Jednym z moich ulubionych fragmentów w Ewangelii jest kiedy czworo przyjaciół przynosi chorego towarzysza do Jezusa. Ogromny tłum ludzi wewnątrz. Ciężko się dostać do środka. Co robią? Wpadli na pomysł, żeby przez dach domu na linach wnieść chorego, żeby w końcu doszło do spotkania cierpiącego przyjaciela z Jezusem, żeby doszło do spotkania z… nadzieją.

Takich przyjaciół mieć to skarb.Takich przyjaciół Ci życzę, którzy powalczą o Ciebie…Takich, którzy swoje ego odwieszą do szafy, bo TY jesteś ważniejszy/ważniejsza.

Ewangelia św. Jana mówi nam, że nie ma większej miłości od tej gdy ktoś oddaje swoje życie za przyjaciół swoich.

Kimkolwiek jesteś czytelniku, zastanów się przez chwilę czy masz wokół siebie chociażby czterech przyjaciół gotowych pomóc gdy dzieje Ci się źle? Przejrzyj kontakty w telefonie, w mailach, na facebooku i zastanów się nad pytaniem, czy znajdzie się w Twoim życiu kilku przyjaciół, którzy zanieśliby Cię do Jezusa widząc jak Ci ciężko. A może jest to dobra pora, żeby zweryfikować listę osób, które tworzą Twoją toksyczną codzienność?

Zastanówmy się jacy ludzie nas otaczają. Jakie mają oczekiwania i dlaczego egoizm bądź zazdrość bardzo szybko, niemalże agresywnie, niszczą dobre czy nawet przyjacielskie relacje międzyludzkie… Zdarza się bowiem moi drodzy, że wspinamy się po drabinie, która jest przystawiona nie do tej ściany co trzeba. Szukamy uznania wśród osób, które tak naprawdę potrzebują nas tylko na chwilę.

Życie jest krótkie. Żadna nowość. Szkoda zatem marnować czas. Może jest to dobry moment, żeby się zastanowić ile toksycznych osobowości mnie otacza? Czy po spotkaniu z nimi jestem lepszym człowiekiem, czy raczej podnosi mi się ciśnienie… A może uparcie „biegam” za tymi, którzy tak naprawdę niczego nie wnoszą w moje życie poza chaosem. A nie dostrzegam tych, którzy naprawdę życzą mi dobrze.
Kiedy po raz ostatni prosiłem Boga by dał mi dobrych przyjaciół?

Przyjacielu, jeśli dotarłeś do tego miejsca mojej refleksji to znaczy, że szukasz odpowiedzi. Życzę Ci zatem owych ewangelicznych przyjaciół. Niech Cię wspierają, ale Ty też ich wspieraj. Szukajcie siebie nawzajem w chwilach trudnych jak i radosnych.

Życzę Ci obecności Jezusa w Twoim życiu, bo z Nim przychodzi nadzieja. I tam gdzie dobry Bóg nie może zdążyć podsyła Ci przyjaciół… tych prawdziwych, co są dobrzy jak chleb i po spotkaniu z nimi odchodzisz lepszy i silniejszy. Trzymaj się!

O. Paweł Bielecki