Powiedz mi czy lubisz zwierzęta a powiem ci kim jesteś. Albo jeszcze lepiej – niech zwierzęta mi powiedzą, jaki jesteś naprawdę. Zwierzaki podobno wyczuwają dobrego człowieka. Nie wiem, czy dotyczy to grzechotników i krokodyli, ale z pewnością psów i do pewnego stopnia kotów, bo niektóre koty w ogóle nie lubią ludzi, bez względu na ich przymioty.

 
Nie sądzę, żeby kanapowy pekińczyk posiadał umiejętność rozgryzania osobowości człowieka. Jeśli już, widzi zapewne to, co widzą obdarzeni szczególnym darem ludzie: rodzaj aury, poświaty, pozytywnej energii. Gdy człowiek czegoś się boi, na przykład psa, choć niekoniecznie pekińczyka, promieniuje energią negatywną: strachu i niepewności. Psy nie lubią ludzi, którzy nie lubią psów i chętnie ich ugryzą aby podtrzymać w nich tę nieuzasadnioną fobię.

 
Czy jednak pies rozpoznaje generalną ludzką dobroć?

 
Opinia, że psy znają się na ludziach, jest szeroko rozpowszechniona, dlatego zależy nam na tym, żeby psy nas lubiły. Z ludźmi różnie – mogą nam przecież zazdrościć urody i sukcesów. Jak doceni pies znaczy to, że mamy naprawdę dobry charakter.

 
Czy same psy mają dobry charakter? W większości tak – od tysięcy lat są przecież hodowane jako zwierzęta spolegliwe, oddane człowiekowi. Z kotami eksperyment nie powiódł się aż tak dobrze.

 
Nie tylko ludzi oceniamy na podstawie tego, jak odnoszą się do zwierząt – także całe społeczeństwa. Rozbudowany system schronisk, wybiegów, sklepów ze specjalną karmą, nawet hoteli i fryzjerów, jest probierzem rozwoju danego społeczeństwa. Przeciwieństwem są narody prymitywne, które zwierzęta, w tym psy, po prostu jedzą oraz wykorzystują je do pracy.

 
Ameryka przoduje w liczbie pokoi hotelowych dla psów oraz ilości programów telewizyjnych poświęconych czworonogom. Czy jest to dowodem, że jest to najwyżej rozwinięte społeczeństwo na świecie? Można w to powątpiewać, przyglądając się oglądającym bejsbol tępym grubasom.

 
Które jednak społeczeństwo odnosi się do zwierząt jeszcze lepiej? Nawet rzekomo najbardziej cywilizowane narody popełniają okrucieństwa na zwierzętach: Duńczycy na młodych fokach, Japończycy na wielorybach.

 
Amerykanie, którym my, imigranci, przyglądamy się z nieustanną uwagą i zdumieniem, posunęli się w swojej miłości do psów i kotów chyba zbyt daleko. Traktują zwierzęta jak członków rodziny i już nawet nikt tego nie kwestionuje jako absurdu. Koty i psy zastępują dzieci ale i przyjaciół. Jako przyjaciel pies zbliża się do ideału: zawsze nas lubi, zawsze nam wybacza i chętnie wysłucha. Sam natomiast nie obarcza nas swoimi problemami i nigdy nie prosi o pomoc ani pożyczkę.

 
Ach, żeby ludzie byli tacy jak psy! – wzdychamy. Niestety, żaden człowiek nie spełni naszych zawyżonych oczekiwań, tak więc przyjaciół nie mamy, a z partnerem się rozstajemy.

 
Pies nie tylko jest dla nas dobry ale wymusza na nas dobroć. Jest bezradny, skazany na naszą pomoc, nie ma nawet swoich pieniędzy! Tak więc pomagamy psu, karmiąc go i zabierając do weterynarza. Niejeden z nas podświadomie marzy o partnerze całkowicie od nas zależnym, na przykład pięknej acz kalekiej kobiecie, skazanej na naszą miłość i opiekę. Związek z taką kobietą inni, zwłaszcza feministki, uznaliby za chory, jednak w przypadku zwierząt jest to jak najbardziej w porządku. Tak więc, posiadając psa, czujemy się lepsi bo się nim opiekujemy i wiemy, że jest on nam za to wdzięczny.

 
Czy psy są lepsze od ludzi? W ogóle, zwierzęta? Jest to pogląd bardzo rozpowszechniony. Ludzie rozgoryczeni do życia, polityki, społeczeństwa, miłości, a rozgoryczony ma prawo być każdy, głoszą tezę, że zwierzęta są: szczere, prawdziwe, bezinteresowne. Nie jest to teza poparta jakąkolwiek teorią naukową. Zwierzęta różnią się przecież między sobą, przede wszystkim stopniem rozwoju. Aligator, karp i pantofelek nie odczuwają jak sądzę empatii do ludzkości. A czy są autentyczne? Tak, są i to podoba się miłośnikom zwierząt. Lew zabija antylopę bo jest głodny, a antylopa zabija inne, słabsze od niej stworzenia. Jest to porządek okrutny ale na swój spoób normalny, do zaakceptowania.

 
Ludzie snują kolejne teorie: zwierzę zabija tylko jak musi, jak się naje – odpuszcza. Nie jest też zdolne do okrucieństwa dla samego okrucieństwa. Słowem, wśród zwierząt odnajdujemy proste prawa natury, może bezlitosne, ale akceptowalne moralnie.

 
Ale to nieprawda: są zwierzęta okrutne i są takie, które żrą nie tylko wtedy, jak są głodne. Mitem jest też wszechobecny instynkt macierzyński. U pewnych gatunków faktycznie mama opiekuje się długo małymi ale u innych szybko i bezlitośnie się ich pozbywa. Ba, zdarzają się przypadki, ze matka zabija swoje dzieci! Gdyby była kobietą, historia trafiłaby na pierwszą stronę Super Expressu. Także monogamiczne i długotrwałe związki miłosne są wśród zwierząt niespotykane. Chlubnym wyjątkiem są romantyczne pingwiny.

 
Nie jest też prawdą, że zwierzęta, gdyby nie ten sadystyczny człowiek sprawujący nad nimi kontrolę, kochałyby się między sobą. Na YouTube ogromnie popularne, oglądane przez miliony ludzi są filmiki pokazujące suczkę karmiącą małe kociaki, tygryska bawiącego się z pieskiem, niedźwiedzia chowanego jako maskotka przez rodzinę. Czego mają dowodzić te filmy? Że zwierzęta są lepsze, i gdyby chować je i trzymać razem, jak na arce Nowego, żyłyby ze sobą w przyjaźni.

 
Poczekajmy jednak jak tygrysek dorośnie! Zdenerwujmy choć raz, dorosłego już niedźwiedzia! To już jednak nie będzie materiał na budujący i wzruszający filmik na Internecie. Bo przecież chcemy, masochistycznie, pokazać przez te filmiki, że człowiek jest wprawdzie nikczemny i interesowny ale mamy za to zwierzątka, które się wszystkie ze sobą kochają.

 
A może, zamiast zachwycać się łagodnością bezzębnego jeszcze tygryska, zacząć pracę nad sobą?