Niedziela
Chodzą za mną te słowa. „Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12. 9). Otrzymał je od Boga Święty Paweł, jedna z podpór Kościoła, który za wiarę oddał wszystko, łącznie z życiem. Zanim został apostołem, był zresztą prześladowcą wyznawców Jezusa, pozbawiając niektórych z nich życia za co nazywał sam siebie „poronionym płodem”. A jednak to właśnie on otrzymał misję, pomimo słabości i przeciwności. „Moc bowiem w słabości się doskonali…” Trzeba się za każdym razem podnosić, nie zwracając uwagi na upadki. Jutro przecież zaczyna się nowy dzień…

 

Poniedziałek
Lubię słuchać ptaków o świcie. Gdy mi się uda przebudzić, a zdarza się czasami, pierwszy śpiewak zaczyna gdzieś o czwartej rano. Dzisiaj słyszałem o piątej, ale może to ten sam, godzina ta sama, bo czas ludzki przesunięty? Teraz odkrywam śpiew ptaków wieczorny. Gdy siedzę do późna w pracy. Z reguły gdzieś tak po 18, po 19 zaczyna się festiwal – mniejszy niż ten o świcie, ale jednak. Czy ptaki śpiewają wcześniej, ale nie słychać, bo więcej ludzi i gwaru? Chyba jednak to wieczorna rutyna. Coś jakby przygotowanie, nawoływanie do czasu nocnego spoczynku, który dla dzikich zwierząt zawsze przecież wiąże się z ryzykiem utraty życia. Jako ornitolog-amator nie wnikam, po prostu słucham. Wraz z zapachem ziemi (inny o świcie, inny z wieczora), ci nasi bracia mniejsi dobrze osadzają mnie w rzeczywistości „tu i teraz”.

 

Wtorek
Lubię czytać Roberta Tekielego. Kiedyś anarchol, wyznawca New Age oraz redaktor kultowego „bRulionu”, dzisiaj ortodoksyjny katolik. Jednak potrafiący łączyć Słowo Boże, także to z Apokalipsy z językiem popkultury i mocnego usadowienia we współczesnym świecie. Próbka:
„aaaaa, Pismo bredzi, ooooo, mogę robić po swojemu!
nie widzi głupek, że jest niewolnikiem żądzy;
popatrzcie w mętne oczy Cobaina, popatrzcie w twarz zaszczutej Amy, popatrzcie na bezczelną mordę Lemmiego z Motörhead;
możemy odrzucić myślenie, uciekając w bodźce, w drażnienie naskórka duszy, czasami bardzo przyjemne przecież;
czasami jedynym sposobem okazywania miłości przez mężczyznę jest zacięta praca i drogie prezenty mające zastąpić dziecku ojca
to nie usprawiedliwienie, to opis”.

 

Zaintrygował mnie tekst z „Gazety Polskiej” opublikowany przez tegoż autora także na Facebooku. Znów do zawinięcie Boskiego działania do dziejów naszych, powszechnych. Pisze Robert:
„Boży Pokój to coś więcej niż spokój, to coś o wiele więcej niż tolerancja czy nie-agresja. Jest on źródłem Radości wewnętrznej człowieka, której nie sposób pomylić z niczym innym.
Ludzie napełnieni Bożym Pokojem mogą iść na śmierć ze spokojem, bo wiedzą, że wypełniają wolę Ojca. Ten zaś, Boży Ojciec, wydał Syna za moje i twoje grzechy, na katorgę, posłał Go do Łubianki, na Szucha, do Magadanu, do Leopoldowego Konga. Biedni, źli ludzie pokazywali Syna Boga Wszechmogącego jak w ludzkim, belgijskim ZOO: oto Człowiek!
Bóg ma słabość do apostołów, bo głoszą o najtrudniejszej decyzji w Jego życiu: Ojciec wydał Syna za moje i twoje grzechy na katorgę, na skatowanie. Każdy, kto oglądał „Pasję” biednego Mela Gibsona wie o czym mówię.”
Po czym pyta retorycznie: Masz radość w sobie kobieto? Budzisz się zmęczony, facet? Jaki jest twój owoc człowieku?

 
Jaki owoc po nas zostanie? No właśnie. Czy nie marnujemy czasu na jałowość, na ocieranie naskórków, międolenie oczu i uszu? Tekieli: „Na okładce kolorowego czasopisma w moim sklepiku przydrożnym, już wakacje: zdjęcie przepięknej i świeżej dziewczyny w bikini. Sfera erogenna wyeksponowana dyskretnie. Najsilniej działa nie nagość, lecz obietnica. Modelki odzierane są z intymności i niewinności powoli. Można gwałcić przez oczy. Ludzie traktowani są dzisiaj jak mięso. Cierpieć będą ci, którzy sami są na przynętę dawani i ci, którzy mają to mięso konsumować. Liczy się tylko zysk, a przynętą są pisklaki. Dziś zacierane są wszystkie granice. Na facebooku, na którym komentuję codziennie czytania liturgiczne Kościoła, reklama: „co wyciął cenzor w PRL” i twarzyczka niedojrzałej dziewczynki. Mega obietnica fejsbukowi menedżerowie. Kamień młyński do szyi będzie lepszym rozwiązaniem. Bóg widzi wszystkie krzywdzone pisklaki. Jezus cierpi z nimi. Dlatego tak dał się skatować, by odkupić wszystkie winy. Jest nadzieja.” Amen.

 

Środa
Czasie, gdzie znikasz tak szybko? Ledwie tydzień temu kończyłem poprzednie „Kolanko” a już dzisiaj nóż na gardle o następne. W międyczasie upłynął tydzień, siedem dni i nocy, sto sześćdziesiąt osiem godzin, a ja nie potrafiłbym się rozliczyć ze wszystkich z nich. Czas płynie nieubłaganie, kto nie złapie w porę sensu i treści swego życia, odpada, bęc! Powtórki nie będzie.

Jeremi Zaborowski