Ksiądz Ryszard Koper, autor cotygodniowych ewangelizujących artykułów, które pisze w Kurierze Plus od ponad 20 lat, obchodził czterdziestolecie kapłaństwa.

Dwudniowe uroczystości na Ozone Park w parafii pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Marii Panny i Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika zgromadziły wiele osób z miejsc, w których kapłańską posługę sprawował ksiądz Ryszard w Nowym Jorku.

Na sobotni bankiet, po ogłoszeniu jego daty, szybko zabrakło biletów wstępu. Chętnych było dużo więcej niż miejsc.

Każdy chciał być blisko kapłana, obdarzonego wielką sympatią wiernych i prawdziwą charyzmą, czyli wedle terminologii teologicznej – łaską boską – w ważnym dla niego dniu.

O zasługach księdza Ryszarda dla kolejnych parafii, organizacji przykościelnych, wielkim Festiwalu Kultury Polskiej na Maspeth, który zorganizował po raz pierwszy w 1994 r., a potem przez 19 lat pięknie rozwijał, ostatecznie oddając go w ręce następców, Żywym Różańcu Rodziców i Dzieci, Margaretkach modlących się za księdza, pielgrzymkach, nocnych czuwaniach – mówiono wiele.

Ja chciałabym napisać nieco więcej o ostatnim pomyśle, któremu ksiądz Ryszard patronuje i który obecnie jest dla niego szczególnie ważny. To Wspólnota Dobrego Samarytanina, wspierająca polską zakonnicę – siostrę Rut, która pracuje w Tanzanii.

Przypomnijmy, że położona w południowej Afryce Tanzania, to jeden z najbiedniejszych krajów świata. Głód i niedożywienie, zwłaszcza wśród najmłodszych, są tam na porządku dziennym. Siostra Rut zajmuje się w Tanzanii właśnie dziećmi; porzuconymi przez rodziców lub sierotami po rodzicach zmarłych na AIDS, często ratując je od śmierci głodowej.

Wszystkie pieniądze, które zostały zebrane podczas sobotniego bankietu: za bilety wstępu, loterię, dochód z baru, ksiądz Ryszard przeznaczył na dzieło siostry Rut. Opowiadając o tym dziele, nazwał całą akcję, która zatacza coraz szersze kręgi – dominem dobra. Wiadomość o polskiej zakonnicy i jej podopiecznych w Tanzanii podawana jest teraz z ust do ust. Padają kolejne pomysły form pomocy. Trwa już akcja „adopcji” konkretnych dzieci – podopiecznych siostry, których edukację można opłacić, kupując im niejako szansę na lepsze, dorosłe życie. Parafianie księdza Ryszarda zakupili już kilka krów, żeby dzieci miały świeże mleko. Planowane jest powiększenie ochronki, żeby więcej dzieci mogło znaleźć w niej opiekę. Zorganizowana grupa wiernych odwiedzi w sierpniu Tanzanię, pozna siostrę Rut i jej podopiecznych, zobaczy na własne oczy w jakich warunkach pracuje, jakie ma potrzeby.

Wracając do tytułowego domina dobra, należałoby wymienić wiele osób, które bezinteresownie i z entuzjazmem włączyły się w organizację jubileuszu księdza Ryszarda, a była to duża logistyczna i fizyczna praca. Nie sposób napisać o wszystkich; wymienię więc tylko najbardziej aktywnych; a więc Ligę Morską z Ozon Park z jej prezesem Ewą Molter na czele, Małgosię Kaletę, koordynatorkę Wspólnoty Dobrego Samarytanina i Janinę Warchoł z Klubu Podróżnika.

Za darmo przez dwa dni grał zespół muzyczny The Masters. Jego członkowie (trzy osoby) dodatkowo przeznaczyły po sto dolarów na sierociniec siostrzy Rut.

Rosie Regula, która pięknie zagrała księdzu Ryszardowi na skrzypcach, jako tegoroczna Mała Miss z Maspeth otrzymała nagrodę pieniężną; całą sumę zdecydowała się przeznaczyć na sieroty w Tanzanii. Taką samą decyzję podjęła w sprawie plecaka wygranego na loterii.

Jeśli ktoś zarekomenduje dobry cel tak przekonująco, jak zrobił to ksiądz Koper to serca same się otwierają. Najlepiej ujęły to dzieci z zespołu Gaudete śpiewając: Nie ma lepszego od księdza Rysia naszego…

Środowisko Kuriera podpisuje się pod słowami piosenki.

Księże Ryszardzie, dziękujemy za dobroć, mądrość, życzliwość, tolerancję, cierpliwość i cotygodniową obecność na łamach naszego tygodnika.

Zofia Kłopotowska