Komisja Europejska wszczęła postępowanie przeciwko Polsce oraz Węgrom i Czechom za odmowę przyjmowania imigrantów islamskich według ustaleń przyjętych dwa lata temu. Decyzję ogłosił szef KE Jean-Claude Juncker w ostatni wtorek.

Dokument KE głosi, że „mimo powtarzanych wezwań: Czechy, Węgry i Polska naruszyły swoje zobowiązania prawne wynikające z decyzji Rady i zobowiązań wobec innych krajów członkowskich. Węgry, Polska i Czechy są jedynymi krajami, które nie zmieniły swego stanowiska i nie zgłosiły zamiaru ani nie relokowały uchodźców, łamiąc prawne zobowiązania.”

Rzecznik KE ogłosił, że Polska ma miesiąc na odpowiedź na tę decyzję zamiast dwóch miesięcy jak to jest przyjęte w przypadku naruszenia prawa. Polski wiceminister spraw zagranicznych do spraw Unii Europejskiej Edward Szymański odpowiedział, że krótszy termin nie przeszkadza rządowi bo ma już wypracowane stanowisko pod względem prawnym i politycznym. Dodał, że „decyzja KE może nas oddalać od koniecznego kompromisu politycznego w sprawie polityki migracyjnej i pogłębić podziały w UE. Polska jest gotowa do obrony swoich racji przed Trybunałem Sprawiedliwości” w Luksemburgu.

Zdaniem europosła z ramienia PiS Ryszarda Legutki Komisja Europejska nie posiada podstaw prawnych do takiego postępowania wobec Polski. Podobnie jak nie ma prawa występować do polskiego rządu w sprawie praworządności w roli prokuratora, sędziego i wykonawcy wyroku. Najwyżej członkowie Rady mogą być oburzeni, że poprzedni rząd polski do czegoś się zobowiązał a obecny rząd wycofuje się z tego. Inne kraje także nie wykonują swych zobowiązań. Zdaniem europosła Legutki rząd może zignorować groźby KE, bo nie może ona podjąć realnych działań prawnych. Nie może także odebrać za karę funduszy unijnych, bo nie są one niczym uwarunkowane. Legutko liczy na solidarność z Polską Czech i Węgier chociaż zaznacza, że każde państwo ma prawo pilnować swoich interesów. Sprawa rozmieszczenia uchodźców będzie więc rozgrywana „metodą kija i marchewki”. Jedno państwo dostanie więcej marchewki, podczas gdy drugie więcej kijów.

We wrześniu dwa lata temu państwa członkowskie Unii zgodziły się na przeniesienie 160 tysięcy uchodźców z Włoch i Grecji do września 2017. Do tej pory rozmieszczono tylko 20 tysięcy osób. Polska, Węgry i Austria nie przyjęły ani jednej osoby zaś Czechy przyjęły 12 i zaprzestały udziału w programie. Procedura o naruszenie prawa UE może prowadzić do nałożenia kar finansowych. Ale zanim pieniądze karne zostaną zapłacone, sprawa musi przejść kilka etapów i zostać rozstrzygnięta w Trybunale Sprawiedliwości UE. Zajmie do dobrych kilka lat.

Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski powiedział, że rząd ma mandat aby nie wykonać decyzji Komisji Europejskiej, ponieważ ponad 70 procent Polaków jest przeciwne przyjmowaniu uchodźców islamskich, a 65 procent nawet za cenę utraty funduszy unijnych. Z kolei wicepremier Jarosław Gowin przyjął decyzję Komisji „ze spokojem”. I dodał, że Polska niczego nie będzie robić pod dyktando KE. Do jesieni 2019 roku (termin najbliższych wyborów parlamentarnych) w Polsce nie będzie żadnych imigrantów z krajów muzułmańskich – zapewnił wicepremier. Oświadczył, że islam jest religią dużo bardziej wojowniczą niż chrześcijaństwo czy buddyzm. Wyznawcy islamu nie godzą się na zasady zachodniej cywilizacji a „jeżeli otworzymy tę furtkę, to wkrótce wąska szpara zamieni się w szeroką, otwartą bramę.”

Gowin ostrzega, że Europa zmieni charakter w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat. „Mamy prawo, każdy naród, każda cywilizacja, w tym przypadku cywilizacja europejska bronić się przed zagładą. To, co robią elity zachodniej Europy jest wstąpieniem na drogę do samozagłady Europy. Polska, przynajmniej nasz rząd, w tym uczestniczyć nie będzie.”

Prezydent Andrzej Duda proponuje rozpisanie referendum w tej sprawie. Zaś uchodźcy islamscy nie chcą osiedlać się w Polsce woląc Niemcy. Przyjmowanie ich prowadziłoby więc do więzienia ich w naszym kraju siłą, a na to nie ma jego zgody.

Dyrektor sekcji polskiej Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie ks. Waldemar Cisło oświadczył, że Syryjczykom i Irakijczykom należy pomagać na miejscu, w ich kraju. Jeden dolar wydany na pomoc tam ma taką wartość, jak dziesięć dolarów wydanych w Europie na ten sam cel.

Liberalne media wzywają aby Kościół katolicki przyjmował imigrantów w Polsce więc ks. Cisło pyta „dlaczego Kościół ma sprzątać po tym, co Stany Zjednoczone i Arabia Saudyjska robią w świecie. To jest ich wina i odpowiedzialność. Oni zarabiają brudne pieniądze na ludzkim nieszczęściu.”

Ksiądz Cisło przypomniał obrazy z granicy węgierskiej, kiedy paczki żywnościowe ze znakiem Czerwonego Krzyża były wyrzucane do rowu. Z kolei w Niemczech imigranci odmawiali spania w łóżkach ze znakami Czerwonego Krzyża. Oni nie chcą tu spokojnie mieszkać i asymilować się, ale islamizować Europę, którą uważają za zdemoralizowaną.

Na kongresie Polska Wielki Projekt, w Warszawie w maju wystąpił profesor z Niemiec, który mówił, że ostatnie statystyki o imigrantach w Niemczech pochodzą z 2014 i 2015 roku. Blokuje się publikacje badań instytutów socjologii oraz innych opiniotwórczych instytucji na temat ich liczby w tym kraju. Z wyliczeń wynika, że 1,5 miliarda ludzi chce zmienić miejsce mieszkania. Europa nie jest w stanie zasymilować nawet 1/3 z tych osób. Dodał, że na imigrantach żerują mafie, prowadzi się handel kobietami i dziećmi, morduje się ludzi na organy do przeszczepów a 80 procent kobiet docierających do Europy jest zgwałcone. To wszystko wynika z zaproszenia imigrantów do Europy przez kanclerz Angelę Merkel.

Rozpoczynając w ostatni wtorek postępowanie przeciwko Polsce oraz Czechom i Węgrom Komisja Europejska działała pod naciskiem Berlina. Próbuje podzielić się z krajami Unii skutkami katastrofalnej decyzji Merkel, podjętej bez pytania o zgodę innych krajów Unii Europejskiej.

Jan Rożyłło