Najnowsze badania Biblioteki Narodowej wykazują czarno na białym, że w ubiegłym roku 63 procent Polaków nie przeczytało ani jednej książki. To najniższy wynik w historii badań czytelnictwa! Okazuje się po raz n-ty, iż czytanie nie jest ulubionym zajęciem rodaków. I nie tylko czytanie, także chodzenie do teatru, filharmonii i kina. Autorzy cyklicznie przeprowadzanych badań porównawczych analizujących, w jakim stopniu mieszkańcy krajów europejskich korzystają z kultury, stwierdzili wprost i po imieniu – w Polsce i na Węgrzech nastąpił największy spadek intensywności uczestnictwa w kulturze w okresie między badaniami prowadzonymi w 2007 i w 2013 roku. Czynnikiem różnicującym w Polsce nie jest już książka, filharmonia, czy teatr, nawet nie kino, tylko ogłupiająca kultura masowa. A tacy jesteśmy z siebie dumni, a tak wysoko zadzieramy nosa, spoglądając na innych z góry.

 
Niemądrzy ludzie uwielbiają oglądać w telewizji filmy o równie niemądrych ludziach.

 
Polityczne podziały w Polsce nie są niczym nowym. Całe dwudziestolecie międzywojenne zatruwała wojna endeków z piłsudczykami. Piłsudskiego oskarżano niemal o wszystko. Czyimż agentem on nie był? Wojnę z nim toczyła także część Polonii Amerykańskiej. Również wtedy, kiedy przegnał z Polski bolszewików i zatrzymał przy Polsce Wileńszczyznę. Czegóż nie wypisywały o nim gazety polonijne, począwszy od „Przewodnika Katolickiego” i „Dziennika Narodowego”. Zarzucano mu m.in. przywiązanie do idei socjalistycznych i zdradę na rzecz Niemiec. Samych zaś socjalistów uważano za agentów Prus i Austrii. „Dziennik Polski” z dnia 17 lutego 1921 r. pisze, że „porównanie naczelnika Piłsudskiego do naczelnika Kościuszki jest obelgą dla narodu polskiego i obelgą dla polskiego bohatera narodowego”. W oczach tej gazety podejrzany jest także Ignacy Jan Paderewski, choć socjalistą nigdy nie był. W „Przewodniku Katolickim” jest stwierdzenie, że „Piłsudski zaprzepaścił Wileńszczyznę wydając manifest w dniu 25 kwietnia, w którym mówi, iż tamtejsza ludność stanowić będzie o swej przynależności”. W konkluzji jest apel – „Ludu polski otwórz oczy i przepędź tych socjalistów od rządów polskich, bo inaczej zaprzepaszczą oni Kresy a nawet Galicję Wschodnią, bo socjaliści to wrogowie Polski a słudzy Żydów i Niemców”. Chciałoby się zapytać, skąd my znamy tę argumentację, tę mentalność i ten sposób pisania?

 
Otto von Bismarck – „Dajcie Polakom rządzić – a oni sami się wykończą”.

 
Nie pojmuję, dlaczego w Parlamencie Europejskim zasiadają europosłowie z Polski, którzy de facto nie lubią Unii Europejskiej lub wręcz ją zwalczają. Czy chodzi o bardzo wysokie uposażenia? Gdyby chociaż proponowali jakieś konstruktywne zmiany, gdyby wnosili jakieś ciekawe projekty, ale gdzie tam! Tylko jałowe ujadanie i rozsiewanie mniej lub bardziej uzasadnionych podejrzeń, w czym specjalizują się niektórzy eurodeputowani z PiSu. Wprawdzie nigdy nie udowodnili istnienia unijnych spisków, ale wciąż węszą. Z kolei Donald Tusk z PO jako szef Rady Europy okazał się, jak dotychczas, bardzo niekreatywnym liderem. Ot, urzędnik na najwyższym stanowisku, który chce po prostu przetrwać. Takim też był premierem.

 
Nie podoba mi się tromtadracja, z jaką ogłaszamy teraz światu, że nie zamierzamy się dłużej poddawać rzekomej, czy też rzeczywistej hegemonii Niemiec. Jeśli chcemy to uczynić, zróbmy to bez walenia w bębny i bez machania szabelką. Miejmy jednak pewność, czy Niemcy nadal będą największymi odbiorcami naszych produktów, począwszy od żywności, bo cosik mi widzi, że wcale nimi być nie muszą. Nie liczyłbym też przesadnie na trwałość Układu Wyszehradzkiego ani na domniemane zapotrzebowanie na polskie przywództwo w Europie Wschodniej.

 
Tadeusz Różewicz – „Polityka zmieni się w kicz, miłość w pornografię, muzyka w hałas, sport w prostytucję, religia w naukę, nauka w wiarę.”

 
Publicysta jest odpowiedzialny nie tylko za to, co pisze, ale i za to, co przemilcza.

 
Znajomi prawicowcy pisowsko-narodowi zamierzają utworzyć Ligę Reformy Obyczajów. Proponowali mi współpracę, ale kiedy oznajmiłem, iż jestem wolnomyślicielem, poczuli się dotknięci niemal do żywego. Niemniej uważam, że czas już najwyższy niektóre obyczaje skorygować, zwłaszcza te, które prowadzą do chamstwa. Kto nie wierzy niech się przysłuchuje językowi, jakim ze sobą rozmawiamy. W nim jest pełna prawda o nas.

 
Prawda o nas jest także w anonimowych komentarzach internetowych. Ich poziom umysłowy jest zazwyczaj przerażający. Przerażająca jest również skala zawartej w nich nienawiści. I to niezależnie od opcji politycznej. Ktoś tę nienawiść wyhodował, ktoś tę nienawiść nakręca, ktoś ją podsyca. Kto? Anonimowe wypowiedzi ujawniają wszystko, co w nas najgorsze. Anonimowi internauci nie muszą się wstydzić. I nic złego im się nie dzieje, nawet wtedy, kiedy życzą śmierci prezydentowi. Zarówno obecnemu, jak i byłemu.

 
Jestem przeciwnikiem Jana Klaty na stanowisku dyrektora Starego Teatru w Krakowie. Nie przemawia on do mnie także jako reżyser. Niemniej w pewnym stopniu zgadzam się z jego obserwacją, że „dzisiejszy patriotyzm został zawłaszczony przez wyznawców kultu martwych. Wiem, że mówiąc to, skazuję się na wykluczenie, bo ktoś ośmiela się mówić inaczej, myśleć inaczej, czuć inaczej, kto nie wyznaje patriotyzmu trupiej czaszki, stawia siebie poza wspólnotą wyznawców wielkiej masakry. I przykleja mu się nalepkę, żeby jako nie patriota rzucał się od razu w oczy (…) Nasza historia to rachunki krzywd. Nasza wspólnota to zmarli i polegli. Katastrofalnie smutne”. I rzeczywiście nasze sukcesy, nasza kultura jakoś nie rozniecają patriotyzmu i nie napawają dumą. Dlaczego?

 
Doroczny Festiwal Kwiatów i Roślin w Pensylvania Convention Center w Filadelfii. Orgia kolorów i kształtów, ale już bez orgii zapachów. Niewiele roślin pachnie w Ameryce w sposób naturalny. Zawsze mnie to zdumiewa. Czyżby tutejsza ziemia pozbawiona była olejków eterycznych? Poszczególne działy tejże wystawy są przygotowane znakomicie. Niektóre wręcz sprawiają wrażenie scenografii. Niektóre są wzorami przydomowych ogrodów. Wszędzie punkty informacyjne i edukacyjne. Ogrodniczych wykładów słuchają dziesiątki osób w różnym wieku. Nie brakuje młodych. Organizacja świetna. Zachwycają mnie drzewka bonsai. Zachwycają też wszystkie kwiaty. Jednocześnie z festiwalem w Pensylvania Convention Center odbywa się w prestiżowym Philadelphia Sketch Club wystawa „The Art of the Flower 2016”. Wśród najciekawszych obrazów są na niej „Pochylone tulipany” Ewy Zeller, naszej malarki wystawiającej nie tylko w tym mieście, ale także w Nowym Jorku, Trenton i Clark. Jej obrazy przykuwają uwagę zarówno zwykłych widzów, jak i innych artystów, co miałem okazję kilkakrotnie zaobserwować. Nie dziwię się, bo mają w sobie swoiste światło, delikatność i nieodgadnioną siłę magnetyczną. Chce się je mieć. Ocieplają każde wnętrze. Także ludzkie.