Koniec cyklu Książki bez obrazków i pora na podsumowanie. Przedstawiałem w jego ramach wybrane książki, które w jakiś sposób, w pewnym okresie życia, wywarły na mnie wrażenie, może nawet ukształtowały moją osobowość.

Każdy z nas zachowuje takie książki w pamięci, trzyma egzemplarze na półce. Wraca do nich, jeśli nie ponownie czytając, czy choćby kartkując, to przynajmniej powołując się na nie w rozmowach, wspominając ciepło czas lektury i towarzyszących jej emocji.

Pisałem o książkach spoza tzw. literatury pięknej. Do literatury narracyjnej rzadko sięgam, a jeśli już, to wolę czytać wiersze niż prozę. Kiedy natykam się we współczesnej powieści polskiej na zdanie w rodzaju: „Mgła, jak to jesienią, nie uniosła się, lecz melancholijnie rozsnuła, pogrążając wszystko w zimnej, przejmującej zawiesinie”, mam nieodparte wrażenie, iż autor/autorka nie ma wiele do powiedzenia. Dzieło odkładam.

Inspiracja
O czym więc był ów cykl? O stymulacji intelektualnej. Książka z serii non fiction nie tylko o czymś mnie informuje, powiada o czymś, czego nie wiem, a chcę się dowiedzieć. Jednocześnie uczy (mimowolnie) sposobu podejścia do zagadnienia, otwiera oczy na nieznane, nawet nie podejrzewane często dziedziny rzeczywistości; kształci nowy rodzaj myślenia – tego, jak można odsłonić „nieznane” przez zmianę punktu widzenia, zastosowanie odmiennego stylu myślenia, postawienia nieoczekiwanych pytań. Są to dzieła niezmiernie stymulujące, jak stara rozprawa Rudola Otto „Świętość”. Byłem zafascynowany nie tyle tym, co autor mówi, ale tym, jak podchodzi do problemu, którego – jak otwarcie to stwierdza – nie da się ująć w precyzyjnych słowach. Inną, podobną nieco lekturą był dla mnie „Traktat o historii religii” Mircea Eliade. Nie pisałem o nich, jak i o wielu innych. Nie sposób odnotować wszystkich.

Niniejszym kończę czwarty, czy piąty cykl tekstów publikowanych w „Kurierze Plus”. Celem każdego z nich jest zachęcenie czytelników do własnej pracy. Każdy z nas ma swoje ulubione książki. Spróbujmy je opisać, a przez to zastanowić się, co w nich nas tak ujmowało. Jeśli wykonamy zadanie rzetelnie, dowiemy się wiele o sobie samych, o otaczającym świecie, o ludziach, o społeczeństwie.

Bronię straconej sprawy czytelnictwa. „Straconej”, bo napór nowoczesnych mediów i nowego sposobu komunikowania się jest tak przemożny, że przed ich natarciem nie ma ucieczki. A to przecież dopiero początek kolejnej, wielkiej rewolucji technologicznej, która przemieni naszą egzystencję, a zwłaszcza życie, kulturę przyszłych pokoleń. Trudno nam sobie dziś wyobrazić sposób komunikacji jutra, ale nie będzie ona miała postaci, jaką znamy zwłaszcza w ostatnich stuleciach – z pośrednikiem, jakim jest książka.

Kto czyta, żyje dłużej i lepiej
Ale na razie komunikacja ma taki właśnie, tradycyjny charakter, zaś argument wielu współczesnych, że książki nie są potrzebne – bo długie, bo nudne, bo zawikłane, a dzisiaj mówi się językiem twittera oraz obrazkami, zwłaszcza zdjęciami bez pamięci wrzucanymi w sferę elektronicznej niby-rzeczywistości, nie jest dobry
Czytanie kształci. Po co? – powiadają użytkownicy smartfonów. Przecież wszystko, co potrzebuję wiedzieć, odszukam w mym telefonie penetrując zawartość internetu, a lektura dzieł filozoficznych, tzw. mądrych powieści, to strata czasu. Na twitterze znajdę to samo w zwięzłych słowach, w internecie – nieco rozwleklej, ale podobnie. Liczy się tylko dobry zawód, profesjonalna sprawność, a poza tym proste przyjemności. Skomplikowane wymagają za dużo wysiłku.

Niestety, rzecz nie używana niszczeje, marnieje, psuje się. Tak samo w ludzkim mechanizmie, jak przekonuje XVIII-wieczny traktat „Człowiek maszyna”: mięśnie nie ćwiczone wiotczeją, flaczeją, ulegają atrofii (nerki, wątroba, płuca – podobnie, jeśli nie wprawi się ich w intensywny ruch). Mózg tak samo; cały organizm choruje w sensie dosłownym. Jeśli nie uprawiamy gimnastyki mózgu, przyspieszamy własny fizyczny koniec, w najlepszym wypadku – społeczną degradację.

Dziś umysł (z siedzibą w mózgu?) służy jako przystawka do komputera, jako bierny przyrząd do przyswajania zdjęć, filmów (byle krótkich!). Najbardziej dbają ludzie o ciało, pracują nad nim, torturują się ćwiczeniami, dietą, kosmetycznymi operacjami. Naturalnie przesadzam, wyolbrzymiam sytuację współczesnych. Może wcale nie jest tak źle, tylko po prostu inaczej. W każdym razie współcześni o wiele więcej poświęcają uwagi ciału niż intelektowi.

W starożytnej Grecji obowiązywał ideał człowieka – w pięknym ciele piękny duch. Dbano jednako intensywnie o cielesny wygląd, jak i o edukację, wykształcenie, zdobywanie wiedzy i rozwój umysłu. Tylko wtedy, w takiej harmonijnej całości osiąga się pełnię człowieczeństwa. Dawno już zapomnieliśmy o tym wyobrażeniu. Współcześnie albo bezmózgie piękne ciało, albo bezkształtny kadłub obdarzony świetnym rozumem. Ale najczęściej coś pośrodku, czyli ani jedno, ani drugie.

Czytanie, to coś więcej niż rozrywka i nauka. To styl życia. Nie oznacza to, że winniśmy stale czytać i egzystować w fikcyjnym świecie powieści, albo abstrakcyjnych rozważań autorów non fiction. Istotą tego sposobu na życie jest przekonanie, że nie jesteśmy najmądrzejsi. Zawsze możemy nauczyć się czegoś od innych – z książek, albo słuchając innych – bezpośrednio, albo na scenie, albo na filmie. Jeśli dzieło potwierdza nam to, w co wierzymy, co wiemy, oznacza to, że jest ono nie dla nas. Winniśmy przerwać i sięgnąć, po coś trudniejszego intelektualnie, albo bardziej kontrowersyjnego – byle nie głupio. Żyjemy nie tylko istnieniem codziennym, bezpośrednią rzeczywistością, ale też myślimy, zastanawiamy się, fantazjujemy. Rozwijamy się. Nieustannie stymulujemy intelekt.

Nie idzie tylko o czytanie. Parę moich poprzednich cyklów dotyczyło malarstwa, oglądania rozumnego, a więc poszerzania wyobraźni, kształcenia. Idzie o obcowanie z tradycją, z kulturą zachodnią, o pytania za tym pośrednictwem zadawane naszej współczesności. I tak przez wieki.

Dziękuję „Kurierowi Plus“ za nieustającą życzliwość i użyczenie łam pisma. Dziękuje czytelnikom za uwagę.

Czesław Karkowski

„Na emigracji“, najnowsza książka Czesława Karkowskiego, do kupienia w księgarni Amazon: amzn.to/2g0fY9A