Tracę nadzieję na zakończenie wojny polsko-polskiej. Jasno już widzę, że jest ona naszą ulubioną rozrywką społeczną i jest absulutnie zgodna z naszym temperamentem politycznym. Żadne apele o jej zaprzestanie nie są słuchane. Nawet te kościelne, choć niemal wszyscy powołujemy się na wartości chrześcijańskie. Okazuje się jednak, że podchodzimy do nich wybiórczo i bierzemy z nich tylko to, co nam doraźnie odpowiada. Nie ma co dłużej kryć – lubimy mieć przeciwnika i lubimy nie lubić. Może nawet nienawidzieć, skoro to nielubienie staje się nienawiścią, jaka zapanowała w mediach, komentarzach internetowych, życiu zawodowym i towarzyskim. Ba, także rodzinnym! Upolitycznione jest już wszystko, począwszy od tychże mediów, szkolnictwa, nauki, religii i kultury. Sprawdzona przez wieki prawda, iż zgoda buduje, niezgoda rujnuje, nie dociera do nas w ogóle.

Wiem, łatwo mi się pisze, bo niby z kim obóz rządzący ma dzisiaj rozmawiać? Opozycja nie ma żadnego programu poza odsunięciem PiS-u od władzy a jej liderzy są tak skompromitowani, że już bardziej nie można. Ich poziom umysłowy i etyczny pozostawia wiele do życzenia a o żadnej dobrej woli z ich strony nie można mówić. W tej sytuacji wyciąganie do nich ręki mija się z celem. PiSowi nie pozostaje zatem nic innego jak poszerzanie elektoratu poprzez przekonywanie do swego programu rzesz obywateli nie zdecydowanych politycznie oraz poprzez zjednywanie sobie tej części inteligentów, z których opiniami liczy się wiele osób. Tymczasem partia ta upaja się wynikami sondaży i wychodzi z założenia, że kto jej nie popiera, ten nie jest prawdziwym patriotą. Przedstawia samą siebie jako spadkobierczynię najlepszych tradycji w polskiej historii i depozytariuszkę prawdziwej polskości nierozerwalnie związanej z Kościołem. Trudno się oprzeć podejrzeniu, że z narzucanej nam ostatnio polityki historycznej ma wynikać, iż w Armii Krajowej byli wyłącznie prawicowcy i narodowcy i że to właśnie PiS spełnia ich marzenia o wolnej Polsce. Z tejże narracji wyłania się też obraz bezgrzesznych i mądrych Polaków, którzy nie popełnili żadnych błędów i nie mają żadnych win na sumieniu. Kto nie wierzy niech zajrzy do pism prawicowo-narodowych, narodowo-katolickich i proPiSowskich. Gorąco popieram odkłamywanie historii i upominanie się o prawdę o bohaterstwie, dzielności i martyrologii naszych przodków oraz o krzywdach wyrządzonych im przez wrogów, ale dalibóg, nie jest to przecież cała nasza historia! Analiza popełnionych błędów także jest niezbędna, choćby dlatego, żeby nie popełniać ich w przyszlości. Uważam też, iż przesadne stało się już upowszechnianie kultu śmierci za ojczyznę i że równie potrzebne jest krzewienie idei życia dla niej.

Poważnym błędem PiSu jest niechęć do porozumienia się z ową opiniotwórczą częścią inteligencji, na czele ze środowiskami naukowymi i artystycznymi. Podkreślam – porozumienia a nie narzucenia im swej woli, „bo naród dał nam władzę”. Nieustająco bowiem trzeba przypominać, że nie cały naród i że nie zawsze jest tak, że większość ma rację. Polityka wymiany elit, na którą stawia PiS, nie przyniesie rezultatów z dnia na dzień i być może zaowocuje dopiero w następnym pokoleniu. Natomiast kreowanie obrazu dzisiejszych elit jako niepatriotycznych, czy wręcz antypolskich, jest drogą donikąd. Jeśli spora część naszej inteligencji nie popiera PiSu to trzeba się głęboko zastanowić, dlaczego tak jest i nawiązać z nią dialog. Owszem zarzut karierowiczostwa i lewicowości można postawić wielu jej przedstawicielom, jednakowoż nie zdecydowanej większości. Poza tym z tą lewicowością, czy jak wolą niektórzy – lewactwem, nie należy przesadzać, gdyż w dobie obecnej niekoniecznie to musi być nadal negatywnym stygmatem. Nie mówię oczywiście o komunistach, czy postkomunistach.

Naiwnie liczyłem na to, że prezydent Andrzej Duda powoła gabinet, którego celem będzie, jeśli już nie zakończenie owej wojny polsko-polskiej, to przynajmniej jej ograniczenie i utworzenie płaszczyzn, na których ponadpartyjne porozumienie będzie możliwe. W moim przekonaniu prezydent powinien powołać i przewodniczyć bezpartyjemu organowi scalającemu i jednoczącemu. Inaczej ta wojna polsko-polska będzie trwała w nieskończoność. Nie jest bowiem tak, że tylko opozycja ma monopol na rzeczoną nienawiść i przemysł pogardy. Zajrzyjmy choćby do wspomnianych mediów i obejrzymy choćby codzienne wydanie Wiadomości w TVPiS. A’propos – mieliśmy obiecane Media Narodowe, które miały zastąpić Telewizję Publiczną. A mamy – TVPiS właśnie, która jest tubą propagandową partii rządzącej i wyznawanej przez nią ideologii. Wszystko jest w niej robione tak, by naczelnik państwa był usatysfakcjonowany.

$

Jean Cocteau – „Nie należy mylić prawdy z opinią większości”.

$

Imponował mi niesłychanie zmarły niedawno profesor Piotr Wandycz. Był nie tylko wybitnym znawcą najnowszej historii Polski i Europy Środkowo-Wschodniej oraz historii dyplomacji, ale także jednym z najbardziej wnikliwych i zarazem spokojnych umysłów, z jakimi się zetknąłem. Miałem zaszczyt rozmawiać z Nim o dziejach Polaków w zachodnich formacjach wojskowych i naszych przypadłościach narodowych. Opowiadał mi również o swoich doświadczeniach i obserwacjach poczynionych w Szkocji w Polskich Siłach Zbrojnych. Przed laty udzielił mi obszernego wywiadu o historii jako nauce i przestrodze. Przeciwstawiał się w nim ugólnieniom, stereotypom oraz zbyt szybkim i pochopnym wnioskom. Miałem wrażenie, że każde wydarzenie historyczne i polityczne widzi szerzej i głębiej niż inni historycy. Był patriotą, pisał jednak o Polsce z największym obiektywizmem. Nie unarodawiał historii. Był przejęty zmianami zachodzącymi po roku 1989 i trafnie analizował zachodzące etapy transformacji ustrojowej. Patrzył w polską przyszłość z optymizmem i nadzieją. Znajomi Amerykanie studiujący historię powoływali się na Jego prace naukowe i z dumą podkreślali, że byli Jego uczniami.

$

Zmarł Wolfi Reder, austriacki architekt i kolekcjoner polskiej sztuki ludowej. W Warszawie związał się m.in. z grupą moich intelektualno-artystycznych przyjaciół, która w stanie wojennym przekształciła się w grupę działającą w podziemnej Solidarności. Wolfi ją wspierał w różnych formach. Szczególnie blisko współdziałał z Ninel Kameraz-Kos i opozycjonistami pojawiającymi się w jej domu przy ulicy Jagiellońskiej. Lubił polską kulturę i doceniał wiele jej przejawów. Był wśród nas jedną z najbarwniejszych i najbardziej lubianych postaci. SB podejrzewała, iż ma On kontakty z solidarnościowym podziemiem, zatem zmusiła Go do wyjazdu z Polski. Kiedy wrócił do Wiednia jakoś szybko o nim zapomnieliśmy, przejęci zmianami zachodzącymi w Kraju. Tak to niesprawiedliwie bywa z osobami, które znikają nam z oczu. Czuję się winny.

Andrzej Józef Dąbrowski