Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem”. Lecz On mu odparł: „Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”. Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł Mu: „Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, napisane jest bowiem: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”.Odrzekł mu Jezus: „Ale napisane jest także: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”.

Mt 4, 1-7

Zmarł pobożny człowiek. Ale ta jego pobożność tak była pomieszana z niepobożnością, że nawet św. Piotr nie wiedział co z nim zrobić. Zaproponował mu zatem wybór. Może zajrzeć do nieba i do piekła i zdecydować, gdzie chciałby pozostać. Najpierw zajrzał do nieba. Było tam pięknie. Suto zastawione stoły, wyrafinowane i pięknie podane potrawy, musujące napoje, życzliwie uśmiechnięci ludzie, anielskie śpiewy rozbrzmiewały dookoła, modlitwa wychwalająca Boga jak łagodny powiew wiatru muskała wniebowzięte twarze niebian. Niby to wszystko piękne, ale trochę za nudne. Zdecydował się zatem zajrzeć do piekła. To co zobaczył zwaliło go z nóg. Tu dopiero była zabawa. Przypominała mu obficie zakrapiane orgie biesiadne na ziemi. Suto zastawione stoły, alkohol lał się strumieniami. A uczestnicy tej uczty w rytmach szaleńczej melodii ledwo nadążali za rytmami piekielnej kapeli. „Zostaję tutaj” – z błyskiem w oczach powiedział do św. Piotra na wpół pobożny delikwent. Piotr ze smutkiem spojrzał na niego i zaprowadził go do diabelskiego biura rejestracji. Przyjęto go uprzejmie i z uśmiechem podano do podpisanie dokument rezydencji piekielnej. Po jego podpisaniu porwało go kilku diabłów o potwornych obliczach i wrzuciło do przerażającego miejsca. Wszystko tu było straszne, nasączone złem i cierpieniem. Mieszkańcy piekła odnosili się do siebie z nienawiścią, wściekle walcząc o byle co. Nowo przybyły zaczął protestować. To pomyłka, przecież pokazywaliście mi jak wygląda piekło. Stary diabeł spojrzał na niego i z szyderczym uśmiechem powiedział: „Jesteś we właściwym miejscu, to co wcześniej pokazaliśmy ci, to był dział reklamy”. Po czym z piekielnym chichotem zepchnął go widłami na same dno ludzkiej nędzy.

Opowiedziałem tę anegdotę, aby umieścić w dziale piekielnej reklamy świat ludzkich pokus, o których mówi dzisiejsza Ewangelia. Pokusy obiecują piękny cudowny świat, beztroskie i szczęśliwe życie. A gdy człowiek im ulegnie strącają go na dno ludzkiej nędzy. Z pewnością pokusa alkoholizmu i narkomanii może być taką spektakularną ilustracją tego problemu. Przykładem tego może być także słynny angielski pisarz pochodzenia irlandzkiego Oscar Wilde, znany ze skandalizującego trybu życia. On to jest autorem powiedzenia: „Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej”. Ta maksyma życiowa zatrzasnęła za nim bramy więzienia. W procesie, w którym oskarżono go o popełnienie czynów homoseksualnych, został skazany na dwa lata prac przymusowych. Trudne warunki więzienne skłoniły go wielu przemyśleń i zmieniły jego życie. Na końcu tej przemiany szczerze wyznał: „Katolicyzm jest tą religią, w której umrę”. A wcześniej na uwagę, czy nie zbliża się zbyt niebezpiecznie do Kościoła katolickiego powiedział: „Nie jestem katolikiem, ja jestem po prostu zapalonym papistą”.

Scena kuszenia Jezusa na pustyni jest wieloaspektową historią. Jednym z celów tej historii jest zapewnienie nas, że mamy arcykapłana, który wystawiany na pokusy może współczuć nam w naszych słabościach, ponieważ On również wielokrotnie ich doświadczał. Przezwyciężając pokusy Jezus umacnia naszą wiarę, przekonuje, że w łączności z Nim my też jesteśmy do tego zdolni.

Pokusy, na jakie był wystawiany Jezus dotykają trzech obszarów, w których rozgrywa się życie człowieka. Pierwsza pokusa dotyczy pożądliwości ciała. Szatan chce, aby Jezus użył swoich nadprzyrodzonych mocy, aby zaspokoić głód fizyczny. Jezus nie lekceważy fizycznych pragnień, ale przypomina, że wartości nadprzyrodzonych nie można wymienić na materialne: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”. Następnie szatan proponuje Jezusowi wszystkie królestwa świata wraz z ich wspaniałościami w zamian za oddanie mu pokłonu. To pokusa władzy. Jakże często człowiek gotowy jest zaprzedać się diabłu, aby zdobyć władzę. Zdobyć pieniądze, bo w dzisiejszych czasach panuje przekonanie, że ten kto ma pieniądze, ma władzę. Trzecia pokusa to szukanie próżnej chwały. Ta pokusa produkuje błaznów, którzy robią wszystko, aby być zauważonym, chwalonym. Nawet działalność charytatywną wykorzystują do tego.

Powyższe pokusy spina niejako jedna klamra: chciwość materialna. Tu warto zacytować Alberta Einsteina: „Jestem absolutnie przeświadczony, że żadne bogactwo świata nie zdoła przyczynić się do postępu ludzkości, nawet gdyby znalazło się w rękach człowieka szczerze oddanego tej sprawie. Jedynie przykład dany przez wielkich, nieskazitelnych ludzi może doprowadzić nas do wzniosłych idei i szlachetnych czynów. Pieniądze odwołują się wyłącznie do egoizmu i zawsze wystawiają tego, kto je posiada, na pokusę nadużyć. Czy ktokolwiek może sobie wyobrazić Mojżesza, Chrystusa czy Gandhiego z workiem pieniędzy jak na przykład Carnegie?” To, że w dzisiejszym świecie jest tak wiele zła i niesprawiedliwości wynika z tego, że współczesny człowiek ulega głównej pokusie jaką jest pożądanie dóbr materialnych, które zastępują mu sumienie i uczciwość. Bogactwo mylone jest ze szczęściem. Człowiek zaślepiony tą pokusą staje się ludzkim karłem, zamkniętym na prawdziwe szczęście, które odnajdujemy w autentycznej i uczciwej relacji z Bogiem i bliźnim. On jest szczęśliwy, gdy jego portfel jest pełen dolarów, zdobytych nawet kosztem wartości duchowych.

Aby zdobyć kolejne pieniądze gotów jest stłamsić swoje sumienie, wyzbyć się godności, poświęcić swoją więź z Bogiem i z rodzinę, zdradzić swoje młodzieńcze marzenia i aspiracje. Ogarnięty pożądaniem bogactwa wpada w szpony uzależnienia. Materialista przestaje być panem własnego majątku. Staje się sługą tego, co już zdobył. Czuje obsesyjne pragnienie dalszego bogacenia się. Nie widzi już innego sensu życia. Nie dostrzega innych źródeł radości. Pozostaje obojętny na potrzeby bliźnich. Dopuszcza się niesprawiedliwości, korupcji czy innych niegodziwości, byle tylko nadal się bogacić. Staje się tym do którego Chrystus mówi: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?”

Aby nie stać się głupcem i głupio nie skończyć winniśmy, szczególnie w godzinie pokusy, być blisko Chrystusa, który zwyciężył pokusy i nam dał moc ich przezwyciężania. Autentyczna i szczera modlitwa jest jednym z najskuteczniejszych sposobów zacieśniania swojej więzi z Chrystusem. A zatem modlitwa jest najlepszym wsparciem w godzinie pokusy. Papież Franciszek powiedział: „Kiedy przeżywamy pokusy, trzeba się modlić, a nie dialogować z diabłem”. Musi to być modlitwa głębokiej wiary. O takiej wierze pisze Lew Miller, który w czasie drugiej wojny światowej został ranny i przykuty do wózka inwalidzkiego. Wbrew opinii lekarzy nie poddał się. Uwierzył słowom Jezusa: „Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy”. Wyznaje: „Myśl moją zdominowała niezachwiana wiara… Wyobrażałem sobie, że już przez wiarę jestem zdrowy… Czułem ogromną, duchową moc… Widziałem siebie chodzącego… i biegającego”. Ku zaskoczeniu lekarzy Miller wrócił do pełni zdrowia. A zatem jeśli modlitwa wiary czyni cuda w sferze materialnej, to tym bardziej w sferze duchowej, dając moc przezwyciężenia wszelkich pokus.

Ks. Ryszard Koper

Niedzielne rozważania w wersji audio znajdują się na stronie www.ryszardkoper.pl w sekcji Audio-Video