Z Teresą Kryszyń, wiceprezesem Zjednoczenia Społecznego “Polskiej Macierzy Szkolnej” w Grodnie na Białorusi rozmawia Leszek Wątróbski.

 

– Stowarzyszenie „Polska Macierz Szkolna” zostało reaktywowane na terenie Białorusi w roku 1995, na zebraniu nauczycieli języka polskiego, rodziców i działaczy oświatowych. Za główny i jedyny cel obrano „Szerzenie oświaty polskojęzycznej na terenie Białorusi w duchu narodowym, chrześcijańskim i obywatelskim…”. Czy coś się zmieniło od tamtej pory?

– Nie zmieniły się nasze cele. Nadal jesteśmy wierni naszemu programowi sprzed lat. Zadaniem Zjednoczenia Społecznego „Polska Macierz Szkolna”, która na przestrzeni dziesięcioleci pozostawała właściwie jedyną stabilną polską organizacją na Białorusi, jest nauczanie języka polskiego. Organizacja odgrywa również ważną rolę edukacyjną w środowisku polskim. Zmieniła się natomiast sytuacja polityczna w kraju. Nowe ustawy, uchwały, kodeksy, zmiany programów nauczania utrudniają naszą pracę, uszczuplają prawa i możliwości nauki języka polskiego.

W ciągu ostatnich kilku lat obserwujemy wzmożoną działalność kuratoriów oświaty w celu usunięcia nauczania języka polskiego ze szkół państwowych, tak jak to zrobiono z nauczaniem polskiego w przedszkolach – przyjęcie nowej podstawy programowej uniemożliwiło nauczanie języka polskiego w przedszkolach.

Kolejny atak ze strony władz dotyczy szkół z polskim językiem wykładowym, w których planuje się wprowadzenie egzaminów maturalnych w języku rosyjskim oraz zwiększenie ilości przedmiotów, wykładanych w tym języku. Walczymy z tym, ale nie zawsze skutecznie.

Nasza działalność koncentruje się na pracy nad popularyzującą nauczania języka polskiego w środowiskach polskich, zakładaniu nowych ogniw nauczania języka polskiego, pomocy nauczycielom języka polskiego oraz pracy organizacyjnej i działalności kulturalnej na rzecz środowiska polskiego

– Jak to wygląda na co dzień?

– Jako Polska Macierz Szkolna zajmujemy się przede wszystkim szkolnictwem, ale w szerokim znaczeniu tego słowa. Nie chodzi nam tu tylko o naukę języka polskiego. Są również inne formy organizacyjne, popularyzujące polski język, kulturę, historię i tradycje. Działamy nie tylko na terenie Grodna, ale na terenie całej Białorusi. Dochodzą do tego liczne działania, które staramy się proponować naszym nauczycielom i dzieciom.

A. Teresa Kryszyń, wiceprezes Zjednoczenia Społecznego „Polska Macierz Szkolna” w Grodnie B. Budynek PMS w Grodnie C. Plakat w oknie PMS zapraszający na naukę j. polskiego D. Biblioteka PMS (fot. Leszek Wątróbski, Grodno lipiec 2017)

– Zacznijmy od nauczycieli…

– Nauczyciel języka polskiego na Białorusi jest osobą ważną. Można śmiało powiedzieć, że jest to postać kluczowa, od której dużo zależy. Jeżeli nauczyciel polskiego w szkole, w której pracuje, ma wysoki status zawodowy, cieszy się dobrą opinią w administracji szkolnej, wśród kolegów z pracy oraz rodziców i samych dzieci, to do takiego nauczyciela dzieci chętniej przychodzą na zajęcia. Są to bowiem zajęcia fakultatywne albo prowadzone jako zajęcia dodatkowe w kółkach zainteresowań. Wszystkie zajęcia nadobowiązkowe są dodatkowo płatne, a administracja szkoły musi je kontrolować. Jeżeli bowiem na takie zajęcia zapisało się np. dziesięć osób, a w czasie kontroli nie ma na nich nikogo lub na kolejnej kontroli są tylko dwie czy trzy osoby, to ten nauczyciel prawdopodobnie w przyszłym roku szkolnym takich zajęć już nie otrzyma.

Są też kontrole z inspekcji finansowych. Jeśli urzędnik wpadnie na zajęcia, na których nie ma dzieci, a nauczycielowi za dodatkowe lekcje trzeba będzie zapłacić, bo są wpisane w plan, to robi się z tego wielka afera. Więc nauczyciel języka polskiego musi być bardzo dobry merytorycznie i metodycznie, nowoczesny i kreatywny, konsekwentny, darzący szacunkiem dzieci, rozumiejący ich potrzeby edukacyjne i psychologiczne. Musi nieustannie się uczyć.

– Jakie kursy i szkolenia prowadzicie? Kogo na nie zapraszacie?

– Na szkolenia metodyczne, które organizujemy zapraszamy wszystkich nauczycieli, nie pytając o przynależność organizacyjną czy poglądy. Jedyna rzecz, która nas interesuje, to ich pozytywne podejście do nauki języka polskiego. Prowadzimy szkolenia dla nauczycieli przede wszystkim z nowoczesnych, aktywnych form nauczania języka. Uczymy, jak wykorzystać zasoby multimedialne w nauczaniu polskiego, jak wzmocnić motywację uczniów do nauki języka polskiego. W swojej pracy jesteśmy jednak uzależnieni od dofinansowania, które otrzymujemy od Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” lub innych fundacji, wspierających oświatę polską. W zeszłym roku złożyliśmy cztery wnioski o dofinansowanie dokształcania nauczycieli, które zaplanowaliśmy. Wsparcie finansowe i zgodę otrzymaliśmy tylko na jedno szkolenie. W tym roku chcemy także zorganizować szkołę dla nauczycieli pod hasłem: „Kanon wychowania narodowego”. Przygotowujemy tę szkołę wspólnie z ORPEG PCN w Lublinie. Składamy tam rok wcześniej zamówienie i przyjeżdżają do nas ich konsultanci i wykładowcy. Zwykle startujemy z tym na początku sierpnia. W tym roku spodziewamy się, że przyjedzie do nas dwóch nauczycieli-konsultantów.

Dlatego zaczniemy od warsztatów metodycznych. Po nich wyruszymy w trasę edukacyjną, szlakiem muzeów literackich w Polsce. Wyjazd ten związany jest z postaciami pisarzy i poetów, którzy urodzili się na Białorusi i nie tylko. Zwiedzanie muzeów planowaliśmy nadziesięć dni. Dostaliśmy jednak tylko cwartą część planowanego dofinansowania i musieliśmy skrócić wyjazd do pięciu dni. Zrealizujemy więc tylko część zaplanowanej trasy. Przebiegać będzie z Grodna do Wołomina i Warszawy. W Wołominie zwiedzimy muzeum Zofii i Wacława Nałkowskich. Zofia Nałkowska ma w Grodnie, na naszym uniwersytecie im. Janki Kupały, swoją Izbę Pamięci i tablicę wmurowaną na domu, w którym mieszkała. W Warszawie chcemy natomiast zwiedzić Muzeum Literatury Polskiej, w tym Muzeum Adama Mickiewicza, który związany był przez lata z Nowogródkiem. Będziemy też w Sulejówku w domu marszałka Józefa Piłsudskiego, a następnie w Żelazowej Woli, gdzie urodził się Fryderyk Chopin. I wreszcie pojedziemy do Łodzi, miasta Juliana Tuwima, Artura Rubinstejna i Jana Karskiego. Miejscem docelowym naszego wyjazdu ma być Drezno, w którym znajduje się Muzeum Ignacego Józefa Kraszewskiego. Wracać będziemy przez Wrocław. Chcemy tam zobaczyć Panoramę Racławicką.

– W tym roku Wasza Szkoła obchodzi jubileusz.

-„Kanon Wychowania Narodowego” organizujemy od roku 1997, a więc od 20 lat. Poprzez tę szkołę staramy się poszerzyć wiedzę z zakresu literatury, historii, kultury oraz współczesnych realiów życia w Polsce u naszych nauczycieli. Im oni więcej wiedzą, tym więcej mogą przekazać swoim uczniom. Jednocześnie, dzięki tym wyjazdom, nasi nauczyciele kształtują swoją tożsamość. Dobrzy merytorycznie i zawodowo nauczyciele są naszym największym skarbem. Dobrze też, aby nauczyciel był jednocześnie dobrym Polakiem i patriotą. I jeśli naucza dzieci języka polskiego z potrzeby serca, a nie z powodu dodania godzin do etatu, to osiąga zdecydowanie większe rezultaty.

Być patriotą nie oznacza być nacjonalistą czy szowinistą. Jesteśmy przecież obywatelami Białorusi i szanujemy nasze państwo, w którym mieszkamy oraz jego ustawodawstwo. Z całym szacunkiem traktujemy też naszych sąsiadów Białorusinów oraz przedstawicieli innych narodowości. Ale jeśli ktoś mówi, że jest polskim patriotą, szanuje polską kulturę, język, historię – to wcale nie przeszkadza mu być jednocześnie dobrym obywatelem Białorusi. Uważam, że te rzeczy mogą iść w parze i jedna nie wyklucza drugiej.

– A co z tożsamością?

-Idealnym rozwiązaniem u nas na Białorusi byłoby, aby te procesy wychowawcze, świadomościowe odbywały się w rodzinach. Rodzina na Białorusi, jak i każda inna, ma do realizacji bardzo dużo zadań i funkcji. Musi wypełnić funkcję ekonomiczną, wychowawczą i wreszcie edukacyjną. Ale polska rodzina na Białorusi ma dodatkowy obowiązek i dodatkowe zadanie. Ona bowiem musi zatroszczyć się, aby wychować swoje dziecko na dobrego obywatela Białorusi, ale i jednocześnie na dobrego Polaka, który zna język polski, polską kulturę, literaturę, szanuje tradycje i zna historię. I tu właśnie pojawia się rola Polskiej Macierzy Szkolnej. Bo nie zawsze polska rodzina radzi sobie z tym ostatnim obowiązkiem – wychowaniem patriotycznym. Najczęściej nie ma na to czasu, bo troszczy się o sprawy materialne. Wielu uważa, że jeśli załatwiłoswoim dzieciom dobrą szkołę, nakarmiło i ubrało to wystarczy i wszytko jest w najlepszym porządku.

– Na Białorusi są dwie szkoły polskie w Grodnie i Wołkowysku.

– Są to szkoły z polskim językiem wykładowym, funkcjonujące w państwowym systemie oświaty, podlegające miejscowym władzom oświatowym. Obecnie w Szkole Polskiej w Grodnie uczy się 553 uczniów, a w Szkole Polskiej w Wołkowysku 262 uczniów. Natomiast w innych punktach nauczania języka polskiego uczymy jako języka obcego. Nauczyciele wykorzystują i podręczniki i metody nauczania języka polskiego jako obcego.

– Dlaczego tak się dzieje?

-Najczęściej na zajęcia przychodzą dzieci nie mówiące po polsku. Procent rodzin, w których na co dzień używa się języka polskiego ciągle maleje.

Kilka lat temu organizowane było u nas Forum Oświatowe. Jednym z flagowych jego tematów były czynniki motywujące do nauki języka polskiego. Przygotowując się do forum zankietowałam ponad 800 uczniów z różnych ośrodków. Postawiłam im m. in pytanie: dlaczego przychodzisz na zajęcia z polskiego i kto ci to doradził. Najczęstszą odpowiedzią było, że rodzice lub dziadkowie. Na pytanie: dlaczego tu przychodzisz, odpowiadali, że chcą wyjechać na studia do Polski lub na kolonie.

Odpowiedz można było wybrać z podanych kilku opcji. Odpowiedź – uczę się polskiego, bo jest to mój język ojczysty, niestety nie znalazła się na pierwszym miejscu. Uczących się bardziej interesowały korzyści materialne.

Obecnie bardzo dużo dorosłych przychodzi do nas na zajęcia z języka polskiego. Wielu z nich zależy bowiem na otrzymaniu Karty Polaka, która daje pewne przywileje. Dzięki niej łatwiej można otrzymać bezpłatną wizę do Polski, zniżkę na przejazd kolejami czy zdobycie legalnej pracy w Polsce przez okres sześciu miesięcy. Do takiego pragmatycznego postępowania zmusza nas często życie.

– A co z młodym pokoleniem?

– Kiedy mówimy o młodych, to często zastanawiam się, czy osoba, która urodziła się i wyrosła gdzieś daleko od ojczyzny – np. w Rosji, może mieć polską tożsamość? Nawet nie znając języka polskiego? Na pewno tak. Jeśli ma w swoim sercu polskość, to może i ma prawo do bycia Polakiem. Często ludzie nie mieli możliwości nauczyć się języka polskiego. Mogą to być potomkowie któregoś pokolenia zesłańców, od wieków mieszkający na Syberyi, ale mają polskie serca i ducha polskiego.

Uczymy języka polskiego i pokazujemy piękno polskiego słowa poprzez udział w konkursach literackich, olimpiadach literatury języka polskiego, konkursach ortograficznych, dyktandach, które organizujemy co roku. Staramy się, by dzieci poznawały polską literaturę i poezję w oryginałach, czytały nie tylko książki, ale i polską prasę, oglądały polskie programy edukacyjne. Organizujemy dla dzieci półkolonie – tzw. wakacyjne szkoły. Pieniędzy na nie jest, niestety, coraz mniej. Dawniej organizowaliśmy wakacyjne szkoły języka i kultury polskiej. Były też „białe” szkoły podczas ferii zimowych i „złote” podczas ferii jesiennych. Wspieraliśmy „Wakacje z Bogiem”, angażując się w nauczanie języka polskiego uczestników tych wakacji. Dzisiaj na kontynuację takiej działalności nie mamy żadnych środków finansowych.

Organizujemy natomiast i wspieramy, wyjazdy dzieci i nauczycieli do miejscowości, ściśle związanych z życiem, twórczością lub działalnością wielkich Polaków, urodzonych na Białorusi. Jedziemy do Zaosia Adama Mickiewicza, Skoków J. U. Niemcewicza, Mereczowszczyzny T. Kościuszki, Hruszowej Marii Rodziewiczówny, Hruszówki Tadeusza Rejtana… W ramach Szkoły „Kanon wychowania narodowego” pokazujemy, co jest polskiego na Białorusi: piękne kościoły, dworki, pomniki, parki, muzea. Nasze tzw. trasy edukacyjne pokazujemy najpierw nauczycielom, którzy potem zabierają tam dzieci. Robimy też każdego roku tzw. dzień języka ojczystego. W ostatnim roku szkolnym był to test z języka polskiego, dyktando, wypracowanie na jeden z wybranych tematów a nagrodą dla zwycięzców był wyjazd na kolonie do Polski.

Natomiast kilka lat temu w dniu języka ojczystego uczestniczyły drużyny szkolne. Trzeba było się wykazać w części artystycznej, teatralnej czy wreszcie ortograficznej. Trzeba też było przygotować wypowiedz: dlaczego kocham Polskę i z czym mi się ona kojarzy? Wszystkim utkwiło w pamięci, jak jedna z uczestniczek z Grodna pięknie nam to zrelacjonowała. Kiedy byłam mała – opowiadała – Polska kojarzyła się mi z gumą do żucia, z pięknymi ubrankami, z ładnymi białymi bucikami. Potem były wyjazdy do Polski i poznawanie kraju. Dopiero teraz, kiedy jestem w dziesiątej klasie, spoglądam na nią zupełnie z innej strony. Dziś znam jej kulturę, zabytki. Tyle może zrobić osobisty kontakt z Polską. Zaczyna się od spraw materialnych, a kończy na duchowych. Tak powoli otwierają się oczy dzieci.

– Z kim Państwo współpracujecie?

– Współpracujemy z Kościołem, polskimi placówkami dyplomatycznymi na Białorusi, fundacjami w Polsce, takim jak: Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie, Fundacja na Rzecz Pomocy Dzieciom z Grodzieńszczyzny, „Okno na Wschód” oraz z wieloma innymi.

– Z zawodu jest pani nauczycielką…

-… nauczycielką fizyki. Moja przygoda z językiem polskim rozpoczęła się w 1988 roku, kiedy powstawały pierwsze punkty nauczania języka polskiego. W swojej szkole zorganizowałam kółko języka polskiego i nieoczekiwanie stałam się nauczycielką polskiego, ucząc dzieci podstaw czytania, pisania, komunikacji na podstawie kupionej w grodzieńskiej księgarni baśni „Królewna Śnieżka” po polsku. Potem był samouczek „Jak to powiedzieć po polsku”, później przyszła pomoc ze strony Fundacji Pomocy Szkołom Polskim na Wschodzie im T. Goniewicza, dzięki której nauczyciele otrzymali komplet dydaktyczny: podręcznik, poradnik metodyczny oraz zeszyty ćwiczeń dla dzieci.

Ale to już historia. Dziś mamy możliwość wybierania podręcznika, ponieważ wydawnictwa oferują nowoczesne i ciekawe pomoce dydaktyczne. Od momentu powstania Polskiej Macierzy Szkolnej jestem z nią związana duchowo, swoją pracą wspomagając nauczycieli, wspierając rodziców, motywując młodzież do nauki języka polskiego.

rozmawiał Leszek Wątróbski

 

 

Doktor nauk humanistycznych, autor książek: “Polskie osadnictwo w Nowej Zelandii”, “Polacy w Bułgarii”. watrobski.wordpress.com