Mając większość w Kongresie i swojego prezydenta, republikanie nie zdołali odrzucić reformy zdrowia Baracka Obamy. Stawia to pod znakiem zapytania resztę punktów programu GOP.

Reforma Obamy okazała się silniejsza niż Partia Republikańska, co już samo w sobie ma wystarczający ładunek polityczny, by poważnie zaciążyć na wizerunku GOP. Republikanie z debaty, która pochłonęła pół roku pracy Kongresu, wychodzą jednak dodatkowo upokorzeni, bo pokonali się sami. Nie zdołali doprowadzić do zgody we własnym gronie i własnymi głosami odrzucili proponowaną przez siebie samych alternatywę dla Obamacare. Na drodze projektowi, który był też jednym z ważniejszych punktów programu Donalda Trumpa, stanęły dwie kobiety i John McCain.

Senator Susan Collins i senator Lisy Murkowski do głosowania na tak nie zdołał przekonać nawet osobisty urok prezydenta, który podczas spotkania poświęconego reformie w Białym Domu, posadził obie panie tuż koło siebie. Collins i Murkowski konsekwentnie głosowały przeciw wskazując, że Trumpcare będzie niedobra dla wyborców, których reprezentują. Prezydenta dobił także senator John McCain, który przyłączył się do głosowania na nie. McCain, brzydko atakowany przez Trumpa w czasie kampanii wyborczej, przybył na głosowanie wprost ze szpitala, gdzie wykryto u niego guza mózgu. Głosując „nie” w symbolicznym geście (pollice verso) skierował kciuk do dołu, niczym Cezar każący dobić gladiatora.

Brak realizacji jednego z podstawowych haseł wyborczych jakim było wprowadzenie lepszego systemu opieki zdrowotnej, politycznie Donalda Trumpa raczej nie dobije. Obciąża bowiem przede wszystkim Partię Republikańską. Może jednak oznaczać dalsze kłopoty z realizacją jego programu.

Po nieudanej próbie obalenia Obamacare republikanie zapowiedzieli reformę systemu podatkowego, który ma przynieść ulgę amerykańskim przedsiębiorstwom. Donald Trump chciałby aby podatek dla firm spadł z obecnych 35 proc. do 15 proc., republikanie są ostrożniejsi i mówią o 20-25 procentach. Czy jednak możemy ufać, że któraś z tych propozycji faktycznie przejdzie?

Tak jak przy reformie zdrowia, tak przy podatkach republikanie będa zdani wyłącznie na siebie. Demokraci zapowiedzieli już, że nie poprą żadnej obniżki podatków, która mogłaby spowodować powiększenie deficytu budżetowego. Deficyt niechybnie będzie jednak musiał zostać powiększony, jeśli GOP rzeczywiście będzie chciała wprowadzić tak drastyczne cięcia w dochodach z podatków.

Mamy tu przy okazji do czynienia z sytuacją dość nietypową. W roli obrońców zwartego budżetu występują demokracji, którzy zazwyczaj skłonni są do jego powiększania. Republikanie tymczasem o deficyt martwią się jakby mniej, choć teoretycznie powinni być bardziej konserwatywni jeśli chodzi o wydatki państwa.

Tak czy inaczej amerykańskie firmy zapłacą niższe podatki tylko wtedy jeśli Partii Republikańskiej uda się pokonać wewnętrzne spory i jednoglośnie zagłosować za reformą. Patrząc na to co stało się z Obamacare można mieć co do tego wątpliwości. Kolejny problem to czas.

Według harmonogramu prac nad podatkami ostateczne głosowanie w Kongresie ma się odbyć w listopadzie. W sierpniu kongresmani mają jednak wakacje. Czy po powrocie z nich zdążą przygotować reformę, która według ekspertów jest co najmniej równie skomplikowana jak ubezpieczenia zdrowotne?

Jednym z punktów spornych będzie zapewne kwestia zlikwidowania możliwości indywidualnych odliczeń przy rozliczaniu podatków stanowych. To jedna z propozycji GOP, która ma zdyskontować mniejsze wpływy do budżetu spowodowane ulgami dla przedsiębiorstw. Czy jednak będzie w tej sprawie zgoda? Czy wszyscy republikanie solidarnie poprą likwidację ulg skoro wcześniej nie udało się im odebrać dopłat z Obamacare?

Za obniżką podatków stoi silne lobby organizowane między innymi przez wpływowych braci Koch. Afiliowane przy nich grupy lobbingowe będą prowadzić kampanię reklamową wspierającą reformę. Aktywny ma być także Donald Trump, który będzie przekonywał, że niższe podatki dla firm przełożą się na szybszy wzrost gospodarczy USA i tworzenie nowych miejsc pracy. Powstaje jednak pytanie czy to wystarczy? W przypadku reformy zdrowia nie wystarczyło.

Tomasz Bagnowski