Lato, lato, lato czeka. Razem z latem czeka rzeka. A nad rzeką plaże i trzeba się będzie obnażyć, wyeksponować wyhodowane brzuszki, drugie podbródki i inne. Dlatego wszyscy, jak na komendę, odchudzają się „przed sezonem” i zmartwieni tym, że proces utraty wagi zabiera znacznie więcej czasu i wysiłku niż odwrotnie – przybrania, patrzą ze smutkiem w lustro. Na szczęście (i nieszczęście) pożądający „nowej, szczupłej sylwetki” mogą korzystać z całej gamy produktów i usług. Na walce z otyłością – jak na wszystkim, łatwo zbić fortunę. Wiedzą o tym producenci programu „The Biggest loser”, który od kilkunastu lat jest hitem amerykańskiej stacji NBC. Uczestnicy show odchudzają się na oczach telewizyjnej publiczności, a wygrywa ten, kto straci najwięcej kilogramów. W kraju, w którym 160 milionów cierpi na otyłość, program cieszy się ogromną popularnością. Choć producenci zastrzegają, że „mają zero tolerancji dla nielegalnych wspomagaczy odchudzania”- po wypowiedziach kilku uczestników rozpętała się prawdziwa burza. „Ludzie brali amfetaminę i tabletki na podwyższenie ciśnienia, które mogą wywołać zawał serca. Do tego leki moczopędne i codzienne wymiotowanie w łazience”- zdradzają osoby biorące udział w programie. „Zabieraliśmy rowery stacjonarne do sauny i tam ćwiczyliśmy przez kilka godzin, aby wypocić z siebie całą wodę. Kiedy wymiotowałam, mój trener Bob Harper mówił: „Dobrze! Stracisz więcej kalorii”- dodaje jedna z uczestniczek. Jako pierwsza o dramacie, który rozgrywał się za kulisami, opowiedziała Suzanne Mendonca, która wyznała: „żywiłam się pokarmem dla niemowląt i owijałam torbami na śmieci, żeby się bardziej spocić”. Co ciekawe, trwające kilka lat badania pokazały, że większość biggest losers, którym udało się stracić sto i więcej kilogramów, wraca do swojej pierwotnej wagi, bądź ją przekracza. Zanim więc zaczniecie owijać się folią spożywczą, pić ocet na obiad i spać w saunie – dobrze się zastanówcie czy warto.

 
Chyba, że jesteście jak Kim Kardashian i macie do dyspozycji trenerów, dietetyków oraz chirurgów estetycznych. Wtedy, owszem, możecie tyć i chudnąć na zmianę, a przy okazji zarabiać na tym kokosy. Amerykańska celebrytka ogłosiła właśnie, że „znowu waży 60 kilogramów i ma 66 centymetrów w talii”. Gwiazda internetu, której głównym zadaniem jest dobrze wyglądać i fotografować swoje odbicie w lustrze, zapewnia, że spektakularne wysiłki osiągnęła tylko i wyłącznie dzięki treningom i diecie. Złośliwi uważają, że prędzej wycięła sobie kilka żeber, tudzież odessała tłuszcz w gabinecie lekarskim, niż wypociła na siłowni… ale to nieważne. Ważne, że Kim ma znowu „figurę prawdziwej kobiety”. Cokolwiek to dzisiaj znaczy.

 

 
„Moim zdaniem kobiety są ogólnie lepsze od mężczyzn”- wyznał z kolei Ryan Gosling, czym sprawił, że miliony fanek na całym świecie pokochały go jeszcze bardziej. Uważany za jednego z najprzystojniejszych aktorów Hollywood, Gosling od prawie pięciu lat jest w związku z 42-letnią aktorką Evą Mendes i właśnie został po raz drugi ojcem. Nic dziwnego, że mający opinię wrażliwego faceta Ryan twierdzi: „Kobiety są silniejsze, dojrzalsze i bardziej świadome. Widzę to teraz wyraźnie” i dodaje: „Nie wiem ile mam w sobie żeńskiego pierwiastka. 49%, czasami 47%, zależy od momentu cyklu”- żartuje. Czyżby moda na twardych chłopaków, co nigdy nie płaczą, przeminęła z wiatrem? Miejmy nadzieję.

 
„Johnny jest piratem”- mówi John Waters, reżyser i przyjaciel Deppa. „Jack Sparrow to postać najbliższa mu spośród wszystkich jego wcieleń. On tą rolą zrobił dokładnie to, o czym zawsze marzył: pozostając totalnym outsiderem, dostał się w samo oko cyklonu zwanego mainstreamem”. Dzisiaj 52-letni Depp, który rolą w „Piratach z Karaibów” podbił miliony serc, przy okazji zarabiając miliony, jest oskarżany o… pobicie i grozi mu utrata niebotycznego majątku. A wszystko to za sprawą młodej i pięknej Amber Heard, która właśnie złożyła pozew rozwodowy, oskarżając aktora, że „znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie”. Internet obiegły zdjęcia blondynki z podbitym okiem i wstrząsające opisy awantur, które – starszy o ponad 20 lat aktor – miał urządzać świeżo poślubionej żonie. „Amber zeznała, że „naprawdę bała się o swoje życie”, a mąż w czasie ataku podbił jej oko, rozciął wargę i wyrwał kępkę włosów. Aktorka twierdzi też, że dusił ją poduszką”. Gwiazdor ma podobno poważne problemy z narkotykami i alkoholem, choć – jak z kolei zapewnia jego wieloletnia partnerka, z którą ma dwoje dzieci – Vanessa Paradis: „jest wrażliwą, kochającą i kochaną osobą”. Artystka napisała oświadczenie, w którym zarzeka się, że „Johnny nigdy nie stosował wobec niej przemocy, a to wszystko o czym donoszą media w ogóle nie przypomina mężczyzny, z którym spędziła 14 cudownych lat”. Z kolei przyjaciele poszkodowanej mówią o tym, że zgłoszony przez Amber incydent był jednym z wielu: „Johnny wciąż odurzał się mieszanką kokainy, alkoholu i marihuany. Nie było to pierwsze pobicie Heard, ale wtedy powiedziała sobie, że na pewno będzie to ostatnie”- twierdzą. Wygląda na to, że zanosi się na jeden z najgłośniejszych rozwodów ostatnich lat. W grę wchodzą olbrzymie pieniądze, bowiem małżonkowie nie mieli podpisanej intercyzy.