Chrystus Jezus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi. A w zewnętrznej postaci uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem – ku chwale Boga Ojca.
Flp 2, 6-11

 

 

Księdza kanonika Andrzeja Kurowskiego koledzy kapłani nazywają żartobliwie „żydowskim proboszczem”. A to za sprawą miejsca, w którym pełni posługę duszpasterską. Jest bowiem proboszczem parafii św. Franciszki de Chantal w Borough Park na Brooklynie. Jest to dzielnica w zdecydowanej większości zamieszkała przez ostodoksyjnych Żydów, których możemy „spotkać” na różnych uroczystościach kościelnych. I to dzięki temu „uczestnictwu” niektóre nabożeństwa kościelne nabierają szczególnego kolorytu i znaczenia. Zapewne należy do nich Droga Krzyżowa, która jest odprawiana na ulicach tej dzielnicy wieczorem w Wielki Piątek. Bogata i piękna inscenizacja tego nabożeństwa jest wzruszającym przeżyciem, które pomaga wiernym odkrywać głębię bożej Miłości rozpiętej na krzyżu Golgoty. Gdy uczestnicy Drogi Krzyżowej idą ulicami towarzyszą im zaciekawione spojrzenia wyznawców religii mojżeszowej. Jedni zatrzymują się na chodniku, inni wyglądają z za plotu, a jeszcze inni oglądają Drogę Krzyżową z okien lub balkonów. Ta niezwykła sceneria przenosi nas do Jerozolimy, gdzie wąskimi uliczkami wspinał się Jezus, dźwigając na ramionach ciężki krzyż.

 

 

W tym roku, w czasie wspomnianej Drogi krzyżowej, stacja „Jezus umiera na krzyżu” będzie miała szczególną wymowę. Wiele lat temu szydzono z umierającego Chrystusa. Tłum zgromadzony na Golgocie wołał: „Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli jest Mesjaszem, Bożym Wybrańcem”. Kpili z Niego także żołnierze. Podając mu ocet mówili: „Jeśli Ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie”. Nawet złoczyńca, ukrzyżowany razem z Jezusem bluźnił Mu: „Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas”. Kpiną był także napis w kilku językach na krzyżu Jezusa: „To jest Król żydowski”. Do grona tych szyderców prawie dwa tysiące lat później dołączył miejski śmieciarz z Nowego Jorku, który sprzątając okolice kościoła św. Franciszki de Chantal w Borough Park zbezcześcił krzyż i pomnik św. Jana Pawła II. Kamery zanotowały, jak zbierał śmiecie i rzucał na krzyż stojący przed świątynią. Po jakimś czasie ponownie pojawił się przed kościołem, ale tym przyjechał samochodem-śmieciarką. Wyszedł z niego, sforsował bramkę płotu ogradzającego pomnik świętego Jana Pawła II i zaczął wyrwać posadzone tam rośliny, deptać i niszczyć kwiaty oraz znicze zapalane przez wiernych ku czci św. Jana Pawła II. Następnie obrzucił pomnik śmieciami, wsiadł do śmieciarki i odjechał. Kiedy został schwytany przez policję, w czasie przesłuchania, wyznał, że uczynił to z nienawiści do katolików. Jest to nienawiść do samego Chrystusa. Gdy św. Paweł prześladował Kościół, Chrystus zwalił go z konia, oślepił światłem z nieba i powiedział: „Szawle dlaczego mnie prześladujesz?”

 
Czyn nowojorskiego śmieciarza może być wymownym symbolem tych wszystkich, którzy w dzisiejszym świecie stoją pod krzyżem i opluwają zbawiającą Miłość. Bluźniercy używają często zasłony dymnej, która nazywają twórczością literacką. Najczęściej czynią to miernoty artystyczne, dla których jedyną szansą zaistnienia w sferze publicznej jest skandaliczne zachowanie, czy skandaliczne dzieła. Z pewnością należy do nich spektakl „Golgota Picnic”, w którym atakuje się zarówno Jezusa, jak i chrześcijan. Przeciwko spektaklowi w Teatrze Polskim we Wrocławiu w 2014 r. protestowali posłowie PiS-u oraz Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami i Przemocą, dowodząc, że spektakl dopuszcza się publicznego, wielokrotnego znieważania Jezusa Chrystusa. Przez cały spektakl nagi artysta gra na pianinie, zaś na dużym ekranie wyświetlane są akty seksualne w brutalnej oprawie krwi i przemocy. Podczas jednej ze scen, aktorzy parodiują ukrzyżowanie, wkładają między innymi zwitek banknotów w ranę boku Jezusa. Cały spektakl pełen jest dialogów ubliżających Jezusowi, słyszymy słowa o Chrystusie „był k…ą diabła, mesjasz AIDS, skończył na krzyżu, na który zasłużył, bo każdy tyran zasługuje na karę, chciał zniszczyć ludzi, którzy nie myślą jak on”. Dla zdrowego umysłu jest to bluźnierstwo a nie żadna sztuka. Tyko chory umysł może uważać inaczej. Takich chorych umysłów nie brakuje w Prokuraturze Rejonowej we Wrocławiu, która umorzyła proces w sprawie spektaklu. Podobnych fanatycznych, bluźnierczych spektakli i zachowań w dzisiejszym świecie jest bardzo dużo. Podsycają one nienawiść do Chrystusa i Jego wyznawców i to jest jednym z powodów, że dzisiaj najwięcej katolików jest mordowanych za swoją wiarę.

 

 

Nasze przeżycie Niedzieli Palmowej, inaczej Niedzieli Męki Pańskiej byłoby niepełne, gdybyśmy skupili się tylko na bluźniercach pod krzyżem Jezusa. Skierujmy swoje nabożne myśli na Chrystusa, który z miłości do nas umiera na krzyżu. W modlitewnym skupieniu usłyszymy wtedy w sercu słowa pieśni wielkopostnej: „To nie gwoździe Cię przybiły, lecz mój grzech / To nie ludzie Cię skrzywdzili, lecz mój grzech / To nie gwoździe Cię trzymały, lecz mój grzech / Choć tak dawno to się stało, widziałeś mnie”. On nas widzi, gdy stajemy pod Jego krzyżem. Patrzy na nas z miłością, która daje nam siłę do zmierzenia się z własnymi grzechami. I odpuszczając je napełni nas duchową mocą i pokojem oraz bezgraniczną miłością, która uzdolni nas, abyśmy tak jak On modlili się za bluźnierców: „Odpuść im, bo nie wiedzą co czynią”. Chrystus, stając się jednym z nas upewnia nas, że jest to możliwe. Św. Paweł w Liście do Filipian pisze: „Chrystus Jezus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi”.

 

 

Ostatecznie nad zgrają złoczyńców i bluźnierców zajaśniała chwała zmartwychwstania Chrystusa. Chociaż w chwili konania Jezusa wydawało się, że to bluźniercza ciemność triumfuje. Nie trzeba było czekać zmartwychwstania, a już jeden z bluźnierców został ogarnięty światłem Chrystusa. Był nim setnik rzymski, który patrząc na śmierć Jezusa i zjawiska jej towarzyszące wyznał: „Zaprawdę, ten człowiek był Synem Bożym.” Wyznał to człowiek zaprawiony w boju, oswojony z cierpieniem i śmiercią, dla którego śmierć była prawie codziennym zdarzeniem, jej widok nie robił wielkiego na nim wrażenia. Znalazł się tam, aby dopilnować przebiegu egzekucji i oficjalnie stwierdzić śmierć skazańców. Im prędzej skonali, wcześniej mógł wrócić do domu, dlatego łamano nogi ukrzyżowanym, aby przyśpieszyć ich śmierć. Ten setnik stał się wyznawcą Chrystusa. Także jeden z łotrów na krzyżu został ogarnięty zbawczym światłem Chrystusa. Prosił: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”. Na co usłyszał odpowiedź: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze Mną w raju”. Po zmartwychwstaniu Chrystusa i zesłaniu Ducha św. to światło rozbłyśnie pełnym blaskiem. Niby zorza ogarnie cały świat. Nie zbraknie także ciemności rozkrzyczanych bluźnierców, ale przyszłość należeć będzie do ludzi ogarniętych światłem miłości zmartwychwstania.

 

 

Trzymamy kolorowe palmy w ręku i wsłuchujemy w opis Męki Chrystusa. Stajemy z uwielbieniem pod Jego Krzyżem. Może jak ten setnik potrzebujemy autentycznego przeżycia spotkania z Chrystusem, aby wyznać całym sercem, że Jezus jest moim Panem. Może potrzebujemy łaski, jak dobry łotr, aby usłyszeć słowa nadziei, że będziemy z Chrystusem w raju, może nie dziś, ale gdy przyjdzie ku temu czas. Jeśli Mocno zjednoczymy się z Chrystusem ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, to będziemy szli jasną stroną życia, odporni na ciemność bluźnierczych złoczyńców.

Niedzielne rozważania w wersji audio znajdują się na stronie www.ryszardkoper.pl w sekcji Audio-Video