Dziesięciu nielegalnych imigrantów, przeszmuglowanych do USA przez granicę z Meksykiem, udusiło się w ciężarówce, która wiozła ich w teksaskim upale. Jak na razie jedynym oskarżonym jest kierowca.

Policja i lokalne władze zaalarmowane przez pracownika Walmartu w San Antonio, odkryły w naczepie ciężarówki stojącej na sklepowym parkingu, kilkadziesiąt wycieńczonych osób. W naczepie znaleziono również osiem ciał tych, którzy nie przeżyli podróży, w temperaturze przekraczającej 40 stopni Celsjusza. Od minionej niedzieli, kiedy poinformowano o zdarzeniu, zmarły kolejne dwie osoby. Kilkadziesiąt nadal przebywa w szpitalach. Według prowadzącej śledztwo policji z San Antonio i FBI sprawa wygląda na nieudaną operację szmuglerską, przeprowadzoną najprawdopodobniej przy udziale meksykańskiej mafii.

Tragiczna podróż rozpoczęła się w leżącym tuż przy granicy z Meksykiem mieście Laredo, w południowym Teksasie. Tam do ciężarówki należącej do prywatnej firmy z Iowa, załadowywano nielegalnych imigrantów. Według zeznań tych, którzy przeżyli, odbywało się to w kilku fazach. Część ludzi znalazła się w naczepie krótko po przepłynięciu na tratwach Rio Grande. Za pomoc w przebyciu granicznej rzeki każdy z nich zapłacił przemytnikom 5500 dolarów. Inni czekali w kryjówkach w Laredo wiele dni. Pod koniec załadunku w ciężarówce było już ponad sto osób. Niektórzy z zeznających twierdzą, że nawet 200. Stłoczonych w nieludzkich warunkach imigrantów zapewniono, że kiedy samochód ruszy włączy się klimatyzacja, która pozwoli im przetrwać podróż. Kiedy jednak 60-letni kierowca, James Bradley Jr. uruchomił osiemnastokołowca, wcale nie zrobiło się chłodniej. Okazało się że jedynym źródłem świeżego powietrza jest niewielki otwór wentylacyjny w ścianie naczepy.Nielegalni oddychali przez niego na zmianę, próbując jednocześnie głośnym waleniem zaalarmować kierowcę. Ciężarówka stanęła jednak dopiero po kilku godzinach jazdy, na parkingu Walmartu, w San Antonio, oddalonym od Laredo o ponad 250 km.

James Bradley Jr., który miał zatrzymać się tam za potrzebą powiedział podczas przesłuchania, że dopiero wtedy usłyszał łomotanie dochodzące ze środka i otworzył naczepę. Ci którzy mogli jeszcze oddychać wysypali się ze środka i zaczęli błąkać się po parkingu. Jeden z nich poprosił pracownika Walmartu o wodę, a ten widząc co się dzieje zawiadomił władze.

Kamery monitoringu obserwujące parking zarejestrowały kilka samochodów, które zabierały nielegalnych. Inni uciekli na piechotę. Ci, którzy nie byli w stanie zostali potem zatrzymani przez służby imigracyjne.

Kierowca ciężarówki, w przeszłości karany za wymuszenia i kradzieże, zapewnia policję, że nie wiedział o przewożonym ładunku. Jego zeznaniom nie dano jednak wiary. Został on oskarżony o świadomy transport osób przebywających na terenie USA nielegalnie. Za to przestępstwo, w przypadku gdy podczas transportu dojdzie do zgonu, grozi mu kara śmierci lub dożywotnie więzienie. Pytanie jednak czy śledczym uda się doprowadzić do wykrycia głównych winowajców, czyli organizatorów przemytu. Niezależnie od tego czy James Bradley wiedział co przewozi czy też nie, na pewno nie jest on jedynym odpowiedzialnym.

Pyle Transportation Inc., firma z Iowa, do której należała ciężarówka utrzymuje, że z przemytem ludzi nie miała nic wspólnego. Według jej oświadczenia James Bradley Jr., jako niezależny kontraktor, został zatrudniony by dostarczyć ciężarówkę nowemu właścicielowi z Laredo, do Brownsville w Teksasie, również na granicy z Meksykiem. Nie było więc żadnego powodu, by zatrzymywał się w San Antonio, które nie jest po drodze. Dokumenty w sprawie sprzedaży nie są jednak kompletne. Firma ma też na swoim koncie liczne naruszenia przepisów transportowych, jest również sądzona za zaległe podatki.

Cała sprawa nabrała już wymiaru politycznego. Wicegubernator Teksasu, Don Patrick, uważa, że winę za tragedię imigrantów ponoszą tzw. sanctuary cities, które chronią nielegalnych odmawiając współpracy ze służbami imigracyjnymi i zachęcając w ten sposób kolejne osoby do przekraczania nielegalnie granicy USA. Lokalne organizacje proimigracyjne wskazują z kolei, że to brak reformy imigracyjnej i jednoczesne zacieśnianie kontroli na granicy powoduje, iż zdesperowani uciekinierzy z Gwatemali, Hondurasu czy Meksyku podejmują coraz większe ryzyko, by dostać się do USA.

W 2003 roku, w ciężarówce porzuconej w miejscowości Victoria, w Teksasie, udusiło się 19 nieudokumentowanych imigrantów. Władze odkryły że próbowali oni wydrapać dziurę w naczepie, wybili też tylne światła. Okazała się to jednak za mało by wytrzymać temperaturę, która w środku sięgnęła 70 stopni Celsjusza. Wówczas również skazano tylko kierowcę.

Tomasz Bagnowski