie to, o co jestem proszony. Z nawiązką.

 
Czego życzę w nowym roku Polsce? Mądrego kompromisu kończącego wojnę polsko-polską. Nie mam jednak złudzeń w tej mierze, bo kompromis w ojczyźnie nie jest wartością cenioną i trwałą. Mimo to jestem przekonany, że bez zbudowania społecznego konsensusu nie dojdzie do względnego choćby pokoju. Pisząc o wojnie polsko-polskiej mam na myśli, nie tylko – umownie mówiąc – wojny ugrupowań proPiSowskich i nacjonalistycznych z całą resztą Polaków, ale także wojnę światopoglądową, która już trwa i która będzie się coraz bardziej nasilać. Bez rzeczonego kompromisu niczego się w tej mierze nie osiągnie.

 
Czego życzę w nowym roku Ameryce? Pokonania samozwańczego państwa islamskiego, skutecznego zwalczenia wszelkich ugrupowań terrorystycznych, korzystnego dla wszystkich uporania się z problemem nielegalnych imigrantów, ożywienia w gospodarce i wyboru mądrego prezydenta. Wiem, że to są życzenia maksymalistyczne, ale jak nowy rok, to nowy rok. Kiedyś trzeba w końcu zacząć od góry i od spraw najważniejszych. Szkolnictwu amerykańskiemu życzę takiego sposobu edukowania nowych pokoleń, by miały one przynajmniej elementarne pojęcie o świecie, historii, geografii, kulturze, religiach i osiągnięciach nauki. Tego samego życzę również szkolnictwu polskiemu i europejskiemu. Ameryce życzę także zdecydowanej supremacji w świecie, nie wyłączając równie zdecydowanej przewagi nad Rosją i Chinami.

 
Moje wolnomyślicielstwo nie zawsze jest akceptowane. Wolnomyślicielstwo, czyli myślenie niepodporządkowane żadnej ideologii, religii, partii, organizacji etc. Ta moja cecha uwiera niektórych znajomych i niektórych czytelników, bo nie wiedzą, jak mnie zaszufladkować. Z żalem wypominają mi, że nie podzielam ich – mówiąc przykładowo – dyscypliny partyjnej czy ortodoksji religijnej. Nie oznacza to, że w pewnych programach nie znajduję zamierzeń, które są mi bliskie, zwłaszcza tych wyrosłych z ducha renesansu i oświecenia. Uciekam natomiast przed każdym doktrynerstwem. W zależności od sprawy bywam prawicowy, centrowy lub lewicowy, nie będąc jednak zabetonowanym prawicowcem, centrowcem lub lewicowcem. Niektórym wydaje się to podejrzane, myślę jednak, że takich ludzi, jak ja, jest bardzo wielu, jeśli nie większość.

 
Przedziwnie nikt, kto mnie odwiedza, nie zauważa, iż mojemu domowi patronuje Erazm z Rotterdamu. To właśnie jego podobizna widnieje na wprost drzwi wejściowych. I mimo, że jest to bardzo subtelna płaskorzeźba, jakoś nie przykuwa niczyjej uwagi. W każdym razie nikt mnie o nią nigdy nie spytał. Powiesiłem ją dlatego, że Erazm z Rotterdamu należy do filozofów szczególnie mi bliskich. Jego przewrotna „Pochwała głupoty” zainspirowała niejeden z moich dawnych artykułów i niejedną z obecnych „Kartek”. Podobnie jak on uważam, że człowiek jest z natury dobry a całe zło rodzi się z niewiedzy. Zatem wiedzę stawiam na planie pierwszym w życiu. Obok dobra i miłości, rzecz jasna. Podzielam też jego spostrzeżenie, iż „mądrość odbiera odwagę i dlatego mądrzy borykają się z ubóstwem i wszelkimi trudnościami, głupcy natomiast kwitną na wszelkie sposoby”. Z drugiej zaś strony ujmuje mnie jego paradoksalne przekonanie, że jeśli usunie się iluzję, to zepsuje się cały świat. Natomiast wciąż nie mogę uporać się z tym oto jego paradoksem – „Czy jest coś równie głupiego, jak samemu sobie się podobać, samego siebie podziwiać? A z drugiej strony, co z tego, co byś mógł czynić, będzie wdzięczne, będzie miłe, co będzie piękne, jeśli sam się sobie nie podobasz?”.

 
Znalezione w Necie – „Błogosławiony, kto nie mając nic do powiedzenia nie obleka tego faktu w słowa”. Ano błogosławiony. Z biegiem lat coraz mniej wiem i coraz mniej mam do powiedzenia.

 
Henryk Elzenberg, filozof, mentor i przyjaciel Zbigniewa Herberta, pisał, że kultura wysoka jest sercem cywilizacji. Czterema kończynami podpisuję się pod tym stwierdzeniem.

 
„Nie będziemy ani zamordystami, ani cenzorami. Twórczość artystyczna to sfera wolności, ale wolność wiąże się z odpowiedzialnością. Pieniądze z podatków powinny być wydawane na kulturę wysoką i na wydarzenia artystyczne, które integrują społeczeństwo, a nie na pospolite prowokacje” – powiedział Jarosław Sellin, PiSowski sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W pełni się z tym zgadzam.

 
Robiłbym chętnie różne kawały, opowiadał anegdoty, cytował kabaretowe skecze, inscenizował dowcipne scenki – ale nie ma dla kogo. Wszyscy są teraz tacy poważni, a otaczająca mnie zewsząd prawica wręcz ponura, o narodowcach już nie wspominając. Ich patron Roman Dmowski nie uśmiecha się na żadnym ze znanych mi zdjęć.

 
Miewam śliczne sny erotyczne.
Niestety nie mogą być publiczne.

 
W prywatnym „Dzienniku” Jana Maciejowskiego, zaprzyjaźnionego reżysera teatralnego, profesora i dawnego dziekana Wydziału Reżyserii Dramatu w krakowskiej PWST, znalazłem żartobliwy wiersz o Mrożku, który wydaje mi się godny publikacji –

 

 

„Zapytajcie Konstantego
to prawda jak jego dorożka
że bez Eilego
nie byłoby Mrożka
bo Mrożek bez Krakowa
a Kraków bez Mrożka
to jak bez konia dorożkarz
jak gniazdo bez ptaków
a bez Przekroju Kraków
jak bez Piotra Piwnica
jak bez kwiatów donica
jak noc bez dnia
szklanka bez dna
jak Miłość bez Krymu
parowiec bez dymu
jak ucho bez śledzia
a Tango bez Edzia
jak młodość bez grzechu
a Mrożek bez śmiechu
bo rzekł do Narodu:
idź – przodem do przodu

więc przyjmij artysto
tę rzecz oczywistą
że masz nade wszystko
do pary mieć wszystko”

Janek wraz z żoną, scenografką Barbarą Zawadą, zapowiedzieli się do mnie na wiosnę. Będzie się działo! I to nie tylko w materii teatralno-poetyckiej…

 
Nie można mieć wszystkiego. Szkoda.

 
Niestety żadna asceza mnie się nie ima. Dosłownie żadna. Wciąż jestem łapczywy, ciekawski i biesiadny. Wciąż rzucam się na nowe książki, kolejne dzieła sztuki, wciąż degustuję nowe piwa, wina i wódki. I wciąż jest ich tyle do spróbowania. Życia mi nie starczy.