Środa
I znów zaatakowali Synowie Ciemności…
Najpierw Nicea, gdzie 31-letni zgniłek ciężarówką rozjechał osiemdziesiąt pięć osób, a może i więcej, bo przecież szpitale pełne cierpiących. W imię Allaha, choć ortodoksyjnym dżihadem ten pochodzący z Tunezji naturalizowany Francuz zainteresował się ostatnio. Profil samobójcy-dżihadysty z Europy Zachodniej się zgadza: wykorzeniony we Francji, drobne kradzieże, skłonność do przemocy, kłopoty rodzinne, okresy na prochach czy innym świństwie. Typowy zgniłek ze społecznych nizin albo raczej marginesu, którego życie byłoby jedną wielką klęską, gdyby na koniec nie znalazł sensu zakończenia go w imię Allaha.

 
Dziennikarze dotarli do fotek sprzed zamachu. Przyszły samobójca na tle narzędzia zbrodni – ciężarówki. Już wie, że będzie miażdżył ludzkie kości, gęba roześmiana. Drugie ujęcie – w kabinie kierowcy – śmieje się, pokazuje środkowy palec w geście „pie…. lcie się, wszyscy!” Zresztą po co opowiadać historię nihilisty, który chciał odejść z przytupem. Dla mnie ważniejsze są, bo tkwią w uszach, tego nie da się odzobaczyć ani odsłyszeć, jęki ofiar z nagrania zrobionego drżącą dłonią tuż po masakrze. Jęki rannych, a wśród nich przerażające „mamusiu, mamusiu” małego dziecka…
Nihilista Numer Dwa zaatakował w amerykańskim Baton Rouge. Uzbrojony w karabinek wpuścił w pułapkę miejscowych policjantów. Zanim kula snajpera przeszyła mu mózg, zdążył z zimną krwią zamordować trzech i ranić kilku policjantów. To miał być protest przeciw brutalności policji wobec czarnoskórych obywateli – ostatnio mieliśmy dwa przypadki zastrzelenia wskazujące, że policjanci mocno nadużyli swej służbowej broni. W odpowiedzi, kolejny Ninhilista – nazwijmy go Numer Trzy – zabił w piątek pięciu gliniarzy w Dallas, zanim sam został rozerwany bombą przez policyjnego robota. Nihilista Numer Dwa widać nie chciał być gorszy. Ale jak na Syna Ciemności przystało, zaślepiła go nienawiść, która wszystko pomieszała. Bo okazało się, że jedną z ofiar był… czarnoskóry policjant. Wyszło więc, że za zabójstwo czarnoskórego obywatela przez białego policjanta, czarnoskóry napastnik zastrzelił czarnoskórego policjanta. Zresztą zastrzelony oficer – podam jego nazwisko, bo warto wspomnieć choć na chwilę dobrego człowieka – to 32-letni Montrell Jackson, tata chłopczyka nie mającego nawet roczku. Jackson zginął w niedzielę a dziewięć dni wcześniej pisał na Facebooku w związku z zastrzeleniem czarnoskórego mieszkańca Baton Rouge przez białego gliniarza: „Na Boga, kocham to miasto, ale zaczynam sie zastanawiać czy ono kocha mnie. Kiedy jestem w mundurze otrzymuję nienawistne spojrzenia, z kolei bez munduru jestem zagrożeniem dla innych. Doświadczyłem tak wiele w moim krótkim życiu a te ostatnie trzy dni przeorały mnie do samego środka. Kiedy ludzie zaczynają kwestionować twoją integralność, zaczynasz uświadamiać sobie, że oni w ogóle cię nie znają. Spójrzcie na moje czyny, one mówią same za siebie JASNO i GŁOŚNO. Chciałbym przesłać osobistą modlitwę do każdego, kogo dotknęła ta tragedia. To są czasy próby. Mam prośbę, nie pozwólmy aby nienawiść zatruła nasze serca. To miasto MUSI być i BĘDZIE lepsze. Pracuję na tych ulicach, jestem jak wielu protestujących… Jestem – jeśli chcecie mnie objąć czy wspólnie zmówić modlitwę”. Piękne słowa, zwłaszcza o tym, aby „nienawiść nie zatruwała serc”. 32-letni żywot zakończony kulą wystrzeloną przez Syna Ciemności…

 
W poniedziałek inny, 17-letni Syn Ciemności zaatakował w Niemczech. W pociągu do Wurzburga krzycząc „Allah Akbar” zaczął wymachiwać siekierą i nożem. Zanim dostał kulę kończącą jego żałosny żywot, zdążył zranić osiemnaście osób. Później ukazało się nagranie, w którym Państwo Islamskie przyznało się do swego podopiecznego. Przy okazji okazało się, jak łatwo i na luzie oszukał on niemieckie władze, które z poduszczenia kanclerz Angeli Merkel przyjmowały w ostatnim czasie kogo wlezie. Otóż ten azylant, wcale nie przyjechał z toczonego wojną Afganistanu, ale z Pakistanu, gdzie pewnie przeszedł też odpowiednią indoktrynację. W nagraniu opowiadał z rozkoszą, jak to będzie szlachtował niczym bydło mieszkańców kraju, który dał mu gościnę…

 
To był dopiero poniedziałek, a przecież mieliśmy wtorek (syryjscy barbarzyńcy z „umiarkowanej opozycji” odcięli głowę schwytanemu trzynastolatkowi, czym pochwalili się na kanale You Tube) i środę (w Kijowie „nieznani sprawcy” wysadzili w powietrze auto, którym podróżował dziennikarz Paweł Szeremet, uczciwy do bólu krytyk Putina i innych skorumpowanych zamordystów). Każdego dnia na tym świecie Synowie Ciemności czynią swe dzieła, o czym w sekundy informują media i media społecznościowe.

 
Od kilku dni trwa histeria wywołana przez marketingowców koncernu Nintendo. Szukanie wirtualnych pokemonów, tak ogłupia ludzi, że jak słyszałem, są skłonni porzucić samochody i taksówki w centrum Nowego Jorku, by pobiec do Parku Centralnego w poszukiwaniu tego czegoś wirtualnego…

 
Co robić? Psioczyć na „spsiałe czasy”? Absolutnie nie. To byłoby zbyt łatwe, godne przeintelektualizowanych dandysów. Ostatecznie Dobro istnieje, choć jest mniej wrzaskliwe niż Ciemność i jej Synowie. Niech zostaną z nami słowa zamordowanego policjanta Montrella Jacksona: „nie pozwólmy aby nienawiść zatruła nasze serca”. Przypominają mi się słowa rodzin czarnoskórych obywateli, zamordowanych przez białego zgniłka w Charleston. Gdy nienawistnik stał przed nimi, wielu z nich poprzez łzy wypowiadało słowa jak balsam unieważniające akt Zła: „Zabrałeś nam kogoś, kto był tak wartościowy. Już nigdy nie będziemy mogli rozmawiać (…) przebaczamy ci (…) nie ma w naszych sercach miejsca na nienawiść (…) miłość jest silniejsza od nienawiści, tak więc jeśli kochamy naszą mamę, nie możemy pozwolić aby nienawiść była tam, gdzie jest miłość”. Prości, religijni ludzie, przebaczający mordercy.

 
Bo ostatecznie – choć doświadczamy, widzimy Zło codziennie, w coraz straszniejszych formach zwielokrotnianych medialnym bombardowaniem – to nie wolno ulegać. Na świecie jest masę Dobra, musimy je tylko umieć dostrzegać. Nie dawajmy więc satysfakcji Synom Ciemności, niech dogorywają w cieniu naszego nieuznania. Ostatecznie święty Franciszek z Asyżu powiedział: „Wszystkie ciemności tego świata nie są w stanie zgasić blasku jednej świecy”. A więc…