Drabina ma to do siebie, że pozwala nam iść wyżej albo zejść niżej. Kiedy stoi przy ścianie daje znać, że może się przydać. Pytanie tylko czy drabina Twoich spraw codziennych stoi przy właściwej ścianie.

A może wspinasz się nie po tej drabinie co trzeba?

Może rozpraszasz się sprawami, które tak na naprawdę nie wnoszą niczego do Twojego życia poza bałaganem? Twój cenny czas na sprawy wielkie zabierają Ci ludzie, którzy potrzebują Cię tylko „na chwilę”. Nie potrzebują Ciebie jako ciekawej świata i życia osoby, ale potrzebują Ciebie tylko z Twoją listą nowych kontaktów, listą nowych spraw do załatwienia. Ty nie jesteś już później potrzebna/potrzebny. Być może wspinałeś/wspinałaś się po tej drabinie „bycia potrzebnym ludziom”, którzy i tak Cię nie widzą. Zmarnowałeś/zmarnowałaś wysiłek.

Czy ludzie, którzy Cię otaczają dla Ciebie też by się tak wspinali? Biblia mówi, że „Kiedy się bogaty potknie, przyjaciele go podeprą, kiedy biedny upadnie, odepchną go nawet przyjaciele.” (Syr 13,21).

Jezus mówi nam w takich sytuacjach, że trzeba iść dalej i spotkać tych, co Cię w końcu zobaczą.

Pomódl się o prawdziwych przyjaciół. Takich, którzy potrzymają Cię na drabinie Twoich spraw, żeby było Ci lżej. O takich przyjaciół powalcz w modlitwie.

Dzięki dobrym ludziom wokół Ciebie Twoja drabina codziennych zmagań może być lżejsza i stać będzie w końcu przy właściwej już ścianie. Już się nie musisz męczyć. Niech zatem prowadzą Cię tylko wielkie prawdy. Niech Cię otaczają życzliwi Ci ludzie. I przestań się bać prosić… o dobrych ludzi wokół. Oni są. Przywołaj ich jedynie modlitwą.

Trzymaj się dzielnie kimkolwiek jesteś drogi czytelniku.

Ojciec Paweł Bielecki