Rozmowa Jezusa z Samarytanką przy studni. Kolejny mój ulubiony moment w Ewangelii. Chrystus łamie wszelkie reguły quasi-społeczne, żeby porozmawiać z Samarytanką, którą społeczność lokalna uznaje za kompletne zero tylko dlatego, że jest… Samarytanką. Przyjrzyjmy się tej scenie jeszcze raz.

Gdzie Chrystus się zatrzymuje? Przy studni. A w tamtej kulturze i w tamtych czasach to miejsce głównie dla kobiet. Biorą wodę dla zwierząt, robią pranie, wymieniają się informacjami. Chrystus siada przy tej studni i rozpoczyna dialog z kobietą, prosi ją by dała mu się napić. I znowu złamana reguła społeczna. W tamtych czasach w kulturze bliskowschodniej rozmowa mężczyzny z nieznajomą kobietą to prawie przestępstwo, obraza tradycji, bluźnierstwo. Nie jest to jednak problemem dla Jezusa. Zupełnie się tym nie martwi. Dlaczego? Ponieważ zawsze jak widzi, że Ty masz się źle, jak widzi, że się szarpiesz z życiem, zrobi wszystko, żeby Cię odnaleźć, złamie nieludzkie czasem konwenanse i powie Ci dobrze, że jesteś… nawet jeśli inni już dawno Cię przekreślili, nawet jeśli Ty dla samego siebie/dla siebie samej jesteś okrutny/okrutna.

Dlaczego Przyjacielu przekreślasz siebie skoro Chrystus nigdy Cię nie przekreślił?

Wbij sobie do głowy jedno. Chrystus będzie Cię szukał, bo oddał za Ciebie życie. Będzie o Ciebie walczył, gdyż w rozmowie z Tobą nie interesuje Go Twoja imponująca lista błędów, ale Twoja wiara.

Może właśnie dzisiaj przyszła pora na to, żeby usiąść z Nim, porozmawiać, zapytać w którą stronę pójść.
Samarytanka była szczera w rozmowie z Jezusem. Nie udawała kogoś kim nie jest. Chrystus to widzi i obdarowuje ją obietnicą życia wiecznego.

Rozmowa z Jezusem przy studni Twoich problemów, rozczarowań, nadziei, może dać Ci wiele, zechciej tylko szukać tej studni i Jezusa przy niej. Nie bój się Jego obecności. Daj sobie szansę.

Życzę Ci odwagi w szukaniu Jezusa czekającego przy studni, by Twoje życie miało kolor nadziei.

Ojciec Paweł Bielecki