Przeświadczeni, że człowiek osiąga usprawiedliwienie nie dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo, lecz jedynie dzięki wierze w Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa, by osiągnąć usprawiedliwienie dzięki wierze w Chrystusa, a nie dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo, jako że nikt nie osiągnie usprawiedliwienia dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo. Tymczasem ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć dla Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus.

 
Ga 2, 16. 19-20

 

Spotykamy w naszym życiu ludzi, którzy według mniemania wielu nie zasługują na Boże miłosierdzie, jak ewangeliczna jawnogrzesznica. Z pewnością można zaliczyć do nich Julię Brystygier, znaną w okresie stalinowskim jako „Krwawa Luna”. Jeden ówczesnych więźniów tak ją wspomina: „To zbrodnicze monstrum przewyższało okrucieństwem niemieckie dozorczynie z obozów koncentracyjnych”.

 
Julia Prajs urodziła się w 1902 w rodzinie żydowskiego aptekarza. Wyszła za mąż za syjonistycznego działacza, Natana Brystygiera. Kiedy w roku 1939 Sowieci wkroczyli do Lwowa, Julia bez wahania stała się lojalną konfidentką NKWD. Donosiła nawet na swoich towarzyszy partyjnych. Kiedy Stalin zaczął montować na swoje potrzeby „polski” rząd, Julia dostała stanowisko w Zarządzie Głównym Związku Patriotów Polskich. W listopadzie 1944 r. trafiła do Resortu Bezpieczeństwa Publicznego w PKWN. I to właśnie tu wsławiła się niezwykłym okrucieństwem. Prześladowania z jej strony dotknęły także Kościół. za jej sprawą ograniczano nauczanie religii, zabrano Kościołowi Caritas. Na przełomie lat 40 i 50 liczba aresztowanych księży sięgnęła blisko tysiąca. Niektórych skazywano w pokazowych procesach. Krwawa Luna osobiście katowała duchownych. Po aresztowaniu prymasa Stefana Wyszyńskiego, brała udział w jego przesłuchaniu. „To była straszna kobieta” – miał potem powiedzieć Prymas.

 
Po wielu latach Brystygierowa opamiętała się i swoje życie zawierzyła Bożemu Miłosierdziu. A wszystko zaczęło się w Zakładzie dla Ociemniałych w Laskach koło Warszawy. O wspólnocie z Lasek profesor Jan Żaryn pisał: „Ludzie, którzy tę atmosferę tworzyli, nie skreślali na zawsze błądzących, nawet zbrodniarzy. Cierpliwie czekali”. Prymas Stefan Wyszyński był współzałożycielem i duchowym ojcem wspólnoty Instytutu. Maria Okońska, która spotkała Prymasa w Laskach tak napisała o nim: „Próbowałam sobie uświadomić co na mnie zrobiło tak wielkie wrażenie, co mnie w tym człowieku tak zachwyciło, porwało, po prostu zabrało? Już wtedy miałam przekonanie, że jest on najbardziej ze wszystkich ludzi, których spotkałam, podobny do Pana Jezusa”. Zapewne był podobny do Jezusa w Jego wielkim miłosierdziu, o którym mówi dzisiejsza Ewangelia. Prymas odcisnął swoje piętno na duchowości Lasek, gdzie Miłosierdzie Boże dotykało najbardziej zagubionych ludzi, w tym także „Krwawą Lunę”, która inwigilowała Marię Okońską i kardynała Wyszyńskiego, przyczyniając się do jego aresztowania. Może to wyglądać na chichot historii, ale to nie jest chichot, to jest potęga Bożego Miłosierdzia.

 
Z relacji tajnych agentów bezpieki, inwigilujących Laski wynika, że pod wpływem franciszkanek Julia nawróciła się i przyjęła chrzest. Tajny donosiciel z Lasek cytował księdza Antoniego Marylskiego, któremu święceń kapłańskich udzielił kardynał Stefan Wyszyński: „Ona teraz uświadomiła sobie, ile zła i nieszczęścia wielu ludziom swym nieludzkim postępowaniem sprawiła i stara się obecnie nowym chrześcijańskim życiem jeszcze wiele naprawić”. Brystygerowa zmarła w 1975 r. w Warszawie jako głęboko wierząca katoliczka.

 
W czasie liturgii mszalnej śpiewamy psalm z Księgi Psalmów, zwanej także „Psałterzem Dawida”, ponieważ w tytułach wielu psalmów jest wymienione imię Dawida oraz podawane są bliższe okoliczności, w których Dawid miał się modlić słowami danego Psalmu. Przyjmowano zatem, że Dawid jest autorem tych Psalmów. Jest to także nawiązanie do tradycji izraelskiej, według której Dawid jest głównym twórcą psalmodii Narodu Wybranego. Nie można więc wątpić, że niektóre Psalmy rzeczywiście mogą pochodzić od Dawida. Może do nich należeć Psalm na dzisiejszą niedzielę. Oto jego fragment: „Szczęśliwy człowiek, / któremu nieprawość została odpuszczona, / a jego grzech zapomniany. / Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy, / a w jego duszy nie kryje się podstęp”. Ten psalm mógł śpiewać, gdy wobec bożego proroka Natana wyznał swój grzech: „Zgrzeszyłem wobec Pana”. Na co Natan w imieniu Boga powiedział: „Pan odpuszcza ci też twój grzech – nie umrzesz”. A grzech Dawida był przerażający. Jego wierny żołnierz Chittyta Uriasz walczył w obronie królestwa Dawida, gdy tymczasem król romansował z jego żoną. A gdy z tego romansu poczęło się dziecko, Dawid podstępnie wstawił swojego wiernego sługę na pewną śmierć. Krzywda Uriasza dotarła do Boga i Bóg planował zesłać straszną karę na niegodziwca. Król błagał Boga i wybłagał Jego miłosierdzie.

 

Ewangelia na dzisiejszą niedzielę jeszcze pełniej ukazuje wielkość Bożego Miłosierdzia. Jezus był na przyjęciu u jednego z faryzeuszy. Jak zapewne wiemy, faryzeusze uważali się za najbardziej pobożną grupę Izraelitów. I rzeczywiście takie można by odnieść wrażenie, gdyby patrzeć na ich zewnętrzne zachowanie. Wypełniali dokładnie wszystkie przepisy Prawa. Z tego rodziła się pycha i pogarda dla tych, którzy mieli nieszczęście zgrzeszyć. Chrystus, który patrzył w serce nazwał ich pewnego razu grobami pobielanymi, które na zewnątrz są piękne, ale w środku pełne zgnilizny. Ku zgorszeniu faryzeuszy na przyjęciu pojawiła się jako nieproszony gość kobieta. W Ewangelii czytamy: „A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że gości w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku i stanąwszy z tyłu u Jego stóp, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego stopy i włosami swej głowy je wycierała. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem”. Zgorszeni faryzeusze potępiającym wzrokiem patrzyli na kobietę. Mieli także za złe Jezusowi, że pozwolił na to. Mówili: „Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co to za jedna i jaka to jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą”. Na te zarzuty Jezus odpowiedział: „Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje”. Powiedział, że jest nie tylko prorokiem, ale Bogiem, bo tylko Bóg może odpuszczać grzechy. Człowiek powinien żałować z miłości do Boga, że przez grzech Go obraził. A zatem miłość otwiera bramy Bożego Miłosierdzia. A na koniec Jezus powiedział do kobiety: „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju”. A zatem na drodze wiary opromienionej bezgraniczną miłością przychodzi do nas Boże Miłosierdzie.

 
O takiej wierze pisze św. Paweł w Liście do Galatów: „My właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa, by osiągnąć usprawiedliwienie dzięki wierze w Chrystusa, a nie dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo”. A zatem wiara, zaufanie Chrystusowi jest na pierwszym miejscu. Przyjęcie Chrystusa jest przyjęciem największej Miłości, która dyktuje nasze postępowanie i nasze prawa. Jeśli tego zabraknie i zostanie tylko zewnętrzne przestrzeganie Prawa, jak w przypadku faryzeuszy, to wtedy zamykamy dla siebie bramy Bożego Miłosierdzia. Święty Paweł zjednoczony przez wiarę i miłość z Chrystusem pisał: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. Dla nas Eucharystia jest niepowtarzalną szansą budowania jedności z Chrystusem, dlatego na zakończenie módlmy się słowami modlitwy po Komunii św. „Jezu, Ty żyjesz obecnie we mnie. Pragnę i proszę Cię o to, by życie Twoje stało się widoczne w moim śmiertelnym ciele. Niech przejawia się więc we mnie miłość, która jest ‘cierpliwa, łaskawa, miłość, która nie zazdrości, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma”. Spraw, bym, gdy brat cierpi niedostatek nie zamykał przed nim swego serca, bym nie miłował słowem i językiem, ale czynem i prawdą”.

Niedzielne rozważania w wersji audio znajdują się na stronie www.ryszardkoper.pl w sekcji Audio-Video