Jeżeli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił nam posługę jednania. Albowiem w Chrystusie Bóg pojednał ze sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo pojednania. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.
2 Kor 5,17-21

 

 

W roku 2000, św. Jan Paweł powiedział do uczestników Kongresu Światowego Towarzystwa Transplantologicznego: „W takim kontekście, bogatym w wartości ludzkie i w miłość, rodzą się także gesty heroiczne. Są one najbardziej uroczystym wysławianiem Ewangelii życia, ponieważ głoszą ją poprzez całkowity dar z siebie; są chwalebnym objawieniem miłości największej, która każe oddać życie za ukochaną osobę; są uczestnictwem w tajemnicy Krzyża, w której Jezus objawia, jak wielką wartość ma dla Niego życie każdego człowieka i jak realizuje się ono w pełni poprzez bezinteresowny dar z siebie. Oprócz faktów powszechnie znanych, istnieje jeszcze heroizm dnia codziennego, na który składają się małe lub wielkie gesty bezinteresowności, umacniające autentyczną kulturę życia. Pośród tych gestów na szczególne uznanie zasługuje oddawanie organów, zgodnie z wymogami etyki, w celu ratowania zdrowia, a nawet życia chorym, pozbawionym niekiedy wszelkiej nadziei (…). Każdy przeszczep narządu ma swoje źródło w decyzji o wielkiej wartości etycznej, decyzji, aby bezinteresownie ofiarować część własnego ciała z myślą o zdrowiu i dobru innego człowieka. Na tym właśnie polega szlachetność tego czynu, który jest autentycznym aktem miłości.”

 

 

Szesnaście lat później odbyło się w Polsce XII Sympozjum Polskiego Towarzystwa Transplantacyjnego zorganizowane z okazji 50-tej rocznicy pierwszego udanego przeszczepienia nerki w Polsce. W sympozjum wziął udział prezydent Polski Andrzej Duda, który nawiązując do słów św. Jana Pawła II powiedział: „Czasem jest to akt odwagi kogoś z rodziny, czasem nawet osoby zupełnie obcej, która darowuje swój organ – to przede wszystkim nerki, ale to także często swoisty gest, o którym mówił Ojciec Święty Jan Paweł II. Mówił o geście wielkiej etyki i wielkiego dobra, wielkiego daru, jakim jest podjęcie decyzji o tym, że twój organ będzie oddany w momencie, w którym rodzina się na to godzi”. Aby nie być gołosłownym prezydent podpisał oświadczenie woli przekazania po śmierci swoich narządów do przeszczepu. Zaapelował także do rodaków, aby zastanowili się nad decyzją podpisania podobnego oświadczenia, które może uratować komuś życie. Na taki gest decydują się najczęściej ludzie szlachetnego serca i powinni zasługiwać oni na głęboki szacunek ze strony innych. Jednak okazuje się, że człowiek może być tak zdeprawowany, moralnie zagubiony, daleki od Boga, że nawet tak wzniosły czyn wyśmiewa i kpi z tych, którzy dla ratowania życia bliźniego gotowi są po śmierci oddać swoje organy.

 
Jedna z pań na swoim profilu Facebookowym z wielką satysfakcją i akceptacją zacytowała wypowiedź polskiego celebryty Kuby W., który kpiąc z decyzji prezydenta powiedział: „W wypadku i konieczności ratowania życia proszę nie przeszczepiać mi żadnego narządu pana prezydenta”. Pomijając zawstydzającą haniebność tej wypowiedzi widzimy wielką głupotę i pychę tego człowieka. Skąd ma on pewność, że to nie jego organy będą przeszczepione innym, oczywiście pod warunkiem, że kiedykolwiek opamięta się i zdobędzie na ten szlachetny czyn, do którego zachęca go nasz prezydent. Najbardziej zdumiały mnie wpisy na tym profilu wtórujące Wojewódzkiemu. Nigdy nie przypuszczałem, że człowiek może tak zdziczeć, tak nisko upaść. Wypowiedzi są tak wulgarne, że nawet ich nie cytuję, bo wiem, że naczelna Kuriera Plus ze względu na przyzwoitość tej gazety i szacunek dla jej Czytelników i tak by je wykreśliła. Jednak z tego steku obrzydliwych wypowiedzi zacytuje najmniej agresywną i prymitywną: „Ma rację Wojewódzki, do Jaguarów, Porszaków, Mercedesów czy BMW nie wkłada się części od maluchów. Teraz mogę czekać, kiedy Jarosław I Mały przyśle inkwizycję Rydzykową”.

 

 

Ewangeliczna przypowieść o synu marnotrawnym, którą słyszymy w czwartą niedzielę Wielkiego Postu niesie nadzieję także dla ludzi, a może przede wszystkim dla nich, że nawet z największego zdziczenia, zdeprawowania, zatracenia wartości bożych i ludzkich możemy powrócić do domu Ojca, który jest domem miłości wybaczającej. Syn marnotrawny, zabierając część majątku przypadającą na niego opuścił dom swojego ojca. W niedługim czasie roztrwonił odziedziczony majątek i spadł na dno moralne i społeczne, co Ewangelia ujmuje w słowach: „Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, które jadały świnie, lecz nikt mu ich nie dawał”. Zapewne w tym momencie, gdy stanął przy korycie świń i nikt nie zapraszał go do świńskiej uczty uświadomił sobie jak nisko upadł. Zrozumiał swój błąd, postanowił wrócić do ojca, błagając o wybaczenie. Jak postanowił, tak zrobił i w ramionach ojca odnalazł wybaczającą miłość. Początkiem każdego nawrócenia jest uświadomienie sobie własnego upadku, odejścia od domu miłości. I nieraz Bóg pozwala człowiekowi, aby stanął przy korycie z karmą świń, do którego nikt go nie zaprasza. Jakże tragiczny jest los człowieka, gdy to „koryto” przybierze kształt wieka jego własnej trumny.

 

 

Włoski biblista i teolog kardynał Carlo Maria Martini napisał:,,Najbardziej uderza w tym opowiadaniu jego osobowy charakter. Problemem nie jest to, co syn marnotrawny uczynił, że roztwonił pieniądze, ani to, jak żył w kraju, do którego się udał. Nie podaje się spisu jego grzechów. Najistotniejsze jest to, że syn źle postąpił wobec ojca, że więzy pomiędzy synem i ojcem zostały zniszczone przez brak zaufania, ponieważ syn uwierzył, że lepiej mu będzie poza domem. Więzi między ojcem i synem zostają przywrócone dzięki odbudowaniu zaufania. Grzech jawi się tutaj w najbardziej osobowym aspekcie: człowiek został powołany do zawierzenia Bogu, Bogu jako Ojcu; przez brak zaufania człowiek zerwał ten związek. Całe opowiadanie jest pod znakiem końcowej uczty radości i miłości. I podczas tej uczty na nowo tworzą się więzi, odbudowana zostaje przyjaźń, przywrócona nadzieja”.

 

 

Przypowieść o miłosierdziu Boga Ojca niesie nadzieję, ale jest także wezwaniem do zastanowienia nad naszymi odejściami od Boga. Przynagla nas także do konkretnych działań z naszej strony na półmetku Wielkiego Postu. Przypomina nam to św. Paweł w słowach skierowanych do mieszkańców Koryntu, ale odnoszących się także do nas: „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą”. Chrystus przez swój Kościół pełni posługę pojednania nas z Bogiem. Święty Paweł pisze: „To, co dawne minęło, a oto stało się nowe. Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił nam posługę jednania.” A zatem trzeba przyznać się do swego błędu, zacząć przepraszać, kochać i jednać się z bliźnimi, ale przede wszystkim z Bogiem. Wpatrzeni w syna marnotrawnego, padnijmy na kolana przed Panem, wyznajmy mu nasze grzechy, przeprośmy za nie, a wtedy Ojciec niebieski przygarnie nas, jak ojciec z przypowieści.

 
Niech w tej drodze do Ojca towarzyszy nam modlitwa o przemianę życia: „Panie Jezu, staję przed Tobą taki jaki jestem. Przepraszam za moje grzechy, żałuję za nie, proszę przebacz mi. W Twoje Imię przebaczam wszystkim cokolwiek uczynili przeciwko mnie. Wyrzekam się szatana, złych duchów i ich dzieł. Oddaję się Tobie Panie Jezu całkowicie teraz i na wieki”.

Niedzielne rozważania w wersji audio znajdują się na stronie www.ryszardkoper.pl w sekcji Audio-Video