Bracia: Ja otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy, połamał i rzekł: „To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę!” Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: „Kielich ten jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę!”

 
1 Kor 11, 23-26

 

Nastał czas rodzinnych i przyjacielskich spotkań, czas wspólnego grillowania. Lubię spacerować wieczorną porą bliskimi mi uliczkami. Z niejednego „jardu”, jak czasami mówimy w Nowym Jorku, wylewa się na ulicę apetyczny zapach przypiekanej kiełbasy, kaszanki, boczku i innych specjałów kuchni polskiej. Słychać ożywione i radosne rozmowy, a polskie piwo ośmiela nawet marnych śpiewaków do błąkania się między klawiszami. Można usłyszeć wtedy piękne i sentymentalne piosenki z dawnych lat. Nawet nizinni „górale” z Łomży i Białegostoku niejednokrotnie śpiewają piękną góralską piosenkę: „Góralu, czy ci nie żal / Odchodzić od stron ojczystych, / Świerkowych lasów i hal / I tych potoków srebrzystych? / Góralu, czy ci nie żal, / Góralu, wracaj do hal! / A góral na góry spoziera / I łzy rękawem ociera, / Bo góry porzucić trzeba, / Dla chleba, panie dla chleba”.

 
Tak wiele czasu i trudu poświęcamy na zdobycie chleba, który staje się synonimem wszelkich dóbr materialnych. Dobrze być sytym, zabezpieczonym materialnie. To daje poczucie szczęścia. Jednak do pełni szczęścia, to nie wystarcza. Ciekawe w tym względzie były badania brytyjskich naukowców z Uniwersytetu w Warwick. Wykorzystali oni informacje o PKB poszczególnych państw oraz dane z World Values Survey. Porównali kraje o dochodzie poniżej 6.700 dolarów na głowę mieszkańca z krajami, gdzie PKB wynosi ponad 18 tysięcy dolarów. Okazało się, że w krajach biedniejszych było aż 12% więcej ludzi deklarujących maksymalne szczęście. Wyniki tych badań upoważniają do stwierdzenia, że bogactwo nie daje pełni szczęścia. Na potwierdzenie tych badań mogę przytoczyć wspomnienia z mojego dzieciństwa. W tamtym czasie mięso na stole pojawiało się od święta, ubrania się cerowało a buty łatało i zelowało, jako dzieci pracowaliśmy w polu, a zabawki robiliśmy sobie sami. Mimo tego materialnego niedostatku byliśmy szczęśliwi. Radością tętniła cała wieś. Wieczorami słychać było śpiew na gościńcu, śpiew radości towarzyszył często wracającym z pola, ludzie mieli czas dla siebie, nikt nie czuł się samotny i niepotrzebny. Dzisiaj już nie usłyszysz beztroskiego śpiewu na wiejskim gościńcu, chyba że ktoś się upije, nie zobaczysz radosnej zabawy dzieci w chowanego i gry w pikora. Ten szczęśliwy świat ustąpił miejsca wygodnym domom, suto zastawionym stołom, plazmowym telewizorom, grom komputerowym. Jest dobrze, jest fajnie, ale gdzieś zgubiła się beztroska radość życia.

 
Te społeczne spostrzeżenia mają swoje przełożenie w życiu indywidualnym. Człowiek może mieć wszystko, a nie zaznać szczęścia. Życie może być udręką, a śmierć wyzwoleniem z niej. Można by to zilustrować wieloma przykładami. Oto jeden z nich. Ernest Hemingway, prozaik amerykański, jeden z najwybitniejszych pisarzy XX wieku. Laureat literackiej Nagrody Nobla w lipcu 1961 roku popełnił samobójstwo, strzelając sobie z dubeltówki w usta. Wymienia się wiele powodów tej decyzji. Niektórzy uważają, że jednym z nich był brak wizji życia, która przekraczałaby świat materialny. W życiu osiągnął prawie wszystko, co mógł osiągnąć. Zdobył sławę, bogactwo, miał powodzenie u kobiet, całymi garściami czerpał z przyjemności życia. Już niczego od życia nie oczekiwał, mogło go dotknąć tylko nieszczęście i może przed tym uciekł w nicość. A przecież, ta nicość mogłaby być wypełniona nieogarnioną pełnią życia, tam mógłby odnaleźć chleb, który zaspakaja najgłębsze głody ludzkiej duszy. A jest to chleb zstępujący z nieba.

 

W ewangelii na uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej Chrystus prowadzi nas nad Jezioro Galilejskie, abyśmy dotknęli tajemnicy niebieskiego chleba. Za Jezusem ciągnęły rzesze ludzi, aby Go słuchać i doświadczyć mocy nieba w cudach, które czynił. W Ewangelii czytamy: „Jezus mówił tłumom o królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. Dzień począł się chylić ku wieczorowi”. Było to cudowne popołudnie. Naokoło zachwycające piękno przyrody, śpiewające ptaki, zachodzące słońce srebrzyło się w falach jeziora, słowa Jezusa, jak balsam spływały do niejednej skołatanej duszy, a jego wyciągnięte ręce przywracały zdrowie chorym. W tej rajskiej scenerii dały znać o sobie zwykłe ludzkie, przyziemne sprawy. Ludzie, którzy cały dzień trawili przy Jezusie nie mieli nic do jedzenia, po prostu byli głodni. I te zwykłe ludzkie sprawy Jezus wykorzystał, aby skierować uwagę słuchających na inny chleb. Mieli tylko pięć chlebów i dwie ryby, to zdecydowanie za mało, aby nakarmić tak wielki tłum. Powierzono chleb Jezusowi, a On dokonał cudu. W Ewangelii czytamy: „A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali tłumowi. Jedli i nasycili się wszyscy, a zebrano jeszcze z tego, co im zostało, dwanaście koszów ułomków”.

 
Ewangelia mówi, że nazajutrz tłumy szukały i odnalazły Jezusa. Chrystus nawiązując do cudu rozmnożenia chleba poucza zebrane tłumy o chlebie zstępującym z nieba: „Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu. Rzekli więc do Niego: „Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!” Odpowiedział im Jezus: „Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie“. Ta zapowiedź przybrała konkretny kształt w wieczerniku. Święty Paweł w Liście do Koryntian pisze: „Pan Jezus tej nocy, której został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy, połamał i rzekł: „To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę!”

 

Posłuszni temu nakazowi czynimy to ilekroć sprawujemy Mszę św. A raz w roku na Boże Ciało wychodzimy w uroczystych procesjach na ulice naszych wiosek i miast. Św. Jan Paweł II mówił: „Szczególnie doniosłym, tradycyjnym wyrazem ludowej pobożności eucharystycznej są procesje z Najświętszym Sakramentem, które podczas dzisiejszej uroczystości odbywają się w Kościołach lokalnych we wszystkich regionach świata. Są one niezwykle wymownym świadectwem prawdy, że Pan Jezus, ukrzyżowany i zmartwychwstały, nadal idzie po drogach świata i przez tę swoją ‘wędrowną” obecność przewodzi pielgrzymce kolejnych pokoleń chrześcijan: umacnia wiarę, nadzieję i miłość; pociesza w utrapieniach; podtrzymuje w dążeniu do sprawiedliwości i pokoju”.

 
Eucharystyczna obecność Chrystusa wśród nas jest wielką tajemnicą, którą możemy przyjąć w takim stopniu, w jakim uwierzymy wszechpotężnym słowom Jezusa. Gdy rodzą się w nas wątpliwości, to i dzisiaj wychodzi naprzeciw naszemu niedowiarstwu przez cuda Eucharystyczne, których jest bardzo wiele. Przytoczę jeden z ostatnich. 25 grudnia 2013 roku w parafii św. Jacka w Legnicy przy udzielaniu Komunii upadła na podłogę konsekrowana hostia, którą włożono do naczynia z wodą. Jednak hostia nie rozpuściła się, jak to zwykle bywa, tylko przebarwiła się na czerwono. Ówczesny Biskup Legnicki Stefan Cichy powołał Komisję, która zajęła się tą sprawą. Pobrano zabarwione fragmenty hostii i przekazano do zbadania naukowcom z Zakładu Medycyny Sądowej w Szczecinie. Hostię wzięli pod lupę pracownicy zakładu medycyny sądowej w Szczecinie. Po przeprowadzeniu szczegółowych badań naukowych Zakład wydał orzeczenie następującej treści: „W obrazie histopatologicznym stwierdzono fragmenty tkankowe zawierające pofragmentowane części mięśnia poprzecznie prążkowanego. Całość obrazu jest najbardziej podobna do mięśnia sercowego” ze zmianami, które „często towarzyszą agonii”. Badania genetyczne wskazują na ludzkie pochodzenie tkanki”. Po ogłoszeniu tych wyników ks. biskup Zbigniew Kiernikowski w liście do parafian św. Jacka w Legnicy napisał między innymi: „Jako Biskup Legnicki podaję niniejszym wiadomość o wydarzeniu, jakie zaszło w parafii św. Jacka w Legnicy i które ma znamiona cudu eucharystycznego”.

Niedzielne rozważania w wersji audio znajdują się na stronie www.ryszardkoper.pl w sekcji Audio-Video