Kłótnie nie rodzą się z gniewu ale z bólu.
Czy chcemy czy nie chcemy ten ból nam towarzyszy gdyż żyjemy między ludźmi. Żyjemy od rana do wieczora z przyjaciółmi wokół, z bliskimi wokół, z wrogami wokół. Jezus wyrzucił handlarzy ze świątyni bo bolało Go, że z domu Jego Ojca zrobiono zwykłe targowisko. I Ty też wyrzucasz ten ból z siebie bo masz już dość, bo inni Cię nie widzą Niby Cię słuchają, ale Cię nie słyszą.
Jak znaleźć spokój w chaosie spraw, które idą za nami, bo idą za nami przecież ludzie.
Czy możesz choćby na parę godzin być sam/sama?
Idź tam, gdzie odpoczywasz. Szukaj tego, co Cię wycisza. To może być jakieś miejsce, albo ulubiona muzyka (polecam Sleeping At Last – „Saturn”), albo też kawa wypita z kimś kto wprawia Cię w dobry nastrój.
Ale może to też być zwyczajna, prosta rozmowa z Bogiem, żeby Mu powiedzieć już jestem. Wtedy przychodzi ten spokój oraz wyciszenie i choć przez chwilę czujesz naprawdę, że jesteś w dobrym punkcie życia.
Takich właśnie spotkań z Bogiem życzę Ci jak najwięcej. Na ból nie ma szybkiego lekarstwa. Dopóki żyjesz między ludźmi ten ból będzie częścią Twojego życia. Ale jest Bóg …
Proszę Cię Przyjacielu daj sobie trochę czasu. Zostaw na chwilę sprawy innych. Są jeszcze wakacje. Dobra okazja by rodzinie zrobić kanapki na cały dzień, żeby nie marudzili, a Ty idź albo jedź gdzieś choćby na krótko, żeby pobyć tylko z sobą, gdyż Ty także jesteś ważny/ważna.
Dobry Bóg przenika nas swoją energią, którą nazywamy miłością. On chce nią nas obdarowywać, żeby tego bólu w nas było jak najmniej…, żeby nie prowadził nas gniew ale ON z Jego nieustającą próbą powiedzenia Ci jeszcze raz, że wszystko będzie dobrze…z Nim i w Nim…
Trzymaj się dzielnie kimkolwiek jesteś drogi czytelniku!

Ojciec Paweł Bielecki