Niedziela
Gdy człowiek myślał, że słyszał o wszystkim co złe, okazuje się że można bardziej. Widziałem w sieci film zatytułowany „organy pobierane na żywca od dzieci” i obrazki z małą, płaczącą dziewczynką, którą przygotowują „preparatorzy” zakutani w muzułmańskie stroje. Opis, że że to znane od dawna, wykonywane na porwanych mieszkańcach etc. Tym razem chyba jednak – na szczęście – nieprawda, bo choć interesuję się syryjskim kotłem od pięciu lat, do tej pory nie słyszałem i nie widziałem czegoś podobnego. Jest na tej wojnie masę propagandy i dezinformacji. Tam gdzie Ciemności jądro (spod znaku Assada i Państwa Islamskiego), tam musi rządzić Królestwo Kłamstwa.

Ale Syria już stała się ropiejącym rozsadnikiem Zła. Tym razem prawdziwe obrazki z rozbrajania siedmiolatka, którego „bohaterowie” z ISIS puścili z uchodźcami, aby zdetonował się wśród wyzwalających kalifat oddziałów. Doniesienia (nie wiem czy do końca prawdziwe) o sprowadzaniu z Afryki muzułmańskich-chłopców z karabinami, aby za 250 dolców miesięcznie stanowili mięsko armatnie dla światowego dżihadu. To z kolei doniesienia Waszyngtonu, że reżym Assada wyposażył jedno ze swych więzień w krematorium, żeby szybciej i sprawnie „utylizować” zwłoki mordowanych setkami a może tysiącami przeciwników reżymu… Gdzieś tam w czeluściach Piekła niezmiernie zadowolony musi być Alois Brunner, niegdyś prawa ręka Eichmanna w likwidacji Żydów, a po II wojnie doradca syryjskiego reżimu do spraw walki z opozycją, zmarły w Damaszku gdzieś na początku nowego tysiąclecia. Zło. Nic nie może zostać nam oszczędzone… może inaczej, jest tylko tym, co tkwi w samym człowieku…

Środa
Sprawa Magdaleny Żuk. Ładnej 27-latki, która mogłaby być córką czy sąsiadką każdego z nas. Sprawa fascynuje Polskę w ostatnich dniach. Fakty są takie: Żuk 25 kwietnia poleciała na wycieczkę do egipskiego kurortu Marsa-Alam. Po dwóch dniach partnera kobiety, który miał z nią kontakt telefoniczny, zaniepokoiło jej zachowanie; zaplanował jej wcześniejszy powrót do kraju. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia kobieta trafiła do szpitala. W tym samym czasie do Egiptu przyjechał jej znajomy, aby zabrać ją do Polski. W szpitalu dowiedział się, że kobieta nie żyje. Zmarła w wyniku obrażeń odniesionych wskutek upadku z pierwszego lub drugiego piętra szpitala w Marsa-Alam, gdzie przebywała.

Dalej jak na razie są spekulacje, które może potwierdzić lub nie, intensywne śledztwo prokuratorów. W grę wchodzi handel kobietami, przemyt narkotyków czy zaspokajanie potrzeb seksualnych przedstawicieli tzw. polskiej elity. Według jednej z roboczych teorii najważniejsze tropy mogą prowadzić do Wrocławia, gdzie dziewczyna mieszkała i pracowała. „Wszystko zaczyna się tutaj. To jest moim zdaniem brudna, wredna, kryminalna sprawa oparta o bardzo konkretne pieniądze. I tym tropem bym poszedł” mówi Piotr Wroński, emerytowany pułkownik wywiadu i kontrwywiadu. Ukuł nawet termin „herrenvolk i mięsko”, co oznacza „nadludzi” z miejscowych, powiązanych politycznie elit oraz dostarczanych im do używania dziewczyn tzw. „mięska” w slangu królów świata tego.

Agencja detektywistyczna, która zaczęła samodzielnie badać sprawę, przekazała prokuratorom okazały materiał. Dowody na przestępczą działalność 72 osób i 22 spółek, korzystających ze zmuszania kobiet do seksu oraz obrotu narkotykami. Liczne wątki krzyżują się a sprawy na pewno nie ułatwia fakt, że kobieta zginęła w Egipcie. Czy przemycała narkotyki we własnym ciele i coś poszło nie tak? Czy została sprowadzona do świadczenia usług seksualnych, spanikowała i ktoś ją uciszył? Czy jeszcze coś innego? Mam nadzieję, że się dowiemy. Kobieta wyskoczyła z okna szpitalnego na drugim piętrze i zabiła się: nie może się już bronić sama…

Ale jest wiele rzeczy, na które otwiera się nóż w kieszeni. Na nagraniach widać, że z kobietą coś nie tak. – Ja nie wrócę stąd już – płacze w jednym z nagrań na Skype. Na innych zachowuje się bardzo dziwnie, jakby kompletnie nie panowała nad sobą ale była pod wpływem silnych leków bądź narkotyków. W sobotę próbowała wyjechać z Egiptu, ale nie wpuszczono jej do samolotu. W ostatnich godzinach życia Polsce towarzyszy rezydent hotelowy. Wiele wskazuje na to, że dziewczyna nie czuje się przy nim bezpiecznie. On sam sprawia wrażenie jakby kontrolował każdy jej kontakt i ruch. Potem szpital i zdjęcia monitoringu z próby ucieczki uniemożliwionej przez grupę mężczyzn. W niedzielę dziewczyna nie wytrzymuje i zabija się.

Dodatkowy element to szybkie włączenie się w sprawę detektywa-celebryty Krzysztofa Rutkowskiego. Jak twierdzi Wroński, ten jegomość pojawia się zawsze w sprawach, które trzeba… zamulić. Ulubieniec telewizji TVN swoimi występami służy głównie zaciemnianiu spraw, mnożeniu wątków, odciąganiu od prawdy materialnej. Co tylko pokazuje, że sprawa wymaga specjalnego nadzoru.

Było życie, nie ma życia. Jak bardzo musimy uważać na naszych bliskich. Aby biegnąc za pozłotką tego świata nie trafili do prawdziwego – nie powieściowego, nie symbolicznego, ale jak najbardziej realistycznego – jądra ciemności…

Środa noc
Drobne rączki sięgające po moją twarz. Niezborne ruchy starające się ogarnąć otaczający świat. Wesoła paplanina, próbująca opisać potrzeby. Małe dziecko z zapachem włosków na małej główce, którego nie da się porównać z niczym innym na świecie. Nadzieja w zgorzknieniu, żołci, złości, tragedii i zła naszego czasu. Na to, że zawsze może być lepiej. Nagroda. Wielki dar.

Jeremi Zaborowski