Wojna na słowa od lat toczona między Stanami Zjednoczonymi i Koreą Północną weszła w nową fazę. Komunistyczny reżim straszy Amerykę atakiem nuklearnym, prezydent USA grozi potężnym uderzeniem.

Językiem przypominającym okres zimnej wojny prezydent Donald Trump stwierdził w ostatnich dniach, że Korea Północna musi przestać eskalować napięcie. W przeciwnym wypadku USA skierują przeciwko niej „ogień i furię jakiej świat nie widział”. Co oznaczają te słowa nietrudno się domyślić. Według przedstawicieli Białego Domu prezydentowi przedstawiono do wyboru kilka opcji postępowania, łącznie z prewencyjnym atakiem militarnym.
Słowa prezydenta USA jak na razie nie zrobiły większego wrażenia na przywódcy Korei Północnej. Kim Dzong Un już kilka godzin po wypowiedzi Donalda Trumpa zagroził atakiem na wyspę Guam, gdzie znajduje się amerykańska baza wojskowa. Stamtąd siły powietrzne Stanów Zjednoczonych przeprowadziły niedawno kilka lotów nad Półwyspem Koreańskim w ramach pokazu siły. Oświadczenia wygłaszane w kontrolowanych przez reżim komunistyczny koreańskich mediach, idą jednak jeszcze dalej.
„USA muszą zdawać sobie sprawę z tego, żę także kontynentalne Stany Zjednoczone mogą zostać rażone pociskami balistycznymi, które przygotowane są do odpalenia” – głosi jedno z takich oświadczeń.
Na razie nie ma pewności czy za słowami Donalda Trumpa pójdą także czyny. Zwolennicy prezydenta podkreślają, że spokojniejsze w tonie podejście do Korei Północnej prezentowane przez poprzednie administracje, nie zmieniło postawy Phenianu, który poczynił zdecydowane postępy w swoim programie nuklearnym. Przeciwnicy eskalacji napięcia twierdzą jednak, że także wojowniczy język niewiele zmienia. „Wszystko to jedynie przybliża nas do bardzo poważnej konfrontacji” – powiedział senator John McCain.

Od momentu kiedy Donald Trump został prezydentem Korea Północna wzmocniła swoje wysiłki w udoskonalaniu rakiet balistycznych, przeprowadzając z pozytywnym skutkiem kilka ich prób. Na wystrzeliwanych przez reżim Kima rakietach nie było rzecz jasna ładunków atomowych. Część ekspertów nadal wątpi w to, by Korea była już zdolna do ich miniaturyzacji i umieszczenia na pociskach. Są jednak także raporty potwierdzające, że opanowała również i tę technologię. Raport taki opublikował niedawno „Washington Post”. Rząd Japonii, pilnie śledzący sytuację na Półwyspie Koreańskim, także sugerował taką ewentualność.

Jak dotąd żadna z amerykańskich administracji nie znalazła recepty na zatrzymanie atomowych zapędów reżymu Kima. Nie działa ani perswazja, ani zaostrzanie sankcji ekonomicznych. Jedne z najostrzejszych przyjęła niedawno Rada Bezpieczeństwa ONZ. To już ósme sankcje nałożone na Koreę Północną od 2006 roku, kiedy kraj ten przeprowadził swoją pierwszą próbę nuklearną. Mają one na celu ograniczenie koreańskiego eksportu o 1/3, co powinno utrudnić gromadzenie funduszy na rozwój programu atomowego. Nie jest jednak pewne jak rygorystycznie sankcje te będą wprowadzać w życie Chiny i Rosja. Tak czy inaczej USA nie będą raczej długo czekać na ich efekty.

Doradca prezydenta do spraw bezpieczeństwa narodowego generał Herbert McMaster powiedział: „prezydent nie ma zamiaru tolerować koreańskich gróźb”.

Przygotowania do wojny poczyniły już Chiny, które przesunęły liczne oddziały wojskowe na granicę z Koreą Północną. Mają one m.in. powstrzymać ewentualną ucieczkę mieszkańców tego kraju do Chin, w przypadku militarnego ataku Stanów Zjednoczonych.

Akcja zbrojna przeciwko reżimowi Kim Dzong Una będzie zdecydowanie trudniejsza niż na przykład w Iraku. Korea Północna ukrywa swoje instalacje wojskowe w podziemnych bunkrach. Zniszczenie ich wszystkich w trakcie jednego ataku jest praktycznie niemożliwe. Część rakiet może więc zostać odpalona. Najbardziej zagrożona ich rażeniem jest Korea Południowa. Potencjalnie wojna na Półwyspie Koreańskim może doprowadzić do milionów ofiar i zdecydowanie zaostrzyć stosunki między USA Rosją i Chinami. Ten ostatni kraj mimo publicznie wygłaszanych przez Donalda Trumpa oczekiwań nie zrobił wiele, by powstrzymać Kim Dzong Una przed dalszymi próbami nuklearnymi i nadal pozostaje największym partnerem handlowym Korei Północnej.

Tomasz Bagnowski