Agnieszka Radwańska wyszła za mąż! Sportsmenka, która na korcie zarobiła miliony poślubiła Dawida Celta, swojego wieloletniego sparingpartnera. Ceremonia odbyła się na krakowskiej Skałce. Tenisistka wyznała, że „wreszcie będzie mogła uprawiać seks, bo choć do tej pory z Dawidem przelali wspólnie wiele potu, to jedynie na korcie, łóżko zostawiając na czas po ślubie”. Panna młoda wystąpiła w sukni zaprzyjaźnionej projektantki. „Agnieszka Maciejak nie zdradziła, ile Agnieszka zapłaciła za suknię, ale jej wartość to niemała fortuna. Na przygotowanie kreacji ślubnej zużyto ponad sto metrów materiału. Od spodu konstrukcję podtrzymywał plisowany, delikatny tiul, a główny efekt uzyskany jest dzięki sprowadzonej z Włoch jedwabnej organzie. A co najważniejsze, stylizacja została wykończona kryształkami Swarovskiego – użyto ich około sześć i pół tysiąca”- czytamy. Przyjęcie weselne odbyło się w luksusowym hotelu w podkrakowskich Tomaszowicach. Zaproszonych było 130 gości. Radwańska, zgodnie z panującymi trendami, podczas imprezy zamieniła długą suknię na krótką, białą sukienkę i ku uciesze zgromadzonych wraz z mężem zaprezentowała widowiskowy taniec ze skomplikowaną choreografią. Isia i Dawid wybrali energetyczny przebój Eda Sheerana „Shape Of You” i – jak komentowali liczni internauci – poradzili sobie świetnie. Tenisistka znana jest ze swojego zamiłowania do muzyki i tańca. „Uwielbiam! Na parkiecie zawsze pojawiam się pierwsza, a opuszczam go jako ostatnia” – wyznała w jednym z wywiadów. Życzymy młodej parze, by przeszła przez życie tanecznym krokiem.

*

„Okja” to nakręcona z fantazją historia z bardzo mocnym ekologicznym przesłaniem. Tytułowa bohaterka to „superpig”- połączenie świni, hipopotama i krowy morskiej. Superświnia, która z laboratorium trafia prosto na ekologiczną farmę, staje się jedyną przyjaciółką dziewczynki o imieniu Mija. Niestety, po ośmiu latach bezduszna korporacja domaga się zwrotu „towaru”. Okja ma trafić do rzeźni, przerobiona na parówki i kotlety. Dziewczynka postanawia uratować ukochane zwierzę i w tym celu wybiera się do Nowego Jorku. Jedną z głównych ról w obrazie koreańskiego reżysera gra Jake Gyllenhaal – aktor znany przede wszystkim z „Tajemnicy Brokeback Mountain”. „Gram przebrzmiałą gwiazdę telewizyjnych programów przyrodniczych na usługach korporacji, która głosi piękne hasła o ekologii i etycznym traktowaniu zwierząt, a w rzeczywistości ukrywa genetyczne eksperymenty mające obniżyć koszty produkcji mięsa”- mówi aktor. „Moja postać nie była wzorowana na kimś konkretnym. Reżyser pokazywał mi mnóstwo dziwacznych filmików na YouTube, ale nawet w kwestii dość ekstrawaganckiego ubioru nie była to żadna określona osoba. Musiałem nosić bardzo krótkie szorty i mówić zmienionym głosem”- opowiada. „Ho Bong narysował mi gitarę i wskazał na tę część gryfu, z której co prawda można wydobyć dźwięk, ale w zasadzie w ogóle się z niej nie korzysta. „To jest właśnie głos Johnny’ego”- powiedział wyraźnie rozbawiony”- wspomina aktor. Ważnym tematem „Okjy” jest ekologia, poszanowanie naturalnego środowiska i zwierząt. „Ten film z pewnością mówi o kilku bardzo ważnych rzeczach”- przekonuje Gyllenhaal. „To historia, jaką znamy bardzo dobrze, opowieść o bohaterze, który kocha coś tak bardzo, że za wszelką cenę stara się to ocalić. Zaskakująca jest jednak odwaga reżysera pokazującego młodemu widzowi brutalne mechanizmy rządzące dzisiejszym światem. Drapieżny kapitalizm, który coraz mocniej ingeruje w naszą codzienność”- przekonuje aktor. „Mam wrażenie, że obecnie kino familijne stara się raczej uciec od takich tematów, a nawet jeśli nie, to podaje je w lekkiej, żartobliwej formie. A przecież dzieci są inteligentne i można im mówić również o trudnych rzeczach”- dodaje. Co ciekawe „Okjy” nie można obejrzeć w kinie, lecz tylko na platformie Netflix. Takie rozwiązanie nie spotkało się z przychylnością środowiska filmowego. W Cannes, gdzie obraz pokazano po raz pierwszy został wybuczany, w ten sposób publiczność buntowała się przeciwko wyświetlaniu filmów nieprzeznaczonych do projekcji kinowych. Mimo wszystko historia superświni podbija małe i duże serca na całym świecie. Jedno jest pewne: po obejrzeniu „Okjy” inaczej spojrzycie na to, co macie na talerzu.

*

Bartłomiej Topa kończy w tym roku 50 lat i „nie ma już złudzeń, że może radykalnie zmienić rzeczywistość. Że choćby dwoił się i troił, wojen nie zatrzyma, chorych nie uleczy, biedy nie wypleni”- czytamy. „Co z tego, że jest mi miło, skoro pięć tysięcy kilometrów stąd toczą się walki zbrojne. Co mogę zrobić? Podpisać petycję w internecie? Protestować”- zadaje pytanie i sam sobie odpowiada: „Mogę uśmiechnąć się do ciebie, a wtedy ty też się uśmiechniesz i poniesiesz ten dobry nastrój dalej. Małe ziarna zasiane przez nas na pewno gdzieś wzejdą i zaowocują”- przekonuje. Kilka lat temu Topa wziął udział w akcji społecznej na rzecz osób z autyzmem. „W sieci pojawiły się filmiki, na których aktor w publicznych miejscach (metro, sklep, ulica) dziwnie się zachowuje: zatyka uszy, macha rękami, robi miny, mamrocze. Komentarze internautów były bezlitosne: naćpany, pijany aktorzyna. Tak powstaje medialna afera. W końcu autorzy pomysłu zwołują konferencję prasową, i wyjaśniają, że chodziło o zwrócenie uwagi na to, czym jest autyzm. Dzięki temu informacja dociera do milionów”- czytamy. To ważne, by sławy albo choćby rozpoznawalności nie rozmieniać na drobne wystając na ściankach, albo na grube – w przypadku reklam, słynnego „pozowania z butem” i innych przedsięwzięć mających na celu zgarnięcie do kieszeni kolejnych setek tysięcy, lecz by używać jej również w szczytnych celach. Przykład Bartłomieja Topy angażującego się w działalność charytatywną zasługuje na uznanie.

*

I na koniec zabawny fragment biografii obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, autorstwa Michaela D’Antonio: „Fred Trump, szorstki i wymagający patriarcha, żądał od synów i córek, by zapracowali sobie na własne wydatki, np. roznosząc gazety. Kiedy jednak padał deszcz lub śnieg, pozwalał im dostarczać gazety limuzyną z szoferem”.
Komentarz wydaje się zbyteczny.

Weronika Kwiatkowska