Postrach lat siedemdziesiątych, mroczny duch przeszłości i potwór ukryty za maską przystojnego i wykształconego mężczyzny. Z zimną krwią i upodobaniem zabił ponad 30 kobiet na terenie siedmiu stanów. Policja w tamtych czasach nie potrafiła odnaleźć powiązań pomiędzy zaginięciami kolejnych młodych dziewczyn, dlatego Bundy przez lata siał grozę i pozostawał nieuchwytny.

Ted Bundy urodził się 24 listopada 1946 roku jako Theodore Robert Cowell, w stanie Vermont, ale przez pierwsze lata życia wychowywany był przez dziadków mieszkających w Filadelfii (PA). Ted nie wiedział wtedy, że jego starsza siostra jest w rzeczywistości jego matką. Rodzice starali się uniknąć skandalu dlatego zataili przed wszystkimi fakt, że ich córka zaszła w ciążę jako panna, a ojciec pozostawał nieznany. Ted dopiero po latach odnalazł swój prawdziwy akt urodzenia, co wywołało w nim wielki gniew i pogorszyło stosunki z siostrą (biologiczną matką), która latami leczyła się z depresji.

Przez lata powtarzano plotkę, że Ted był bardzo silnie związany z dziadkiem, który powszechnie znany był ze swojej brutalności, znęcaniem się nad członkami rodziny oraz zwierzętami. Pytanie tylko czy skłonności psychopatyczne mógł odziedziczyć w genach? Czy miały na to wpływ doświadczenia i oddziaływania środowiska? Psychiatrzy wciąż szukają na te pytania odpowiedzi – za każdym razem okazuje się to kwestią niezwykle złożoną i indywidualną.

W 1951 roku matka Teda, Louise, przeprowadziła się do stanu Washington, gdzie poznała i poślubiła szpitalnego kucharza Johnny Bundy, który zaadoptował chłopca i dał mu swoje nazwisko. Para miała razem czwórkę dzieci, jednak Ted nigdy nie był przywiązany do rodzeństwa. W czasach liceum został kilkakrotnie aresztowany za włamania i drobne kradzieże, jednak gdy skończył 18 lat wymazano te przestępstwa z jego kroniki kryminalnej. Tym trudniej było go zidentyfikować, kiedy już zaczął zabijać. Miał czystą kartotekę i policja nie miała o nim żadnych wzmianek w swoich archiwach.

W 1966 Ted Bundy zaczął studiować język chiński, jednak szybko rzucił te studia i zaczął podejmować drobne, mało płatne prace. W tym czasie też zaczął udzielać się jako wolontariusz w kampanii prezydenckiej Nelsona Rockefellera, w biurze w Seattle. Był wtedy w związku z piękną blondynką Stephanie Brooks, w której był ponoć zakochany, a która wkrótce go zostawiła, żeby wrócić do domu rodzinnego w Californii. Niedługo potem Bundy rozpoczął studia psychologiczne i zaczął pracę w kryzysowej linii telefonicznej dla osób planujących popełnić samobójstwo oraz rozpoczął romans z rozwódką Elizabeth Kloepfer.

Bundy skończył studia i dostał pracę jako asystent w biurze partii republikanów, stanu Washington. Następnie podjął studia prawnicze na Uniwersytecie Utah. Jakiś czas później ponownie nawiązał romans i zaręczył się z byłą dziewczyną Stephanie, nie kończąc związku z Elizabeth – prowadził podwójne życie. Któregoś dnia bez słowa zerwał ze Stephanie, a po latach pytany przez dziennikarzy o powód, powiedział, że chciał sobie udowodnić, że mógłby ją porzucić.

Ted Bundy nigdy nie był agresywny ani brutalny w stosunku do swoich partnerek, obie wypowiadały się o nim dobrze. Żadna z nich nawet nie podejrzewała, że to tylko gra pozorów. W rzeczywistości są w związku z prawdziwym monstrum, poruszającym sie w swiecie kłamstw.

Swoje pierwsze potwierdzone przez policję morderstwo Bundy popełnił w 1974 roku, mając zaledwie 27 lat. Krwawą serię zaczął od włamania się do pokoju w akademiku młodziutkiej studentki i tancerki. Podczas gdy spała zaczął bić ją metalowym prętem a następnie zgwałcił tym samym lub podobnym narzędziem. Dziewczyna przeżyła, choć była w śpiączce przez dziesięć dni i do końca życia pozostała kaleką.

Następne ofiary wybierał w odstępach miesięcznych. Raz po raz z terenu kampusu ginęły kolejne młode studentki. Ślad po nich ginął, a sprawcy nie można było odnaleźć. Zeznania świadków wskazywały, że widzieli oni brązowy albo kremowy Volkswagen Beetle, zaparkowany w pobliżu miejsc, gdzie ginęły dziewczęta. Cechą wspólną ofiar był wygląd zewnętrzny. Wszystkie były młode, piękne, miały długie włosy z przedziałkiem na środku głowy.

Kolejni ludzie w odpowiedzi na policyjne śledztwo zgłaszali, że widzieli mężczyznę o kulach bądź z ręką w gipsie proszącego młode dziewczyny o pomoc w zaniesieniu jego książek do samochodu. W ten sposób Ted wabił swoje ofiary, które porywał, ogłuszał, zakuwał w kajdanki i zabierał w odludne miejsce, żeby gwałcić, pobić i zabić.

Po latach dochodzenia potwierdzono, że Ted odciął głowy dwunastu kobietom i trzymał je przez jakiś czas w domu, jako trofeum. Wracał on również do pozostawionych wcześniej zwłok i wielokrotnie je gwałcił, ale też, malował czy czesał im włosy.

O ironio Ted Bundy w czasie, gdy rozpoczął serię swych strasznych morderstw, pracował w rządowym biurze zajmującym się poszukiwaniem zaginionych kobiet.

14 czerwca 1974 roku Bundy porwał z plaży dwie dziewczyny prosząc je o pomoc w rozładowaniu rzeczy z samochodu. Tym razem było wielu świadków, którzy widzieli, kiedy podchodził i zaczepiał wiele dziewczyn, kilka z nich odmówiło mu wtedy pomocy. Sporządzono portret pamięciowy Teda, zeznania ludzi były zbieżne, jednak na policję wpływało tak dużo innych rysopisów i informacji, że w dalszym ciągu nie można było wpaść na trop prawdziwego mordercy.

Bundy porywał kolejne dziewczyny i pozostawał nieuchwytny, ciała często porzucał w górach, gdzie później odnajdywali je przypadkowi miłośnicy wspinaczki. Któregoś dnia jednak coś poszło nie po myśli Teda. Jednej z jego ofiar udało się uciec z samochodu. Dzięki jej zeznaniom śledztwo nareszcie nabrało tempa.

W maju 1975 r. Bundy porwał sprzed szkoły 12 letnią dziewczynkę, po czym zgwałcił ją i utopił a ciało wrzucił do rzeki. Wydaje się, że była to najmłodsza ofiara psychopaty, chociaż zawsze gustował on w kobietach około lat dwudziestu a nigdy starszych niż trzydzieści lat.

15 sierpnia 1975 r. Bundy został zatrzymany przez patrol drogowy na rutynową kontrolę. Policjant odkrył, że w samochodzie brakuje siedzenia pasażera a w bagażniku odnalazł maskę narciarską, liny, worki i metalowe narzędzia. Wyglądało to na ekwipunek włamywacza. Policja przeszukała mieszkanie Teda- niczego nie znalazłszy musiała wypuścić go z aresztu.

Jednak detektywi prowadzący dochodzenie w sprawie zaginięć, porwań oraz morderstw tak wielu kobiet zaczęli konsultować zebrane dowody, poszlaki i informacje. Wszystkie ślady wiodły do Teda Bundy. W jego samochodzie znaleziono ślady DNA należące do trzech, nie powiązanych ze sobą dziewczyn. Postanowiono zaaresztować go, oskarżając o porwanie i w lutym 1976 r. rozpoczął się jego pierwszy proces.

Bundy postanowił skorzystać z przysługującego mu prawa do własnej obrony, w ramach czego mógł skorzystać z biblioteki, żeby przygotować się do procesu. Tam wyskoczył z okna i zwichnął sobie kostkę, jednak nie przeszkodziło mu to w dalszej ucieczce. Schował się w górach i długo błądził w lesie okradając domki turystyczne z jedzenia i ciepłych ubrań. W końcu ukradł też samochód i dopiero na autostradzie został zatrzymany przez policję i zwrócony do więzienia. Po kilku miesiącach udało mu się jednak uciec ponownie, wykorzystał on wtedy przerwę świąteczną i mniejszą ilość funkcjonariuszy więziennych. Na zewnątrz wydostał się przez wyciętą dziurę w suficie, poza murami ukradł samochód i przedostał się aż na lotnisko, skąd poleciał do Chicago. Stamtąd dotarł aż na Florydę. Przypomnijmy, że przejechał niemal przez całe Stany, gdyż jego punktem startowym było Colorado.

Na Florydzie postanowił kontynuować swój krwawy proceder, włamał się do domu bractwa studenckiego, gdzie dotkliwie pobił, połamał kości oraz zgwałcił cztery dziewczyny. Jakby tego było mu mało, gdy opuścił miejsce zdarzenia udał się do kolejnego akademika, gdzie zgwałcił i pobił kolejną młodą dziewczynę.

Został schwytany przez przypadek, dopiero kilka tygodni później, kiedy to policjant z drogówki zauważył, że porusza się skradzionym samochodem, nota bene również Volkswagenem Beetle. Ted kopnął funkcjonariusza w nogę i zaczął uciekać, jednak udało sie go złapać.

Kolejny proces Teda Bundy rozpoczął się w Miami, w czerwcu 1979 r.. Śledziło go 250 reporterów z pięciu kontynentów i był to pierwszy proces transmitowany przez telewizję na terenie całych Stanów Zjednoczonych.

W lutym 1980 r. Bundy został skazany na karę śmierci na krześle elektrycznym. Jednak apelacje trwały jeszcze dziewięć lat, podczas, których Bundy przyznał się i szczegółowo opisał 30 morderstw. Podejrzewa się go jednak o zamordowanie znacznie większej ilości kobiet, które masowo ginęły na terenie jego „żniw”.

Przed egzekucją udzielał wywiadów, w których pokazał się jako zimne, wyrachowane ucieleśnienie czystego zła. Był dumny ze swoich jak to określał osiągnięć. Popełnione zbrodnie były dla niego dziełem życia. Kierowały nim pobudki seksualne i chęć pełnego posiadania drugiej osoby. Tłumaczył się również, że inspiracją były dla niego brutalne, detektywistyczne pisma pornograficzne.

Ted Bundy zmarł na krześle elektrycznym 24 stycznia 1989 roku, o 7.16 rano. Ludzie oczekujący wykonania wyroku przed więzieniem tańczyli, śpiewali i puszczali sztuczne ognie. Nie mogli pohamować radości z faktu, że koszmar, który przez lata spędzał im sen z powiek nareszcie się skończył.

Paulina Deka