Daniel Day-Lewis ogłosił koniec kariery. Ma 60 lat, trzy Oscary na koncie i reputację jednego z najlepszych aktorów naszych czasów. Znany jest przede wszystkim z metody wchodzenia w rolę na długo przed rozpoczęciem zdjęć. „Przed słynną sceną we „W imię ojca”, gdzie jego więziony i torturowany bohater podpisuje fałszywe zeznanie, aktor trzy doby spędził w prawdziwej celi. Podczas zdjęć do „Ostatniego Mohikanina” zamieszkał w dziczy w Alabamie. Jeśli nic nie upolował to nie jadł”- wspomina reżyser Michael Mann. „Przy okazji „Mojej lewej stopy” ekipa musiała go karmić, przenosić wózek inwalidzki z planu na plan, troszczyć się o niego, jakby naprawdę cierpiał na porażenie mózgowe”. Na zarzuty, że to pretensjonalne i niepotrzebne, Day-Lewis odpowiadał: „Jeśli nie znam z własnego doświadczenia sytuacji, którą mam odegrać, albo nie jestem w stanie zbadać jej za pomocą własnej wyobraźni, muszę zrobić jakiś praktyczny wysiłek. Inaczej moja wyobraźnia nie ma szans zadziałać”- tłumaczył. Po premierze „Lincolna” dziennikarka Time napisała: „Wielu aktorów potrafi zmienić akcent, posturę, obwód talii. Day-Lewis jako jedyny wydaje się zdolny do przeobrażenia własnej krtani”. Aktor na długo przed zdjęciami mówił „delikatnym, cieniutkim tenorem, lekko załamującym się, takim, jaki opisywali współcześni Lincolnowi”- wspomina Steven Spielberg. Dzisiaj Daniel Day-Lewis mieszka pośród wrzosowisk i lasów, w starym gregoriańskim domu w Irlandii. Jego żoną jest pisarka i reżyserka Rebecca Miller (córka słynnego Arthura Millera), z którą ma dwoje nastoletnich synów. W oficjalnym oświadczeniu aktor nie podaje powodów, dla których postanawia rozstać się z aktorstwem. Jednak we wcześniejszych wywiadach trzykrotny zdobywca Oscara wspominał własne dzieciństwo, niełatwe kontakty z ojcem, którego praca (był poetą) powodowała ogromny dystans. „Potrzebował olbrzymiej przestrzeni z dala od nas, prywatności, czasu tylko z sobą samym”- wspominał. Aktor wyznał wtedy, że gdy sam będzie miał dzieci, przestanie grać. Nie zrobił tego od razu po urodzeniu synów. Być może chce nadrobić stracony czas.

*

Tomasz Jastrun – poeta, prozaik, felietonista, krytyk literacki – dołączył do grona pisarzy (m. in. Jerzego Pilcha, Szczepana Twardocha), którzy uważają, że polscy mężczyźni udali się gorzej, niż kobiety. „Nasza wiedza na temat wszystkich kobiet i wszystkich mężczyzn jest ułomna, jeżeli ktoś sądzi, że zna wszystkie kobiety i wszystkich mężczyzn w Polsce, to oczywiście jest w błędzie”- tłumaczy. „Rzeczywiście jednak twierdzę, że na ogół w Polsce kobiety są bardziej udane od facetów i nie jest to tylko moja opinia. Podobnie uważał na przykład Józef Piłsudski, który był bardzo męski, tak myślał również mój mistrz Jerzy Giedroyć”. „Można to tłumaczyć historycznie”- kontynuuje. „Mężczyźni byli bardziej narażeni na różne blizny i skaleczenia. Do tego dochodzą matki trzęsące się nad synami zagrożonymi przez wojny, powstania itd. Myślę, że niedocenionym czynnikiem jest skala alkoholizmu w Polsce. Uzależnienie od alkoholu okalecza, również rodziny, traumatyzuje dzieci. Cały szereg czynników powoduje więc, że jest duża różnica między Polkami i Polakami. Uparcie trzymam się twierdzenia, że kobiety są ciekawsze pod względem intelektualnym i psychologicznym. Chyba, że facet ma jakieś cechy kobiece – rodzaj empatii, wyczucia w sferze psychologicznej. Ja tylko z takimi właściwie staram się przyjaźnić. Poza tym mężczyźni są bardziej sztywni, neurotyczni no i brzydsi”- śmieje się. Na szczęście jest coś, co Tomasz Jastrun lubi w panach z kraju nad Wisłą: „Jest to jakiś rodzaj polskiej fantazji czy buntowniczości, przekory, który cenię”- tłumaczy. „Mówię jednak o świecie, który odchodzi. Współczesne dzieci są wychowywane inaczej, rodzi się nowy świat. Dawny męski model jest w rozsypce, a nowy się jeszcze nie wykluł”- podsumowuje. Wygląda na to, że od ponad 40 lat, kiedy Danuta Rinn śpiewała swój największy szlagier, nic się nie zmieniło. Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy …?

*

Podobnym uwielbieniem darzy kobiety Grzegorz Małecki – aktor młodszego pokolenia (ur. 1975) znany głównie z ról teatralnych („Tango” Mrożka w reżyserii Jerzego Jarockiego, „Dziady” w Teatrze Narodowym, nominowany do Srebrnego Krzyża „Zasłużony Kulturze”) syn Anny Seniuk i kompozytora Macieja Małeckiego. „Po prostu lubię kobiety”- deklaruje. „Obecność kobiety jest inspirująca. Nie potrafię bawić się tylko z facetami. Nudzę się. Czasem jak dzwonią do mnie kumple, żeby wpaść na męski wieczór, obejrzeć Ligę Mistrzów, odmawiam. Nie lubię siedzieć w dziesięciu chłopa, pić piwo i ekscytować się Bayernem. Nie ma sensu iść na imprezę, jak nie ma do kogo puścić oka. Jest taki cytat z „Mistrza i Małgorzaty”: „Kryje się coś niedobrego w mężczyznach, którzy unikają wina, gier, towarzystwa pięknych kobiet i ucztowania. Tacy ludzie albo są ciężko chorzy, albo w głębi duszy nienawidzą otoczenia”- śmieje się. „Potrzebuję potwierdzenia od kobiet, że jestem interesujący, atrakcyjny. To daje moc większą, niż wszystkie używki. Kiedy myślę o moich największych sukcesach zawodowych, to dochodzę do wniosku, że każdą z tych rzeczy dedykowałem jakiejś kobiecie. To jest napęd”- przekonuje. „Kiedyś wielki artysta Jerzy Grzegorzewski powiedział mi: „Wie pan, po co uprawiam reżyserię? Żeby rozkochiwać w sobie kobiety”. Coś w tym jest”- podsumowuje.

*

Lato sprzyja romansom. Przekonała się o tym – po raz kolejny – Edyta Górniak. Gwiazda, która do tej pory nie miała szczęścia w miłości – od kilku dni publikuje w sieci zdjęcia namiętnych pocałunków z młodszym o dziewięć lat amerykańskim prawnikiem. Intymne fotografie wzbudzają skrajne emocje wśród fanów piosenkarki. Jedni uważają, że to „najwyższy poziom żenady”, inni dostrzegają, że pozy aranżuje nowy kochanek Górniak i „widać, że chce się na niej wypromować”, a część wielbicieli trzyma kciuki i „modli się, by nie płakała jak po poprzednich historiach z facetami”. Czas pokaże, czy nowa miłość wytrzyma próbę czasu. I charakteru. Podobno gwiazda jest „kapryśna i zmienna”. No ale w końcu jest kobietą, „wodą, ogniem, burzą, perłą na dnie; wolną jak rzeka; nigdy, nigdy nie podda się”.

Weronika Kwiatkowska