Ciepienie wcale nie uszlachetnia. Raczej pozbawia nas złudzeń. Ciepienie wcale nie uszlachetnia. Raczej pozbawia nas złudzeń. 

Cierpienie pokazuje nam, że nie jesteśmy wszechmogący. Cierpimy na duszy, czasami na ciele. Nie da się od tego uciec ale da się uciec od marazmu, który cierpienie kreuje. Nie da się poetycko parafrazować zwątpień tylko trzeba jasno sobie powiedzieć, że nie zgadzamy się po ludzku na nie. I nie jest to koniec świata.Jezus nie omijał obojętnie ludzi cierpiących. Ale też ludzie cierpiący nie uciekali przed Nim. Ta ewangeliczna symbioza cudu z cierpieniem osobiście mnie fascynuje. Z jednej strony jesteśmy upokorzeni bólem duszy bądź ciała, a z drugiej strony Jezus mowi nam „wstań”.Mówi ci nie daj się… walcz…

Więc proszę cię walcz. Jak chcesz wykrzyczeć żal i gniew zrób to śmiało. Jak chcesz bliskim powiedzieć, żeby przestali chodzić na palcach bo nie chcą cię dodatkowo męczyć, powiedz im żeby raczej pogadali z tobą o sprawach błahych bo one w tym trudnym momencie przynoszą ci ulgę. Cierpienia nie da się wyeliminować. Zakochani też cierpią, tylko jeszcze o tym nie wiedzą…Ale można się z tym ciepieniem zaznajomić, niekoniecznie zaprzyjaźnić ale przynajmniej zaznajomić. I wierz mi, że będzie dobrze… bo dziś już wiesz, że masz prawo czuć się źle z ciepieniem, że masz prawo krzyczeć z żalu i wtedy przychodzi Jesus z cudem ukojenia twojego bólu, twoich porażek, żalów.Mówi ci WSTAŃ…Trzymaj się dzielnie kimkolwiek jestes, drogi czytelniku!

Ojciec Paweł Bielecki