Poniedziałek
Pyszny tekst Roberta Tekielego w „Gazecie Polskiej”. Robert, kiedyś twórca popkultury, wyznawca synkretyzmu, New Age’e, zgrywy w piśmie „Brulion”, którym kierował, przeszedł głęboką przemianę, stając się żarliwym katolikiem. Ostrość obserwacji pozostała. Widać to w artykule „Wrogowie nadziei i pestycydy”. Czytamy: „Telewizje promują kult niedojrzałości i destrukcyjne style życia. A efekt? Kiedyś gwiazda „Pełnej chaty”, dziś 34-letnia skandalistka. Ma za sobą trzy rozwody i odwyk. „Kevin sam w domu” – dziś wrak człowieka. Michael Jackson, Curt Cobain, Elvis Presley, Jimi Hendricks, Jim Morrison, Janis Joplin, Freddie Mercury, Whitney Houston, Amy Winhouse. Tych ludzi stawia się przed oczy jako wzór dla naszych dzieci. A przecież naśladownictwo dzisiejszych idoli grozi śmiercią lub kalectwem. Współczesny świat zachodnich wartości jest perwersyjny. Jego hierarchia – odwrócona. Kłamstwo mości sobie miejsce prawdy, artystów przekonano, że piękno to obciach, satanista jest dobry, kobieta modląca się o niezabijanie niewinnych – zła. Idolem młodzieży jest narkoman i biseksualista, samorealizacja ma być szczytem ludzkich marzeń, a wzorem kobiecego piękna – anorektyczna chłopczyca z wybiegu.”

 
Najważniejszy punkt to zgranie czynnika ekonomicznego z działaniami postępowymi. Ostatecznie liczy się mnożenie grosza, więc wszystko co stoi na przeszkodzie komerchy musi ustąpić. Żadnych granic i ograniczeń! „Niszczony jest obyczaj, degenerowana szkoła, komercjalizowana poza granicę przyzwoitości ochrona zdrowia. Unijne instytucje atakują Kościół, który niańczył Europę. Zagrożona jest nierozerwalność sakramentalnego małżeństwa, jednego z czterech fundamentów naszej cywilizacji. Wyrywane spod serc matek są najbardziej niewinne na świecie istoty. Morduje się staruszków zbędnych już bezdusznej maszynie produkcji i konsumpcji. Kultura śmierci kwitnie”. Ale komercjalizacja sięga do samej tkanki człowieczej, bo obejmuje nawet… żywność. Pisze Tekieli: „P r z e m y s ł spożywczy. Produkowane przemysłowo jedzenie! Fabryki żarcia! A w nich stojące we własnych odchodach kurczaki z czterema nogami, nasączana pestycydami od ziarna po kolbę kukurydza, szprycowane solanką szynki, zabijane promieniowaniem jonizującym owoce kiwi, które nie zgniją po miesiącu, tylko skurczą się i wyschną, truskawki faszerowane chemikaliami sześciokrotnie w trakcie sezonu, byki stymulowane hormonami, z tak przerośnięta muskulaturą, że nie potrafią chodzić, słowem: wołowina. My to wszystko jemy, bo zgodziliśmy się, by zamiast moralności naszą cywilizacją rządził zysk i ideologie”.

 
Uff, Tekieli wymienia grzechy główne na końcu: „Fatalizm, materializm, ubóstwienie człowieka. Współczesny świat stworzyli pospołu: wróg nadziei, pyszny megaloman i osobisty przeciwnik Pana Boga”. Ale skoro wierzymy w Niego, jest nadzieja.

 

 

Wtorek
Papieża Franciszka można krytykować – za nazwijmy to tak – niezbyt rozsądną politykę zagraniczną, ale trzeba pamiętać, że raz – z perspektywy Watykanu sprawy mają się inaczej, po drugie – jednak wierzę, że Duch Święty działa i wie, co robi. Chciałem zwrócic uwagę na piękne słowa Papieża z wizyty w Meksyku. Franciszek jest w najlepszej formie, gdy mówi o ważnych społecznie sprawach. Ojciec Święty uczestniczył w spotkaniu z rodzinami na stadionie w Tuxtla Gutierrez, w stanie Chiapas i po przemówieniu niepełnosprawnego dziecka, mówiącego o dawania z siebie wszystkiego w życiu, powiedział: „To właśnie zawsze pragnie czynić Duch Święty pośród nas: abyśmy dali z siebie wszystko, aby nadal stawiać na życie, marzyć i budować życie, które będzie miało posmak ogniska domowego i rodziny”.

 
I dalej: „Oczywiście życie w rodzinie nie zawsze jest łatwe, często przynosi ból i zmęczenie, ale – jak kilka razy stwierdziłem, mając na myśli Kościół, i myślę, że można odnieść to do rodziny – wolę rodzinę poranioną, która każdego dnia stara się żyć miłością, od społeczeństwa chorego z powodu zamknięcia i wygody strachu przed tym, by kochać”. Aby na końcu zadać piękny, retoryczny sztych: „Wolę rodzinę, która raz za razem stara się zacząć wszystko od nowa, od społeczeństwa narcystycznego i mającego obsesję na punkcie luksusu i wygody. Wolę rodzinę o obliczu zmęczonym wyrzeczeniami niż wypacykowane twarze, które nie znają czułości ani współczucia” – dodał Ojciec Święty. Jakże pięknie, prosto i na temat mówi ten jezuita z Argentyny…

 

 

Środa
Z góry na dół, postaram się opisać. Na samym szczycie Duma, Historia, Siła i Moc. Wielikaja Rassija, która nie może pozwolić, aby Zachód „pluł jej w twarz”. Ofensywa na Ukrainie została powstrzymana, inne prowokacje nie przyniosły wymarzonego przez Putina traktowania przez USA, NATO, UE jako „równoprawnego partnera”, trzeba było znaleźć inne miejsce. Syria wydawała się idealna. Rządzący ją prezydent Al-Assad wierny i potrzebujący pomocy, Obama uwikłany ale próbujący się wyplątać. Przy okazji można nagonić do Europy dziesiątki tysięcy uchodźców (złamać jej solidarność i znieść sankcje wobec Moskwy) i zaszkodzić Turkom. Już więc rosyjskie samoloty bombardują ile wlezie, rzucając bomby także na cywilne cele. Rosyjscy oficerowie wspierają syryjskie wojska rządowe, które dzięki rosyjskiemu wsparciu z powietrza idą naprzód… Na dole wygląda to tak: rosyjskie bomby spadają na szpitale i szkoły. Codziennie widać zdjęcia dzieci, jeszcze w pampersach albo kilkulatków wyciągane z gruzów. Jedne żyją, inne są tylko bezwładnym ciałkiem, wszędzie kurz, pożoga i zniszczenie. I te przerażające plamy krwi, odkrywane przez dzielnych ratowników z syryjskiej obrony cywilnej.

 
Rozumiem to, co na górze. Ale przyznam, że codziennie ściska mnie w gardle widząc efekty na dole. Żal, bezsilność i wściekłość na sk….ów, którzy sieją zniszczenie. Niby powinienem się przyzwyczaić, ile tych wojen było ostatnio… Jednak nie mogę. Bo jak śpiewał nieśmiertelny Jacek Kaczmarski, o innym czasie ale na ten sam temat: Tylko ofiary się nie mylą/ I tak rozumieć trzeba Jałtę!

 

 

Środa noc
Andrzej Żuławski. Był człowiek. Robił filmy, z reguły nie najlepsze (wolę te najpierwsze). Ostatnio gadatliwy, mówił dużo, pisał głośno. Rak. Nie ma człowieka, koniec. W tej Księdze postawiono ostatnią kropkę, więcej nic nie będzie. 75 lat i już. Kropka. Wieczność. Memento mori, Bracia i Siostry w czytelnictwie. Memento mor.