Narodzie Polski, Litwy i Rusi,
do broni bo godzina wspólnego
wyzwolenia
już wybiła, stary miecz nasz wydobyty, święty
sztandar Orła, Pogoni
i Archanioła rozwinięty.
Manifest Rządu Narodowego,
22 stycznia, 1863 r.

 

W nocy, 22 stycznia 1863 r., kilka tysięcy źle uzbrojonych powstańców zaatakowało garnizony rosyjskie na ziemiach Królestwa Kongresowego. Pomimo zaskoczenia, Polakom nie udało się osiągnąć większego sukcesu. Nie zdobyto żadnego miasta, które mogłoby posłużyć jako ośrodek powstania i siedziba Rządu Narodowego. To, że rewolta nie wygasła na samym początku było zasługą kilku przywódców a przede wszystkim niezwykle energicznego komendanta Warszawy Stefana Bobrowskiego. Latem 1863 r. działało już nieźle zorganizowane polskie państwo podziemne. Największym osiągnięciem było zorganizowanie konspiracyjnej poczty, policji oraz systemu podatkowego. Agenci policji, zwani „sztyletnikami”, dbali o wprowadzanie w życie dekretów Rządu Narodowego. Powstańczy urząd skarbowy sciągał podatki i rozpisywał pożyczki. Dzięki temu pozyskano olbrzymie sumy finansowe, szczególnie od polskiej arystokracji. Sukces państwa podziemnego został powtórzony kilkadziesiąt lat później, w czasie okupacji hitlerowskiej.

Gorzej wyglądały sprawy na polu walki zbrojnej. Powstanie nigdy nie wykroczyło poza sferę wojny partyzanckiej. Już sam moment rozpoczęcia działań był niefortunny. Tak jak w roku 1846, sprowokowani przez zaborcę Polacy rozpoczęli bój o niepodległość w środku zimy. W późniejszym okresie wyrażano pogląd, że dużo lepszym terminem wybuchu powstania było lato 1861 r. Po krwawym stłumieniu demonstracji warszawskich istniała w społeczeństwie silna wola walki. W tym samym czasie miały miejsce w Rosji bunty chłopskie spowodowane niekorzystnym dekretem uwłaszczeniowym. Na koniec, liczba wojsk carskich na terenie Królestwa wynosiła wtedy ok. 45 tysięcy żołnierzy. Wiosną 1863 r. było ich już ponad 100 tysięcy.

Przez oddziały powstańcze przewinęło się ponad 200 tysięcy bojowników. Jednorazowo, w walce uczestniczyło od 20 do 30 tysięcy.

Powstańcy odnieśli zaledwie kilka zwycięstw. W bitwie pod Małogoszczą kilka tysięcy kosynierów dowodzonych przez Mariana Langiewicza zdobyło rosyjskie armaty. W sierpniu 1863, partyzanci pod komendą Michała Heidenreicha urządzili w Górach Świętokrzyskich zasadzkę na kolumnę wojsk wroga. Nieprzyjaciel poniósł całkowitą klęskę a łupem Polaków padło 200 000 rubli z kasy wojskowej. Na ogół jednak powstańcy unikali otwartych bitew i ukrywali się w lasach. Sukcesem było wyrwanie się z obławy carskich oddziałów.

Kierownictwo powstania przechodziło kilkakrotnie z rąk rewolucyjnch „czerwonych” do umiarkowanych „białych”. We wrześniu 1863 dyktatorską władzę uzyskał były oficer armii rosyjskiej Romuald Traugutt. Okazał się znakomitym organizatorem, dążył do odnowy słabnących sił powstania. Wiosną 1864 r. Traugutt został aresztowany a następnie stracony na stokach Cytadeli warszawskiej. Jednak największym ciosem dla powstania styczniowego było ogłoszenie przez Aleksandra II reformy uwłaszczeniowej w marcu 1864 r. Chłopi, którzy początkowo w pewnej części popierali walkę, zajęli postawę neutralną a nawet wrogą w stosunku do partyzantów.

Nieliczne oddziały powstańcze przetrwały do roku 1865. Królestwo i Litwa znalazły się w systemie skrajnego terroru. Egzekucje, konfiskata majątków, wywózki na Sybir dotknęły tysiące patriotów i ich rodziny.

Państwa zachodnie potępiały na ogół gwałt na Polsce ale nie zdecydowały się na żadne działania militarne. Anglia, Francja i Austria wystosowały dwukrotnie noty dyplomatyczne do Petersburga domagające się zaprzestania terroru i przyznania Polakom autonomii. Akcja ta odniosła odwrotny skutek. Rosjanie oburzyli się i uznali noty za ingerencję w wewnętrzne sprawy Cesarstwa. Przez Rosję przeszła fala nacjonalizmu a Polacy zostali określeni jako zdrajcy slowiańszczyzny i agenci mocarstw zachodnich. Taką postawę zajęli również rosyjscy liberałowie. Jedynie wybitny demokrata, Aleksander Hercen pozostał wierny do końca sprawie niepodległości Polski.

O ile rządy Europy zrobiły niewiele dla powstania, to walka Polaków spotkała się z dużym poparciem wśród narodów kontynentu. Setki ochotników – Rosjan, Włochów, Niemców, Węgrów, Irlandczyków i innych zasiliło szeregi powstańcze.

Poważnym minusem powstania styczniowego była niedostateczna ilość broni w rękach Polaków. Nowoczesne karabiny zakupione w Belgii i Francji docierały do kraju w niewielkim stopniu. Z tego względu większość partyzantów posługiwała się strzelbami myśliwskimi, kosami i szablami. Za to aparat administracyjny powstania i zaplecze polityczne stało na wysokim poziomie. Historycy są zgodni, że nie był to amatorski spisek podobny do nocy listopadowej 1830 r., lecz dobrze zorganizowana, profesjonalna konspiracja. Norman Davis pisał, że władze rosyjskie stanęły w obliczu „wojny partyzanckiej, którą kierowały niewidoczne ręce… i która przez szesnaście miesięcy trzymała w szachu największą armię Europy”.

Czy powstanie 1863 r. miało jakiekolwiek szanse na sukces? Biorąc pod uwagę braki broni oraz sytuację międzynarodową szanse takie były znikome. Polacy mogli jedynie przyjąć propozycje reform i częściowej autonomii, co zostało przedstawione za pośrednictwem Aleksandra Wielopolskiego w 1862 r.. Nie wiadomo jednak, czy tego typu reformy i zmiany utrzymałyby się na dłuższą metę. Zgoda na taki układ oznaczałaby w pewnym stopniu kapitulację, co nie było zgodne z charakterem narodowym Polaków.

Powstanie styczniowe było ostatnim z polskich powstań dziewiętnastego stulecia. W tym sensie zamyka ono istotny okres w najnowszych dziejach narodu. Polacy zrozumieli, że samotna walka zbrojna o niepodległość nie przynosi większych korzyści. W rezultacie zaczęto koncentrować się wokół postępu gospodarczego i kulturalnego. Pozwoliło to na rozpoczęcie budowy nowoczesnego społeczeństwa polskiego.

Kazimierz Wierzbicki