Chris Christie osiągnął coś co nie udało się wcześniej żadnemu gubernatorowi New Jersey. Niezadowolonych ze sposobu w jaki sprawuje on swój urząd jest obecnie 80 proc. mieszkańców stanu.

Christie przegonił w negatywnych opiniach nawet prezydenta Donalda Trumpa, którego pracy nie aprobuje ok. 58 procent Amerykanów, czyli najwięcej od czasu Harry’ego Trumana. Trump może się jednak bronić wskazując na to, że ci, którzy na niego głosowali, wciąż nie stracili wiary w jego polityczne zdolności. Poparcie dla prezydenta wśród republikańskich wyborców sięga bowiem 80 procent.

W przypadku Christie’go jest dużo gorzej. Według lipcowego sondażu przeprowadzonego przez Monmouth University, który od dziesięcioleci bada opinie na temat polityków w New Jersey, tylko 30 proc. kolegów z Partii Republikańskiej wystawia mu pozytywną ocenę. Wśród demokratów wynosi ona zaledwie 7 procent.

Jak to się stało, że polityk z prezydenckimi ambicjami, upadł tak nisko?

Pierwsza sprawa to z pewnością afera polegająca na celowym zamknięciu drogi dojazdowej do George Washington Bridge, co miało być karą dla burmistrza Fort Lee, który odmówił poparcia kandydatury Christiego na drugą kadencję. W wyniku afery „ukarani” zostali jednak przede wszystkim mieszkańcy New Jersey, którzy godzinami musieli tkwić w korkach, próbując przedostać się do Nowego Jorku. Choć gubernator Garden State nigdy nie został w tej sprawie formalnie oskarżony fakt, że uczestniczyli w niej jego najbliżsi współpracownicy politycznie mocno mu zaszkodził.

Bridget Anne Kelly, zastępczyni szefa kancelarii Christie’go, została skazana na 18 miesięcy więzienia, a Bill Baroni, którego gubernator mianował na jedno z kierowniczych stanowisk w Port Authority (agencji zarządzającej m.in. George Washington Bridge) na dwa lata pozbawienia wolności.

Afera w poważnym stopniu przyczyniła się też nie tylko do utracenia prezydenckich szans Christie’go, który starał się o republikańską nominację, ale także stanęła na drodze jego potencjalnej kariery w administracji Trumpa. Wkrótce po wspomnianych wyrokach Christie, który próbował się „załapać” na jakieś rządowe stanowisko, stracił funkcję szefa zespołu koordynującego przejęcie władzy w Białym Domu przez Trumpa, a objęcie posady Prokuratora Generalnego USA stało się tylko jego niespełnionym marzeniem.

Na historycznie niskie notowania gubernatora New Jersey niebagatelny wpływ ma również fakt, że nie poradził on sobie z fatalnym stanem infrastruktury Garden State. Niszczejące drogi, tunele i mosty, a także będący w opłakanym stanie tabor komunikacji publicznej, to oczywiście nie wyłącznie wina Christe’go. Mieszkańcy New Jersey w największym stopniu obciążają za to jednak właśnie jego.

Aż 79 proc. badanych przez Monmouth University uważa, że podczas sprawowania urzędu w większym stopniu dba on o swoją przyszłość, niż o dobro stanu. Ponadto 55 proc. ankietowanych sądzi, że sytuacja w New Jersey pogorszyła się po przejęciu przez niego władzy, a tylko 15 proc. uważa, że za jego rządów jest lepiej.

Gubernator, który na trzecią kadencję wybrany być już nie może, najwyraźniej stracił nadzieję na odrodzenie swojej politycznej kariery i przestał się czymkolwiek przejmować. Niedawno, kiedy w wyniku braku porozumienia budżetowego doszło do zamknięcia publicznych plaż w New Jersey, Christie właśnie na plaży przylegającej do jego rezydencji postanowił wraz z rodziną zażyć słonecznej kąpieli. Lawinę krytyki jaka ruszyła po opublikowaniu zdjęć gubernatora relaksującego się na leżaku, Christie odparował stwierdzeniem: „tak to już jest. Kandydujcie na gubernatora i też będziecie mieli taką rezydencję”.

Pytani o sprawę w sondażu Monmouth University mieszkańcy stanu najczęściej kwitowali to jednym słowem: disgust (zniesmaczenie).

Christie’mu już jednak nie zależy. W niedawnym wywiadzie dla Fox News powiedział: „przez 16 lat pełniłem służbę publiczną. Nadszedł czas by spróbować czegoś innego”. W rozmowie z „New York Timesem” poszedł jeszcze dalej mówiąc: „nie martwię się o mój nekrolog. Moje dzieci i wnuki będą go czytać z satysfakcją”.

Tomasz Bagnowski