Wskrzeszenie młodzieńca z Nain w Ewangelii św. Łukasza będzie dla mnie zawsze manifestem ogromnego szacunku Jezusa do matki, która jak pisze św. Łukasz żegna swojego jedynego syna. Jezus wkracza w tę sytuację, bo widzi „ukrzyżowaną śmiercią” miłość matki do dziecka. Zobacz, że dobry Bóg nie pozostawia Cię samą.

Matki…, mamy… – macie zawsze pod górę. Wydaje mi się, że Waszą najważniejszą i najpiękniejszą zarazem misją jako Matek jest sklejanie na ile się da codzienności, której bohaterami są Wasi najbliżsi. To sklejanie ma swoje lepsze i gorsze momenty. Porażki i sukcesy. Walczycie. Nawet jeśli się czasami poddajecie to wie o Tym tylko Bóg i filiżanka kawy, w którą wpatrujecie się codziennie rano. Każdego dnia próbujecie z chaosu złych decyzji wyprowadzić tych, których kochacie, których karmicie dobrym słowem, nadzieją, uśmiechem… czyli waszych najbliższych.

Nie mam wątpliwości, że w niebie będzie Wam dane specjalne miejsce. Niebo Wam się należy w nagrodę za tę Waszą walkę, za ten upór, za nieprzespane noce, za wyczekiwanie i wypatrywanie Waszych pociech, za niepokój, czy są bezpieczne, czy są szczęśliwie – za sklejanie codzienności, która nie zawsze jest uskrzydlająca. Wierzę, że dobry Bóg da każdej z Was ten moment by lśnić – nawet jeśli dziś Twoja codzienność jako matki jest drogą w mroku.

Mam nadzieję, że wiele osób, które czytają ten tekst modli się za swoje mamy. Nie istotne jest czy żyją, czy już są w domu dobrego Boga.

Każda matka pozostawia po sobie ślad. Szukaj śladu jej obecności w bałaganie Twoich wspomnień, myśli, słów, które kojarzą Ci się z Twoją mamą.

Pomódl się dzisiaj, proszę, za Nią, bo robi, albo robiła, co mogła i najlepiej jak umiała, by Twoja rzeczywistość była chociaż nieco lżejsza…

Czasem sobie myślę – żartobliwie oczywiście – że wszystkie matki utrzymują się z drobnych kradzieży. Otóż siłą macierzyńskiej miłości kradną dzieciom ich złe doświadczenia, kradną smutki i zamieniają w nadzieję, że wszystko będzie dobrze, że wszystko się z czasem ułoży.

Jezus szedł za matką, której wskrzesił jedynego syna. I tak samo idzie za Tobą, matką zabieganą, zmęczoną, czasem rozkojarzoną, bo każdemu stara się pomóc.
Zatem droga Mamo, która czytasz ten tekst… spójrz z wiarą za siebie, by zobaczyć Jezusa, który idzie tuż za Tobą …i pozwól Mu chociaż na chwilę zająć Twoje miejsce, żebyś nabrała więcej sił i nadziei, bo żeby codziennie sklejać życie tych, których kochasz trzeba Ci właśnie sił i nadziei… i Jezusa, który wskrzesza miłość.

Ojciec Paweł Bielecki