„Ta książka dojrzewała we mnie długo. Właściwie od momentu, kiedy na ulicy od obcej osoby dowiedziałam się, że jestem dzieckiem księdza. Miałam wtedy czternaście lat” – napisała we wstępie do swojej książki Agata Steczkowska i wywołała burzę. Rodzeństwo – a w szczególności Justyna i Magda, które od lat funkcjonują w szołbiznesie – nie są zadowolone, że siostra podzieliła się skrywaną dotąd skrzętnie historią z całym światem. Autorka książki zatytułowanej „Steczkowscy. Miłość wbrew regule” twierdzi, że napisała ją po to, by „odarta z brudu i kłamstw, ludzkiej głupoty, złośliwości i oszczerczych plotek, pokazała swoje piękno”. Sądząc po komentarzach w internecie historia w stylu „Ptaków ciernistych krzewów” nawet po latach wzbudza sensację i kontrowersje.

Młody, przystojny, charyzmatyczny, „prawie święty” ksiądz zrzuca sutannę i zakłada rodzinę z młodszą o siedem lat „dziewczyną wyróżniającą się jasnym altem”. Przez lata tułają się po Polsce. Biorą ślub cywilny, bez świadków. W kolejnych miejscowościach Stanisław zakłada chóry. Najsłynniejszy „Cantus” ma problemy, by występować w parafiach. „Bywało tak ciężko, że Danuta pewnego dnia sprzedała u fryzjera swój warkocz”– czytamy. Stanisław pisze list do Jana Pawła II z prośbą o przyzwolenie na przyjęcie Sakramentu Małżeństwa. Jednak na dyspensę od celibatu będzie czekał wiele lat. Dopiero w 1998 roku Steczkowscy biorą ślub kościelny. Ona ma 56 lat, on 63. „Napisałam tę książkę dla rodziców, dla siebie, dla mojego rodzeństwa, dla naszych dzieci i dzieci naszych dzieci”– mówi Agata. „Ona uwalnia kilka pokoleń od zamiatanego latami pod dywan rodzinnego tabu”– przekonuje. W kuluarach mówi się jednak, że „osobista biografia rodziny”– jak brzmi podtytuł publikacji – została wydana wbrew woli reszty rodzeństwa, a szczególnie najsłynniejszej z dziewiątki– Justyny. Piosenkarka podobno szykuje pozew o naruszenie dóbr osobistych.

*

Edyta Górniak jest – jak mówi – „w permanentnej zmianie”. Najpierw zamieniła Warszawę na Kraków. Potem przeprowadziła się do Los Angeles. Zarzuciła „duchowe poszukiwania na gruncie buddyzmu”, zerwała z nadgarstka czerwoną nitkę i wróciła do „wiary przodków”. Posłała syna do katolickiej szkoły, w której jest jedynym Polakiem. „To wielki walor”– mówi piosenkarka. „Wniósł swoją osobą dużo pięknej historii naszego kraju. Na początku wszyscy pytali go o papieża Jana Pawła II. Byłam tym bardzo wzruszona”– wyznała w jednym z wywiadów. Górniak należy do coraz większej grupy celebrytów, którzy publicznie mówią o swoim nawróceniu.

*

Powrót na łono Kościoła ogłosił niedawno Muniek Staszczyk, lider zespołu T. Love. Po wizycie w Medjugorje, słynnym miejscu objawień w Hercegowinie, wyznał: „Wciąż daleko mi do ascety, ale jedno wiem: niewybaczenie, zawiść, zazdrość, brak miłosierdzia i trzymanie tych wszystkich złych emocji w sobie – to nas niszczy. Dawniej byłem kłębkiem nerwów, a teraz jest we mnie spokój”– przekonywał w jednym z wywiadów.

*

Misiek Koterski, syn znanego i cenionego reżysera – Marka Koterskiego przez lata zmagał się z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu. Podźwignąć się z moralnego upadku pomogła mu wiara w Boga. Dzisiaj Michał nawraca innych. Bierze udział w Spotkaniach Młodych pomagając tym, którzy mają podobne problemy. Stał się – jak twierdzą jego znajomi – zupełnie innym człowiekiem.

*

Pamiętacie Krzysia Antkowiaka, który 30 lat temu śpiewał w Opolu, że „zakazany owoc dumnie krąży mu nad głową”? Artysta zaczął karierę bardzo wcześnie. I równie szybko ją skończył. Wpadł w otchłań hazardu, seksoholizmu i narkotyków. Po wielu latach uwolnił się od nałogów. Za sprawą – jak powtarza we wszystkich wywiadach – Ducha Świętego, nieustannej modlitwy i pracy nad sobą. Dziś Krzysztof wraca z nową, dojrzałą muzyką. I przesłaniem. Że można zmienić swoje życie. Wystarczy uwierzyć.

*

„Chodziliśmy do jezuitów na msze po łacinie w rycie trydenckim. Byłem tym zafascynowany, szczególnie w zestawieniu z kościołem protestanckim, do którego zabierała mnie babcia, a który jest pusty, biały, z przeźroczystymi szybami i w którym nic się nie dzieje”– zwierzył się Redbad Klijnstra, aktor znany z roli sympatycznego lekarza w serialu „Na dobre i na złe” oraz antypatycznego szefa stacji telewizyjnej w filmie „Smoleńsk”. Klijnstra zainteresował się wschodnimi religiami, ponieważ – jak mówi – „ich łagodność odpowiadała jego naturze”. Jednak nastąpił moment, w którym się nawrócił na wiarę w Jezusa Chrystusa. „Mój kolega, który jest zdeklarowanym buddystą, płynął tratwą w Indiach, wypadł za burtę i wpadł w wir”– opowiada. „Myślał, że to koniec i zaczął modlić się po buddyjsku. Nagle ukazała mu się Matka Boska i wtedy go wyciągnęli. Od tamtego momentu jestem całkowicie pewny, że Bóg istnieje”– zapewnia.

*

Coraz więcej celebrytów chętnie opowiada o doznanej przemianie duchowej. Wojciech Modest Amaro, jeden z najbardziej znanych polskich kucharzy i restauratorów, twierdzi, że zrezygnował z prowadzenia programu „Hell’s Kitchen”, gdyż stał on w sprzeczności z jego sumieniem. „Teraz przygotowuję się do rzeczy o dużo większym znaczeniu” – wyznał tajemniczo podczas jednego z wywiadów. Czyżby religijny kucharz tym razem zdecydował się „głodnych nakarmić, spragnionych napoić” charytatywnie? Przekonamy się niebawem.

Weronika Kwiatkowska