W polonijnej prasie pojawiły się wypowiedzi posłanki Małgorzaty Wypych, która radzi, jak uniknąć klauzuli Windfall Elimination Provision, czyli pomniejszenia emerytury Social Security z powodu pobierania polskiej. Posłanka radzi, by „przed złożeniem wniosku w urzędzie Social Security wysłać pismo do I Oddziału ZUS w Warszawie do Wydziału Realizacji Umów Międzynarodowych mieszczącego się przy ul. Senatorskiej 6/8 z prośbą o powtórne przeliczenie świadczeń za pracę w Polsce z uwzględnieniem okresu pracy w Stanach Zjednoczonych według umowy z 2 kwietnia 2008 roku. Dopiero mając ten nowy dokument z ZUS, z prawidłową podstawą prawną, można zgłosić się do Social Security i nie będzie potrącenia w ramach ustawy WEP.”

To prawda, że emerytury polskie liczone na podstawie łączonych okresów pracy (nazywane potocznie „łączonymi”) nie podlegają pod klauzulę WEP. Niestety, podany sposób na uniknięcie WEP to mniej niż półprawda i to dla niewielu osób. Oto szczegóły.

Po pierwsze, łączenie tylko dla urodzonych przed 1948 rokiem
Nie wszyscy mogą prosić ZUS o przeliczenie emerytury. Zgodnie z postanowieniami Umowy o zabezpieczeniu społecznym między Polską a Stanami, emerytury dla osób urodzonych przed 1 stycznia 1949 r., do których prawo zostało ustalone w oparciu o okresy ubezpieczenia przebyte tylko w Polsce, mogą być – na wniosek osoby zainteresowanej – ustalone ponownie z zastosowaniem proporcji polskich okresów ubezpieczenia w stosunku do sumy wszystkich okresów ubezpieczenia przebytych w Polsce i w USA. Przeliczenie nie dotyczy emerytur ustalanych według nowych zreformowanych zasad osobom urodzonym po 31 grudnia 1948 r., do których prawo nie jest uzależnione od długości okresów ubezpieczenia. Wniosek – rzesze młodszych seniorów emerytur przeliczonych mieć nie mogą.

Po drugie, świadczenia już dawno przeliczone
Gdy osoba ze Stanów zwraca się o emeryturę do oddziału ZUS, ten przesyła sprawę do I Oddziału ZUS w Warszawie. Tam Wydział Realizacji Umów Międzynarodowych bez prośby oblicza uprawnionej osobie emeryturę na dwa sposoby – z uwzględnieniem tylko pracy w Polsce, oraz z uwzględnieniem pracy w Polsce i w Stanach, po czym przyznaje świadczenia „korzystniejsze”, czyli wyższe, o czym dalej.

Świadczeń na podstawie łączonych okresów pracy nie mają osoby, które przedstawiły się w ZUS-ie jako rodacy mieszkający w Polsce – okazały dowód osobisty lub polski paszport, podały polski adres zamieszkania. Ich sprawy nie poszły do I Oddziału ZUS w Warszawie. Ich nikt nie namówi, by przyznać się do swojej amerykańskości, bo przemilczeli ją celowo. Można zgadywać, dlaczego.

Jest jedna grupa amerykańskich emerytów, którzy świadczeń przeliczonych do tej pory nie mają. Są to osoby, które złożyły wnioski przed wejściem w życie polsko-amerykańskiej umowy emerytalnej, czyli przed 1 marca 2009 roku. Przeliczenie świadczeń dla tych osób opisuję w książce pt. „WEP: Jak walczyć z redukcją Social Security dla Polaków”, choć pożytek z tego niewielki. Czytajmy dalej.

Po trzecie, emerytura proporcjonalna zawsze niższa
Niektórym się wydaje, że „połączenie” polskiej emerytury z amerykańską spowoduje powiększenie tej pierwszej. Otóż nie. Mimo że zarobki w Stanach są wyższe od polskich, wysokość amerykańskiego wynagrodzenia nie jest brana pod uwagę i nie ma wpływu na ZUS, bowiem obliczenie uwzględnia pracę w Stanach tak, jakby miała miejsce w Polsce, a zarobki w Stanach, jakby były równe naszym średnim zarobkom w Polsce w ciągu całej naszej polskiej kariery zawodowej. Dokładniej wyjaśniam to w książce Emerytura polska i amerykańska.

Po czwarte, ZUS się upiera
Polska emerytura pełna, zawsze jest wyższa od „łączonej”, więc ZUS zawsze uważa ją za „korzystniejszą”. A korzystniejsza ona nie jest, bo wtedy WEP redukuje emeryturę Social Security o około połowę emerytury polskiej albo o połowę emerytury SS, w zależności od tego, co jest mniejsze. ZUS tego nie rozumie i z uporem maniaka od lat wpycha klientom pełną emeryturę. Niezadowolonym klientom radzi, by odwoływali się w sądzie. Na tym etapie większość seniorów się poddaje i bierze, co ZUS im daje. Niektórzy udali się do Sądu Okręgowego i znam kilka przypadków, że sąd przyznał im prawo wyboru emerytury. Trudno uwierzyć, że ZUS odwoływał się od wyroków pozwalających mu na wypłatę niższych świadczeń i wbrew woli zainteresowanych wypłacał im emerytury wyższe. Sąd Apelacyjny podtrzymał decyzję Sądu Okręgowego, przyznając zainteresowanym prawo wyboru emerytury.

Mecenas Leszek Lis z Chicago jest zbulwersowany całą sprawą. Mówi, że po orzeczeniach Sadu Apelacyjnego informował ZUS o korzystnych rozstrzygnięciach na rzecz emerytów, wnosząc o wycofanie apelacji w innych podobnych sprawach bądź zmianę decyzji, jednakże pozostało to bez odzewu.

Po piąte, czy to się opłaca?
A po piąte przez dziesiąte, cały manewr może się nie kalkulować. Jak było wyjaśnione powyżej, emerytura obliczona na podstawie łączonych okresów pracy jest zawsze niższa od pełnej. Znacznie niższa, czasem nawet o połowę, czyli o kwotę porównywalną z redukcją spowodowaną przez WEP. Im więcej lat pracowaliśmy w Stanach, tym mniejsza staje się polska emerytura „łączona”. Przypomnijmy: teoretyczną kwotę świadczenia mnożymy przez ułamek: w liczniku są lata pracy w Polsce, w mianowniku suma lat z Polski i Stanów.

Załóżmy, że mimo podeszłego wieku nie przeszliśmy jeszcze w Ameryce na spoczynek, że ZUS obliczy nam świadczenia „łączone” i wygramy z nim w sądzie o prawo wyboru. Czy będzie się to opłacać? Pewnie nie bardzo. Klauzula WEP dlatego nie uwzględnia świadczeń „łączonych”, bo one są już znacznie zredukowane. Przez całą tę kombinację osiągnęliśmy tylko to, że obcięto nam świadczenia ZUS, zamiast Social Security. Nie kijem go, to pałką. Kłopotliwe starania mogą opłacać się tylko starszym pracownikom, których żony polegają na rencie małżeńskiej. Warto więc korzystać z innych metod podwyższenia sobie emerytur i rent rodzinnych.

Elżbieta Baumgartner

Elżbieta Baumgartner jest autorką wielu książek o profilu finansowym i konsumenckim, m.in. „Jak oszczędzać na podatkach” i “Podręcznik właściciela domu“.
www.poradniksukces.com