Pracuje ze studentami oraz na etacie w Starym Teatrze, gdzie obecnie występuje w pięciu przedstawieniach. Od 2003 roku nagrywa program „Spotkajmy się” w TVP2, prowadzi fundację „Mimo Wszystko”, a od dwunastu lat jest gospodynią Krakowskiego Salonu Poezji. Otworzyła czterdzieści dziewięć takich salonów poza Krakowem, a nawet poza granicami Polski. Anna Dymna skończyła 65 lat. Na pytanie: dlaczego wkoło jest tyle nienawiści?- gwiazda odpowiada: „Ludzie są coraz bardziej samotni, pędzą przez życie szybciej i szybciej, mają kompleksy, czują się zagrożeni, niepewni, niepotrzebni, nie mogą sobie sami ze sobą poradzić, więc często zioną nienawiścią. Poza tym nie liczą się ze słowami, więc hejtują, plują, obrażają. Może im to sprawia ulgę?”- zastanawia się aktorka. „Staram się to zrozumieć, ale gdy słyszę pytanie od dziennikarza: Proszę mi tak szczerze powiedzieć, po co pani wydaje społeczne pieniądze na debili?, to ogarnia mnie przerażenie. I tak nie dam się zniechęcić. Całkiem niedawno zadzwoniła do mnie dziennikarka z pytaniem: Czy ma pani raka?. Zaprzeczyłam. Powiedziała: To szkoda. Po czym się poprawiła: Znaczy się, trudno, nie szkodzi”. W pracy na rzecz dzieci upośledzonych intelektualnie Anna Dymna upatruje „głęboki sens swojego życia”. „Po co tak gonić? Po co się tak ścigać?”- pyta. „Lepiej żeby jeden z drugim spokojnie sobie usiadł, zastanowił się, komu by się przydał, komu mógłby pomóc. Trzeba mieć pasję i miłość – a nie patrzeć na to, kto ma więcej. Co z tego, że coś masz za wszelką cenę? Skoro za chwilę może nas szlag trafić?”. Aktorka jest pogodzona z przemijaniem. „Wczoraj przeczytałam, że moment śmierci jest momentem największej nadziei”- wyznaje. „Mam sześćdziesiąt pięć lat i nie wiem, ile jeszcze pożyję. Jedyną rzeczą, której możemy być pewni od urodzenia to to, że umrzemy. Po co więc się bać? Zresztą widziałam ludzi, którzy umierali uśmiechnięci”- zapewnia. Na forach internetowych można znaleźć wiele komentarzy na temat wyglądu aktorki, która „kiedyś była młoda i śliczna” a dzisiaj „przypomina ropuchę”. Do takich reakcji „publiczności” Anna Dymna zdążyła się już przyzwyczaić. Zapytana o presję otoczenia, by wyglądać nieskazitelnie, odpowiada: „Wie Pan, gdzie ja to mam? W pogardzie (śmiech). Tyle lat byłam piękna i młoda, że mi wystarczy. Grunt, że jestem jeszcze potrzebna i że mam marzenia”.

 
„Nigdy nie byłem uzależniony ani od narkotyków, ani od alkoholu. To, że zostałem abstynentem, jest rodzajem wyzwania, jakie rzuciłem sam sobie”- ogłosił niedawno Michał Wiśniewski. „Nigdy nie byłem też uzależniony od hazardu. Jestem prezesem Polskiej Federacji Pokera, ale gram tylko w kasynach, w dodatku nie za swoje, bo mam sponsora. Twoje pięć minut zazwyczaj trwa pięć minut”- mówi wokalista Ich Troje. „My i tak przedłużyliśmy je do 15. Czy jesteś przygotowany na to, że to się skończy?”- pyta. I sam sobie odpowiada: „Nigdy”. Wiśniewski był pierwszą polską gwiazdą w amerykańskim stylu. Miał swój program telewizyjny, własną markę ubrań, samolot i ślub w igloo na oczach milionów ludzi. Przeszedł drogę „od pucybuta do milionera”. I z powrotem. Trudne dzieciństwo, rozpad trzech małżeństw, choroba nowotworowa, a na końcu bankructwo. „Sam nie wiem, czy byłem już na dnie, czy też zatrzymałem się na chwilę przed ostatecznym upadkiem”- konstatuje Wiśniewski. „Dziś historia zatoczyła koło i znowu – jak na początku – Ich Troje traktuję jako hobby. A pieniądze zarabiam, ale nie na muzyce”.

 

 
Hugh Grant to jeden z ostatnich „wiecznych kawalerów” w Hollywood. Znany między innymi z filmów o przygodach Bridget Jones, przystojny Anglik uchodził – zaraz po Georgu Clooney’u- za najbardziej pożądanego gwiazdora po pięćdziesiątce. Podczas gdy Amerykanin w końcu się ustatkował, poślubiając piękną panią adwokat, Grant nadal ucieka przed pójściem do ołtarza. Aktor ma na koncie niezliczone romanse i tylko jeden, poważny związek, z Elizabeth Hurley, „która po niemal 10 latach uznała, że ma dość jego zdrad i innych wybryków”-czytamy. Choć para aktorów miała „otwarte małżeństwo” co oznaczało, że oboje mogli mieć kochanków, w pewnym momencie piękna Liz zapragnęła stabilności, rodziny i dzieci – i wtedy ich drogi się rozeszły. Brak żony nie przeszkodził bynajmniej Grantowi zostać ojcem. I to czterokrotnie! „Aktor nie utrzymuje szczególnie bliskich kontaktów z dziećmi, które wychowują mocno zawiedzione nim byłe kochanki”- podaje prasa. W jednym z ostatnich wywiadów, znany głównie z ról w komediach romantycznych aktor, wyznał, że „nie szuka miłości na całe życie”, gdyż jego zdaniem „człowiek nie jest stworzony do życia w związku monogamicznym”. „Zawsze podziwiałem Francuzów i Włochów, którzy są bardzo oddani swoim małżonkom”- zaczął wypowiedź Grant. „Traktują je wyjątkowo poważnie oraz odpowiedzialnie. Jednocześnie to zupełnie zrozumiałe, że mają kochanki lub kochanków” – dodał. „Wszyscy to zakładają, ale nikt tego nie ujawnia przed mężem czy żoną. Zachowują je w tajemnicy. Taki okazjonalny seks i niezobowiązujący romans tylko umacniają małżeństwo”- twierdzi gwiazdor. „Nie jesteśmy stworzeni do życia przez 40 lat w jednym związku. Kto w ogóle tak powiedział? Biblia i inne święte księgi? Nikt nigdy nie powiedział, że to dobry pomysł. W małżeństwie jest nawet coś nieromantycznego”- wyznał Grant. Zgadzacie się?