Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało wydane za życie świata”. Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: „Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?” Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało wydane za życie świata”. Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: „Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?” Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

J 6, 51-54

Przed wielu laty, gdy w Polsce zapanowała moda na meblościanki pozbywano się nieraz starych, pięknych mebli. W ramach tego trendu także w moim rodzinnym domu wylądował na strychu, stary solidnie wykonany stół, bo nie pasował do wiórowej meblościanki. Ilekroć spoglądałem na ten stary, zakurzony stół odżywały wspomnienia minionych lat dzieciństwa. Przy tym stole tak wiele się wydarzyło. Zasiadała przy nim przez minione lata ogromna liczba ludzi. Niektórzy z nich żyją, ale wielu odeszło do wieczności. Zostało w mojej pamięci wiele obrazów, które ciągle do mnie powracają. Pamiętam ten stół z Wigilii Bożego Narodzenia, odświętny i tajemniczy, wzruszająco piękny, otoczony wiankiem najbliższych osób. Widzę na nim dziesiątki koszyczków wielkanocnych, które czekają na kapłańskie błogosławieństwo. W poranek wielkanocny pachniał on barszczem, chrzanem, szynką i jajkami. Uradowani i szczęśliwi siedzieliśmy przy tym stole, a za oknem pyszniła się pierwsza wiosenna zieleń i śpiew skowronka. Pierwszy obraz tego stołu utrwalił się w mojej pamięci, gdy miałem trzy lata. Był to dzień chrztu mojego brata. Po powrocie z kościoła uczestnicy uroczystości zasiedli przy nim. Zasiadaliśmy przy tym stole, gdy goście przyjeżdżali na wesele lub w zwykłe odwiedziny. Wtedy odświętność tego stołu rozlewała się po całym domu. W te wspomnienia wpisują się także smutne spotkania przy tym stole. Wracaliśmy z kościoła z pogrzebu, zasiadaliśmy do stołu, ze świadomością, że ten, którego pochowaliśmy na parafialnym cmentarzu już nigdy nie zasiądzie przy tym stole. I nawet, gdy tego stołu zabraknie w rzeczywistości materialnej, on istnieje w rzeczywistości duchowej naszych serc i będzie zawsze powracał, niosąc ze sobą wartości, które nigdy nie przemijają. Te najważniejsze uczy przy stole rodzinnym związane są z innym stołem w naszym parafialnym kościele, a który nazywamy ołtarzem. W czasie remontu kościoła św. Krzyża w Maspeth, ktoś powiedział, że niektórzy więcej dają pieniędzy na swój rodzinny kościół w Polsce, niż na ten, do którego obecnie należą. To była prawda. Ale mnie to nie dziwiło. To był ich rodzinny, parafialny stół. To przy nim gromadzili się jako rodzina, rodzina parafialna, aby celebrować chrzest i dziękować Bogu za życie dziecka. Tak wiele razy stawali uroczyście przy tym ołtarzu, aby celebrować osobiste wydarzenia, które stawały się wydarzeniami wspólnoty parafialnej, wspólnoty całego kościoła. To były pierwsze Komunie święte, bierzmowania, śluby małżeńskie, msze pogrzebowe i wiele innych uroczystości parafialnych i ogólno-kościelnych. To wszystko wpisywało się cudownymi zgłoskami w ich życie osobiste. Dlatego tak normalne i bliskie są naszemu sercu takie powroty. Dlatego trudno byłoby zrozumieć samego siebie bez tych sentymentalnych powrotów do rodzinnego ołtarza. To na tym ołtarzu dokonywało się i dokonuje, coś co spina naszą przeszłość z doczesnością, teraźniejszość z wiecznością i sięga do pierwszego zastawionego stołu w jerozolimskim Wieczerniku. W czasie wieczerzy „Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: ‘Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje”. Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: ‘Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów’ . Powyższe słowa są dopełnieniem słów, które słyszymy dzisiaj w Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim”.

Uczta Eucharystyczna przy ołtarzu staje się najważniejszym wspomnieniem, więcej niż wspomnieniem, staje się uobecnieniem tego co się wydarzyło w jerozolimskim Wieczerniku. Chrystus staje pośród nas i mówi: „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy. Bierzcie i pijcie z niego wszyscy. To czyńcie na moją pamiątkę”. Jest to najważniejsza tajemnica dokonująca się na naszym stole. W przeżywanie tej tajemnicy wpisują się nasze sentymentalne, piękne wspomnienia rodzinnego stołu i stołu parafialnego, zwanego ołtarzem. Tajemnica Eucharystii nie pozbawia nas tych pięknych wspomnień, a wręcz przeciwnie daje nam nadzieję, że znowu wspólnie zasiądziemy do jednego stołu z tymi, którzy odeszli do wieczności. W tę najważniejszą tajemnicę wpisują się barwne procesje Bożego Ciała, pięknie przystrojone ołtarze, ale to wszystko jest tylko oprawą do wielkiej tajemnicy naszej wiary zamkniętej w połyskującej na słońcu monstrancji i uobecnionej w kawałku białego chleba.

W 304 roku 49 chrześcijan złamało zakaz cesarza Dioklecjana. Zebrali się w domu jednego z nich, by sprawować Eucharystię, za co zostali aresztowani. W Kartaginie przesłuchiwał ich prokonsul Anulin. Na pytanie, dlaczego złamali zakaz cesarza, usłyszał odpowiedź: „Nie możemy żyć bez niedzieli. Bez niedzielnej Eucharystii brakowałoby nam sił do podejmowania codziennych trudów i musielibyśmy ugiąć się pod nimi”. Zaś w dzisiejszych czasach Dominik Tang, arcybiskup chiński, był przez dwadzieścia jeden lat uwięziony za wiarę w Chrystusa i przynależność do Kościoła katolickiego. Po pięciu latach całkowitego odosobnienia w wilgotnej i ciemnej celi oznajmiono mu, że ma kilka godzin do własnej dyspozycji, które może wykorzystać na długi spacer, gorący prysznic, zmianę odzieży, telefon do rodziny. Odpowiedź kardynała zaskoczyła służbę więzienną. „Chciałbym odprawić Mszę świętą.” – odpowiedział kardynał. Zaś wietnamski jezuita, Joseph Nguyen-Cong Doan, który spędził dziewięć lat w obozach pracy, pisze jak ogromnym przeżyciem była potajemna msza św. w więzieniu, kiedy jego kolega, kapłan i współwięzień podzielił się tym co jest potrzebne do odprawienia mszy św.: „Tej nocy, gdy inni więźniowie spali, leżąc na podłodze mojej celi, odprawiałem Mszę z łez radości. Mój koc był moim ołtarzem, moje więzienie ubierało moje szaty. Czułem się w samym sercu ludzkości i całego stworzenia“. Te wzruszające przykłady są pytaniem o miejsce Eucharystii w naszym życiu.

Jeśli pojawia się niedowiarstwo, to często Chrystus w cudowny sposób chce zaradzić mu poprzez cuda Eucharystyczne. Jeden z najbardziej znanych australijskich dziennikarzy Mike Willesee nawrócił się, pracując nad dokumentami jednego z cudów eucharystycznych i wraz z Ronem Tesoriero napisał książkę „Argumenty za wiarą”, w której przedstawiają udokumentowane fakty cudów eucharystycznych i innych znaków wzywających do wiary w Chrystusa Eucharystycznego. Nakręcili też film dokumentalny o Eucharystii, w dużej części oparty na naukowych odkryciach dotyczących cudownej Hostii z Buenos Aires. Podczas projekcji tego filmu w Adelajdzie przed dwutysięczną widownią miało miejsce niezwykłe zdarzenie. Po filmie miała miejsce dyskusja, w czasie której jeden mężczyzna wyznał wzruszonym głosem, że jest niewidomy. Tuż przed projekcją filmu gorliwie modlił się aby Chrystus pozwolił mu obejrzeć ten film. Po skończonej modlitwie odzyskał wzrok na cały 30-minutowy czas projekcji, ale po ostatniej scenie filmu znów stracił zdolność widzenia. Potwierdził to, drobiazgowo opisując szczegółowe ujęcia z filmu.

Ks. Ryszard Koper

Niedzielne rozważania w wersji audio znajdują się na stronie www.ryszardkoper.pl w sekcji Audio-Video